Donald Trump poinformował w swoim serwisie Truth Social, że polecił sekretarzowi wojny Pete'owi Hegsethowi zredukowanie zakresu corocznych manewrów "Ulchi Freedom Shield", zaplanowanych na 17-27 sierpnia. Wskazał przy tym na wysokie koszty operacji, które w znacznej mierze pokrywają Stany Zjednoczone.
Prezydent USA argumentował, że dalsze ćwiczenia w tej skali byłyby źle odebrane przez Pjongjang. W jego ocenie Korea Północna pod przewodnictwem Kim Dzong Una nie stanowi obecnie zagrożenia dla USA i wykazuje należyty szacunek.
Odmowa Korei Południowej ws. Iranu i groźby Pjongjangu. Napięta sytuacja na Półwyspie
W swoim wpisie Donald Trump ujawnił kulisy rozmów z południowokoreańskim prezydentem Li Dze Mjungem. Lider Korei Południowej miał odmówić dołączenia do USA "w procesie denuklearyzacji Islamskiej Republiki Iranu".
ZOBACZ TAKŻE: USA zapowiadają bezprecedensowe działania. "Blokada w nieskończoność"
Manewry od lat wywołują ostre protesty ze strony północnokoreańskiego reżimu. Władze w Pjongjangu regularnie potępiają je, traktując wspólne ćwiczenia USA i Seulu jako bezpośrednie przygotowania do inwazji. Niedawno Korea Północna zagroziła podniesieniem swoich środków odstraszających do "nowego poziomu".
Decyzja Białego Domu przypada na moment, gdy Seul zabiega o wznowienie dialogu z Północą. W sobotę prezydent Korei Południowej zaproponował Pjongjangowi rozmowy mające na celu zakończenie stanu wojny, który formalnie trwa od ponad 70 lat.
Pjongjang jak dotąd konsekwentnie odrzuca jednak te propozycje, deklarując, że jego status mocarstwa nuklearnego ma "nieodwracalny" charakter.
Cień nieudanego szczytu w Hanoi
Sytuacja na Półwyspie Koreańskim pozostaje skomplikowana od czasu nieudanego szczytu w Hanoi w 2019 roku. Wówczas negocjacje między Trumpem a Kim Dzong Unem zakończyły się fiaskiem z powodu rozbieżności zdań dotyczących denuklearyzacji Korei Północnej oraz kwestii zniesienia sankcji.
Oba państwa koreańskie formalnie pozostają w stanie wojny od 1950 roku, kiedy konflikt rozpoczął się atakiem Korei Północnej. Zakończył się on jedynie podpisaniem rozejmu, a nie formalnego traktatu pokojowego.









