Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiadało, że chce zwiększyć dostępność mieszkań społecznych w ramach TBS i SIM, między innymi poprzez obniżenie progu partycypacji. Jedną z propozycji jest objęcie brakującego wkładu własnego gwarancją BGK, o czym w środę napisała "Rzeczpospolita". Analogicznie jak przy Rodzinnym Kredycie Mieszkaniowym, jeśli ktoś nie ma wkładu własnego i to blokuje mu możliwość zaciągnięcia kredytu, może skorzystać z mechanizmu gwarancji wkładu własnego.
Chodzi o ułatwienie w skredytowaniu partycypacji w TBS lub SIM, a także o wkład mieszkaniowy wymagany przy spółdzielczym prawie lokatorskim. Te wpłaty sięgają nawet 30 proc. wartości mieszkania, co dla wielu rodzin jest nieosiągalne. Z kolei banki nie mając zabezpieczenia nie mogą skredytować jej zwykłym kredytem hipotecznym.
Tymczasem we wpisie na X minister Pełczyńska-Nałęcz, powołując się na tytuł artykułu prasowego, napisała: "Króciutko. Żadnych dopłat do kredytów, które podbiją ceny mieszkań - nie poprzemy".
Chwilę później do wpisu odniósł się wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski.
"Pani Minister, warto informacje o projektach rządowych czerpać z treści przepisów, a nie tytułów prasowych czy X! Tak, tytułów, bo najwyraźniej treści się nie przeczytało. Jest o gwarancji na partycypację, a nie o dopłatach. Btw ministerstwo funduszu pozytywnie ocenia ten projekt" - napisał i przypomniał, że Ministerstwo Funduszy poparło ten projekt, załączając kopię stanowiska.
Lewandowski zapewnia, że nie chodzi o żadne dopłaty.
"Nie ma i nie będzie żadnych dopłat. To gwarancja BGK dla tych, których nie stać na partycypację w mieszkaniu społecznym TBS. Dzisiaj muszą zaciągać drogi komercyjny kredyt. Z gwarancją kredyt będzie bardziej dostępny. To mechanizm uruchomienia gwarancji kredytu dla partycypantów i na wkład mieszkaniowy w spółdzielni! Dzisiaj gwarancja wkładu działa tylko dla kupujących mieszkanie na własność" - tłumaczy wiceminister rozwoju i technologii.
Pod wpisem Pełczyńskiej-Nałęcz pojawiło się wiele komentarzy wytykających jej, że właśnie skrytykowała rozwiązanie zwiększające dostępność budownictwa społecznego, które wcześniej sama głośno popierała.
Także eksperci mieszkaniowi zwracają uwagę, że gwarancje nie są dopłatami.
To, co tu jest opisane, nie są dopłaty do kredytów. Jest mowa o gwarancji BGK, a nie o dofinansowaniu. Przynajmniej z dostępnych informacji wynika, że dopóki kredyt jest spłacany, z budżetu nic nie jest wypłacane. Co więcej, obecnie przy Rodzinnym Kredycie Mieszkaniowym analogiczny mechanizm wymaga, aby klient opłacił koszt objęcia kredytu gwarancją. Opłatę wnosi do BGK. Dostępne są materiały zawierające zestawienie wpływów i wydatków BGK w przypadku RKM. Warto je prześledzić w trakcie prac nad takim projektem - komentuje Krzysztof Bontal, pośrednik kredytowy.
Komentatorzy na X wytykają, że propozycja dotyczy zwiększenia dostępności mieszkań w SIM i TBS, czyli budownictwa społecznego, o które minister Pełczyńska-Nałęcz od lat zabiega.
"Pani Minister, to NIE SĄ dopłaty do kredytów hipotecznych pompujące ceny dewelopera i nabijające zysk banku. To jest wsparcie dla uboższych osób starających się o partycypację w TBS czy SIM. Zupełnie inny temat i tu zdecydowanie warto poprzeć" - skomentował Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.
Monika Krześniak-Sajewicz










