Według Townsenda, wieloletniego urzędnika Pentagonu, a obecnie eksperta think tanku Center for New American Security (CNAS), szczyt w Ankarze przyniósł konkretne postanowienia związane z kontraktami obronnymi oraz inwestycjami i wbrew niektórym obawom nie skończyło się polityczną burzą wywołaną przez amerykańskiego prezydenta.
- Merytorycznie zrobili wiele z tego, co musieli. Ogłoszono programy zakupów na miliardy dolarów, kwestie związane z ISR (wywiadem, obserwacją i rozpoznaniem - red.) - powiedział Townsend zwracając uwagę m.in. na ogłoszenie wspólnych zakupów nowych samolotów zwiadowczych Saab GlobalEye i dronów MQ-4C Triton.
- Biorąc pod uwagę, jak mogło to wyglądać, gdyby Trump wysadził szczyt w powietrze albo coś w tym rodzaju, to się jednak nie stało. Przetrwaliśmy szczyt - dodał.
Ekspert zwrócił uwagę, że w wystąpieniach padło "silne wotum zaufania" wobec prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, także ze strony samego Trumpa, który zaskakująco ciepło wyrażał się o Ukrainie, popierając jej uderzenia w głębi Rosji oraz ogłaszając przyznanie licencji na produkcję rakiet PAC-3 do systemów obrony powietrznej Patriot.
Townsend studzi jednak oczekiwania na szybkie efekty tej decyzji. - Myślę, że to wykonalne, bo mamy coś podobnego z Niemcami. Ale to nie jest rozwiązanie do szybkiej realizacji. A Ukraińcy potrzebują tych pocisków już dziś w nocy - zaznaczył.
Jak wyjaśnił, negocjacje licencyjne z koncernem Lockheed Martin, uruchomienie linii montażowej i włączenie podwykonawców zajmą czas. - Może minąć rok lub więcej, zanim faktycznie coś zjedzie z taśmy - ocenił. Fakt, że Ukraina nie jest członkiem NATO, nie stanowi jego zdaniem przeszkody.
Ekspert o szczycie NATO. "Przetrwaliśmy"
Jako pozytywne wieści uznał też ogłoszenie przez Lockheed Martin oraz USA, Polskę, Szwecję i Niemcy potencjalnego stworzenia centrum serwisowego dla tych rakiet.
- Owszem, to bardzo wstępne. Chciałbym, żeby zrobili to 10 lat temu, ale nie zrobili - powiedział, dodając, że tempo prac będzie zależeć od tego, czy uda się wykorzystać istniejące zakłady i podwykonawców, czy trzeba będzie budować infrastrukturę od zera.
Choć kwestii rozmieszczenia wojsk USA w Europie nie poświęcono na szczycie wiele miejsca w oficjalnych wypowiedziach, to według Townsenda Polska może liczyć na pozytywne decyzje w sprawie swoich zabiegów o wybudowanie stałej bazy USA.
- Wojsko chce to zrobić, chce mieć więcej żołnierzy w Polsce od dawna. A więc myślę, że to się stanie. Tylko nie wiem kiedy - powiedział.
Jak dodał, powodem wstrzymywania konkretnych zapowiedzi jest prowadzony w Pentagonie przegląd rozmieszczenia sił USA na świecie. - Przegląd może wykazać, że wycofamy część sił z Niemiec i przeniesiemy je do Polski. Ale myślę, że poczekają z ogłoszeniami do jego zakończenia - oświadczył.
Ekspert zaznaczył, że temat obecności wojsk USA w Polsce nie był szeroko omawiany na szczycie właśnie z powodu trwającego przeglądu, choć nie wyklucza, że pojawił się w rozmowach za zamkniętymi drzwiami.
Trump w mocnych słowach o Hiszpanii i Wielkiej Brytanii
Zdaniem rozmówcy, szczyt przebiegł w dużej mierze zgodnie z oczekiwaniami, czyli Trump przyszedł z listą pretensji, które sojusznicy słyszeli już wcześniej. Townsend nie kryje jednak zaskoczenia ostrością retoryki wobec części państw członkowskich, zwłaszcza Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.
- Byłem trochę zaskoczony tym, jak zjadliwy był wobec Hiszpanii, a przytyki wobec Wielkiej Brytanii i innych uważam za bardzo niestosowne - powiedział ekspert. Jak zauważył, z tymi wypowiedziami kontrastowała jednak konferencja prasowa Trumpa, która była "bardzo pojednawcza".
- Powiedział, że jest cudownie, że wszyscy się kochamy, że sala jest pełna miłości - dodał z rozbawieniem były urzędnik Pentagonu. Zaznaczył jednak, że mimo to jasne jest, iż prezydent USA nadal jest rozgoryczony przebiegiem wojny z Iranem.
Townsend bronił przy tym sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, często krytykowanego za pochwały pod adresem amerykańskiego prezydenta. - To trudne do zniesienia, ale Rutte utrzymuje Trumpa w Sojuszu. Mógłby zrobić z niego wroga, a to nie byłoby dobre dla NATO. Więc przyjmuje to na klatę za wszystkich innych - powiedział były urzędnik Pentagonu.














