Wnioski z przeprowadzonych analiz przedstawiła niedawno w Parlamencie Europejskim członkini ETO Ivana Maletić. Jak podkreśliła, nakładanie coraz większej liczby warunków na korzystanie z funduszy unijnych nie zawsze prowadzi do lepszych rezultatów. Jej wypowiedź można uznać za dyplomatyczną, ale ETO od wielu miesięcy krytycznie ocenia działania KE w sprawie funduszy unijnych.
Jednym z przykładów jest Fundusz Odbudowy, utworzony w UE w odpowiedzi na skutki pandemii COVID-19. Jego całkowita wartość wynosi około 800 mld euro. Wprowadzono w nim szereg wymogów, które państwa muszą spełnić, aby otrzymać środki. Chodzi m.in. o realizację tzw. kamieni milowych i celów, przeprowadzanie reform, przeznaczanie części środków na działania klimatyczne i cyfrowe oraz spełnienie wymogów związanych z praworządnością.
Zdaniem Maletić, która wypowiadała się w imieniu ETO, skuteczność tych rozwiązań jest dyskusyjna. Audyt wykazał, że mniej więcej jedna trzecia zaleceń kierowanych do państw członkowskich nie została wdrożona, a kolejną jedną trzecią zrealizowano tylko częściowo. ETO zwrócił też uwagę, że wiele kamieni milowych sprowadzało się do przyjęcia nowych przepisów, a efekty finansowe, które miały zostać osiągnięte dzięki reformom, często opierały się tylko na szacunkach.
Unia nakłada coraz więcej wymogów
Eksperci Trybunału ETO podkreślają, że rozbudowany system warunków utrudnia korzystanie z funduszy. Beneficjenci muszą spełniać coraz więcej wymogów administracyjnych, przygotowywać dodatkowe raporty i dokumentować realizację celów klimatycznych oraz cyfrowych, co wiąże się z dodatkowymi kosztami i obciążeniami.
Co ważne, według Trybunału, wciąż brakuje jasnych odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące wydatkowania unijnych pieniędzy: jakie cele udało się osiągnąć, jakie były efekty finansowanych działań, ile kosztowały i czy uzyskane rezultaty były warte poniesionych nakładów.
Z oceną Trybunału zgadzają się polscy europosłowie. Rzońca powiedział PAP, że ETO pełni niezwykle ważną rolę w systemie UE jako niezależna i bezstronna instytucja kontrolna.
- Jego zadaniem jest informowanie Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej oraz obywateli o tym, jak funkcjonują unijne mechanizmy i w jaki sposób wydatkowane są wspólne środki. Jeśli Trybunał wskazuje dziś, że mechanizm warunkowości nie ułatwia rozliczania funduszy, lecz komplikuje procesy, jest niesprawiedliwy i utrudnia zarządzanie budżetem UE, nie można takich wniosków ignorować. Posłowie do PE mają obowiązek dbać o przejrzystość finansów publicznych, ponieważ obywatele oczekują, że pieniądze pochodzące z budżetu Unii będą wydawane skutecznie i przyniosą wymierne korzyści - powiedział eurodeputowany PiS.
Jak dodał, z uwag Trybunału wynika, że brakuje rzetelnej oceny efektów wydatkowania środków oraz ich wpływu na poprawę warunków życia mieszkańców.
- W wielu przypadkach wiadomo jedynie, że inwestycje zostały zrealizowane, natomiast nie jest jasne, dlaczego wybrano właśnie takie projekty i jakie przyniosły rezultaty. Dlatego wszystkie ustalenia Trybunału powinny zostać szczegółowo przeanalizowane przez komisje Parlamentu Europejskiego, które powinny w sposób transparentny ocenić działania Komisji Europejskiej. KE powinna z kolei dostosować się do tego, czego oczekuje od niej ETO - podsumował Rzońca.
PiS i KO po jednej stronie
Protas podkreślił z kolei, że nadmierna liczba warunków i wymogów związanych z funduszami unijnymi często zniechęca potencjalnych beneficjentów do ubiegania się o te środki. - Uproszczenia i elastyczność to klucz do dobrego zarządzania środkami europejskimi - podkreślił. Jego zdaniem zbyt rozbudowane procedury i biurokracja nie tylko utrudniają dostęp do funduszy, ale także mogą sprzyjać próbom sztucznego dopasowywania projektów do formalnych wymogów.
- Rozbudowane wymogi generują dodatkowe koszty zarówno po stronie przedsiębiorców, jak i instytucji odpowiedzialnych za kontrolę wydatkowania środków. Komisja Europejska musi zmienić to podejście - powiedział.
Protas krytycznie ocenił sztywne narzucanie określonych poziomów wydatków na konkretne cele, np. społeczne i środowiskowe, ponieważ - jak powiedział - ogranicza to możliwość dostosowania programów do rzeczywistych potrzeb regionów i beneficjentów. - Przedsiębiorcy często wybierają finansowanie bankowe, gdyż procedury uzyskania wsparcia unijnego bywają bardziej skomplikowane niż ubieganie się o kredyt - powiedział.















