"Rzeczpospolita" zestawiła skalę gospodarek polskich województw z PKB wybranych państw. Z porównania wynika, że gospodarka województwa lubelskiego odpowiada wielkością gospodarce Islandii, podkarpackiego Gruzji, kujawsko-pomorskiego Cyprowi, małopolskiego Słowenii, a wielkopolskiego Serbii.
Jeszcze bardziej imponująco wypadają największe regiony. PKB Mazowsza wraz z regionem stołecznym porównano do gospodarki Węgier, natomiast sam region warszawski stołeczny osiąga skalę większą niż gospodarki Bułgarii i Słowacji. W hipotetycznym scenariuszu jako niezależne państwo, region stołeczny byłby 17. największą gospodarką UE.
Na tle państw wyróżniają się również najmniejsze województwa. PKB województwa opolskiego było w 2024 r. wyższe niż PKB Macedonii Północnej, lubuskiego przewyższało gospodarkę Mołdawii, a podlaskiego było większe od gospodarki Czadu.
Warszawa pozostaje liderem wzrostu gospodarczego
Dane GUS pokazują, że region warszawski stołeczny umocnił swoją pozycję gospodarczą względem reszty kraju. W 2024 r. PKB per capita wzrosło tam o 8,5 proc., przewyższając tempo wzrostu odnotowane dla całej Polski (7,7 proc.). Tym samym poziom PKB na mieszkańca zwiększył się do 202,4 proc. średniej krajowej, w porównaniu z 200,9 proc. w 2023 roku.
ZOBACZ TAKŻE: Pracownicy w schronach, firmy stoją. Rosyjskie ataki uderzają w gospodarkę, otwiera się w nowym oknie
Dystans do najbogatszych maleje, regiony wyrównują
Mimo dominującej pozycji Warszawy w ostatnich latach najszybciej pod względem względnego wzrostu zamożności rozwijały się województwa należące do mniej zamożnych regionów kraju. W 2024 r. PKB per capita wzrosło o 10,4 proc. w województwie lubelskim, o 10,1 proc. w świętokrzyskim oraz o 9,1 proc. na Podkarpaciu, podczas gdy średnia dla Polski wyniosła 7,7 proc.
Proces ten przyczynia się do stopniowego zmniejszania różnic rozwojowych pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi regionami Polski. Na przykład, w 2024 r. dystans dzielący region warszawski stołeczny i województwo lubelskie wynosił 131,8 pkt proc., podczas gdy w 2019 r. sięgał jeszcze 151,6 pkt proc.
Według Bartłomieja Jabrzyka, analityka Forum Obywatelskiego Rozwoju cytowanego przez "Rzeczpospolitą" siłą napędową gospodarek regionów są przede wszystkim lokalni przedsiębiorcy oraz rozwijające się centra nowych technologii działające przy miastach akademickich.
ZOBACZ TAKŻE: Polska ma duże zasoby gazu. Miliardy metrów sześciennych do wykorzystania, otwiera się w nowym oknie
Rozwój regionów a pozycja Warszawy
Instytut Sobieskiego zwraca uwagę, że pogłębiają się różnice w potencjale gospodarczym poszczególnych miast i regionów, co jest związane m.in. z migracjami wewnętrznymi.
Bartłomiej Jabrzyk uważa jednak, że rząd nie powinien "sztucznie" hamować rozwoju Warszawy w celu wyrównywania dysproporcji między regionami.
- Polityka rozwijania regionów - w tym przypadku biedniejszych kosztem bogatszych - może zmniejszyć dysproporcje pomiędzy regionami, ale obniży też tempo rozwoju całej gospodarki. Zadaniem ministerstw czy urzędów nie jest dawanie pracy swoim pracownikom, a sprawne zarządzanie w ramach swoich kompetencji - komentuje ekspert w "Rzeczpospolitej".









