W skrócie
- Iran zezwolił Indiom i Pakistanowi na sprowadzanie ropy i gazu przez cieśninę Ormuz oraz tranzyt statków tych krajów po wcześniejszej koordynacji z rządem w Teheranie.
- Indie udzieliły schronienia irańskiemu okrętowi wojennemu oraz otrzymały pozwolenie na opuszczenie Zatoki Perskiej przez indyjskie statki i zakup irańskiego LPG.
- Pakistan przedstawił Iranowi plan pokojowy przygotowany przez Amerykanów i zaproponował rozmowy w Islamabadzie, podejmując rolę mediatora między Iranem a Stanami Zjednoczonymi.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Indie i Pakistan dołączyły do listy krajów "przyjaznych" wobec Iranu i mogą sprowadzać ropę i gaz przez cieśninę Ormuz, mimo tego, że oba te państwa są jednocześnie sojusznikami USA, a Indie blisko współpracują z Izraelem.
"Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi: zezwoliliśmy na przepłynięcie przez cieśninę Ormuz przyjaznym krajom, w tym Chinom, Rosji, Indiom, Irakowi i Pakistanowi" - podał indyjski dziennik "Hindustan Times" cytując w czwartek komunikat irańskiego konsulatu w Bombaju w serwisie X.
Wojna w Iranie. Statki z tych krajów mogą przepływać przez Ormuz
Dzień wcześniej stałe przedstawicielstwo Iranu przy ONZ zapewniało we wpisie na tej samej platformie społecznościowej, że statki należące do krajów pozostających w poprawnych stosunkach z Iranem korzystają z prawa do bezpiecznego tranzytu przez cieśninę Ormuz. Władze tych państw mają jednak koordynować ruch statków z rządem w Teheranie.
W poniedziałek dwa indyjskie statki przewożące gaz, Pine Gas i Jag Vasant, przepłynęły przez cieśninę Ormuz. Indyjska prasa spekulowała, czy Iran pobiera opłaty za przepływ tych jednostek. Wysoko postawiony urzędnik w indyjskim rządzie zapewniał jednak w rozmowie z "Indian Express", że nie jest to prawda. Dodał, że decyzje o ruchu statków są podejmowane na podstawie oceny poziomu bezpieczeństwa.
Dziennik podał, że w Zatoce Perskiej pozostaje 20 statków pod banderą indyjską, w tym pięć gazowców z ponad 230 tys. ton skroplonego gazu ropopochodnego (LPG), dwa gazowce ze skroplonym gazem ziemnym (LNG) i cztery z ropą naftową.
Tuż przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie indyjski premier Narendra Modi odbył wizytę w Izraelu. Podpisano wstępne umowy o wartości około 10 mld dolarów.
Modi unikał zajmowania wyraźnego stanowiska w sprawie wojny. Według analizy dziennika "Economic Times" wybrał drogę "strategicznej ciszy" i "dyplomacji za zamkniętymi drzwiami". "Ludzie często pytają, po której stronie jesteśmy. Moja odpowiedź to: stoimy po stronie Indii. Po stronie interesów Indii. Po stronie pokoju i dialogu" - przytoczył niedawną wypowiedź premiera Modiego "Economic Times".
Indie-Iran. "Dyplomacja za zamkniętymi drzwiami"
"Obecne podejście Indii do rozwijającej się wojny w Zatoce Perskiej kształtują stawki, o jakie grają Indie na Półwyspie Arabskim" - ocenił w "Indian Express" Chilamkuri Raja Mohan, jeden z najbardziej znanych indyjskich ekspertów zajmujących się polityką zagraniczną.
Mohan zwrócił uwagę na wymianę handlową Indii z krajami regionu Zatoki Perskiej o wartości 200 mld dolarów, 9 mln Indusów pracujących w regionie oraz uzależnienie kraju od pochodzących stamtąd surowców energetycznych. Ponad połowa ropy i gazu, importowanych do Indii, przepływa statkami przez cieśninę Ormuz. "Ochrona tych interesów stała się nadrzędnym celem dla Delhi w czasach obecnego kryzysu. To nie jest nieracjonalna kalkulacja" - podkreślił ekspert.
Dlatego Indie udzieliły schronienia irańskiemu okrętowi wojennemu Iris Lavana i jego marynarzom, którzy zawinęli 4 marca do portu w Koczin. Tego samego dnia siły amerykańskie zatopiły u wybrzeży Sri Lanki podobny irański okręt, Iris Dena.
Jednak punktem zwrotnym w relacjach obu krajów podczas wojny miała być bezpośrednia interwencja Modiego u prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana, do której doszło 12 marca. W ciągu kilku kolejnych dni Iran zezwolił na opuszczenie Zatoki Perskiej trzem indyjskim statkom, a w ostatnich dniach - kolejnym dwóm. Indie skorzystały też na tymczasowym zniesieniu embarga na zakup irańskiej ropy - gazowiec z irańskim LPG, przeznaczonym dla Chin, został przekierowany do Indii, co było pierwszym przypadkiem takiego zakupu surowca z Iranu od 2019 r.
Pakistan-Iran. "Pozycja mediatora ma sens"
Pakistan, drugi przyjazny kraj na liście ministra spraw zagranicznych Iranu, przekazał 25 marca Iranowi 15-punktowy plan pokojowy, przygotowany przez Amerykanów, i zaproponował rozmowy pokojowe w Islamabadzie. "Pakistan mógł się wydawać mało prawdopodobnym mediatorem" - zauważył Michael Kugelman w magazynie "Foreign Policy".
Sąsiad Indii i Iranu jest zajęty wojną z Afganistanem i podpisał pakt obronny z Arabią Saudyjską, rywalem Iranu w regionie. Pakistańscy dyplomaci nie negocjowali wcześniej w skomplikowanych konfliktach na Bliskim Wschodzie.
"Ale w rzeczywistości rola Pakistanu jako mediatora ma sens: to jeden z niewielu krajów, które mają bliskie powiązania zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Iranem" - podkreślił Kugelman, dodając, że władze Pakistanu utrzymują z oboma państwami kontakty na najwyższym szczeblu rządowym.
W 2025 r. premier Pakistanu Shehbaz Sharif i naczelny dowódca armii Asim Munir wielokrotnie spotykali się z przywództwem Iranu, a z drugiej strony - z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem.
Prezydent USA nazywa Munira swoim "ulubionym feldmarszałkiem". Jak wyliczyła telewizja Al-Dżazira, wychwalał publicznie pakistańskiego wojskowego przynajmniej dziesięć razy. "Foreign Policy" spekuluje, że to sam Trump wybrał Munira na negocjatora.
Zabiegi dyplomatyczne Pakistanu miały zostać zainicjowane już w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego. Konflikt w sąsiednim Iranie - podczas wojny z Afganistanem - jest szczególnie groźny dla tego kraju, który jednocześnie posiada blisko 30-milionową mniejszość szyicką oraz pozostaje niemal w całości uzależniony od importu surowców energetycznych z krajów Zatoki Perskiej.
Coraz ważniejsza rola Pakistanu jako mediatora w polityce międzynarodowej nie jest w smak Indiom. Jak podał "Indian Express", minister spraw zagranicznych Indii Subrahmanyam Jaishankar oznajmił podczas spotkania z opozycją, że Indie to nie "dalal", naród-pośrednik, który biega za innymi krajami, pytając, czy jego usługi są potrzebne.
















