- Spiskują z zagranicznymi służbami wywiadowczymi i nie cofną się przed niczym, aby przejąć władzę - stwierdził węgierski premier.
Potępił jednocześnie rzekome "groźby" wobec swoich zwolenników, "sfabrykowane oskarżenia o oszustwa wyborcze" i "organizowanie demonstracji" jeszcze przed liczeniem głosów.
- Możemy stracić wszystko, co razem zbudowaliśmy - ostrzegł premier, apelując o głosy przed nadchodzącymi wyborami.
Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto stwierdził z kolei, że po wygranej opozycyjnej Tiszy "wszystkie decyzje będą podejmowane w interesie Kijowa i Brukseli".
- Kluczową stawką wyborów jest to, czy Węgry utrzymają się poza wojną w Ukrainie. Jeśli wygramy, Węgrzy nie pójdą na wojnę, Węgry nie mogą zostać wciągnięte w wojnę z Ukrainą - zaznaczył Szijjarto, cytowany w piątek na platformie X przez rzecznika swojego rządu Zoltana Kovacsa.
Napięcie przed głosowanie
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w niedzielę.
W ostatnich tygodniach przed głosowaniem większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla Tiszy Petera Magyara na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu premiera Orbana wahającym się między 35 a 38 proc.
Badania opinii wykazały również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego.
Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują z kolei przewagę Fideszu, wynoszącą kilka punktów procentowych.
Zobacz również:
- Asystent AI teraz dla każdego na Allegroart. sponsorowany
- Raport: farmy wiatrowe nie wpływają na ceny gruntówart. sponsorowany













