Mateusz Morawiecki w połowie sierpnia odszedł z PiS wraz z członkami swojego stowarzyszenia Rozwój Plus. Decyzję o wyrzuceniu ich z ugrupowania podjął sąd dyscyplinarny, po tym jak odmówili podpisania "lojalki", w której znajdowało się zobowiązanie do nieprzynależenia do żadnych innych struktur i stowarzyszeń o charakterze politycznym.
Ostatecznie partię opuściło ok. 40 polityków (w tym 37 posłów), oprócz byłego premiera także Ryszard Terlecki, Marcin Horała, Michał Dworczyk, Piotr Müller, czy Waldemar Buda.
Część członków Rozwój Plus nie wpłacała składek
Jak powiedział w rozmowie z "Faktem" skarbnik PiS Henryk Kowalczyk, finanse partii nie przeżyły krachu po sierpniowych odejściach.
"Nie widzę, żeby po odejściu Mateusza Morawieckiego i innych polityków, którzy dołączyli do jego partii, wpływy do budżetu były mniejsze. Wynika to z tego, że znaczną część osób, które spóźniały się z wpłatami albo w ogóle ich nie dokonywały, stanowili właśnie ludzie Morawieckiego" - mówił Kowalczyk cytowany przez dziennik.
Jak podkreślił, część polityków z obecnego Rozwoju Plus już od 2026 roku nie wpłacała należnych składek. Jak wynika z przyjętych zasad, poseł powinien wpłacać na rzecz partii 1 tys. zł miesięcznie, a europoseł 5 tys. zł.
Sytuacja finansowa PiS. "Wsparcia nigdy dość"
Jak powiedział skarbnik PiS, budżet partii to również wpłaty od pozaparlamentarnych członków, którzy mają "honorowe zobowiązanie" oraz od sympatyków. Według Kowalczyka sytuacja finansowa partii wygląda "nieźle", ale "wsparcia nigdy dość".
"Każda konwencja sporo kosztuje" - powiedział "Faktowi" Kowalczyk.
Skarbnik PiS dodał, że w październiku szykowana jest większa konwencja poświęcona rolnictwu, a takie wydarzenie z udziałem ok. 3 tys. osób może kosztować nawet pół miliona złotych.










