W środę odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Częstochowy, która ma się zająć projektem uchwały dotyczącym referendum o odwołanie prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka z Lewicy. Projekt uchwały złożył opozycyjny klub radnych PiS.
Matyjaszczyk ma zarzuty korupcyjne i prokuratorski zakaz pełnienia funkcji. Uchwała rady miasta o referendum nie wymaga zbierania podpisów mieszkańców, jak w przypadku inicjatywy obywatelskiej.
Do jej przyjęcia potrzebna jest większość kwalifikowana 3/5 głosów. PiS ma w 25-osobowej radzie dziewięć głosów, ale liczy na koalicjanta Lewicy - Koalicję Obywatelską, która dysponuje siedmioma mandatami, jest jeszcze dwóch radnych niezależnych.
- Referendum powinno się odbyć jak najszybciej, to najlepsze rozwiązanie w sytuacji, gdy pozycja Częstochowy jest osłabiona tym, iż prezydent ma prokuratorski zakaz pełnienia funkcji w związku z zarzutami korupcyjnymi. Będziemy przekonywać radnych KO, by poparli nasz wniosek - podkreślił radny PiS Artur Warzocha.
Wiceprezydent Łukasz Kot z Lewicy spodziewa się, że sesja Rady Miasta będzie miała burzliwy przebieg. - PiS traktuje tę sprawę jako igrzyska, ale finał głosowania będzie dobry - stwierdził.
Przewodniczący Rady Miasta Marcin Biernat (KO) w rozmowie z PAP zwrócił jednak uwagę, iż umowa koalicyjna z Lewicą obejmuje głosowanie tylko nad takimi kwestiami jak budżet, podatki i absolutorium. - Nikt sobie nie wyobraża, by na dłuższą metę utrzymywać sytuację, gdy obowiązki prezydenta pełni jego pierwszy zastępca. Tak nie da się rządzić miastem. Długo namawiałem wnioskodawców uchwały z PiS, by głosowanie odbyło się po posiedzeniu sądu, który ma rozpatrzyć zażalenie obrońców prezydenta na środki zapobiegawcze, w tym zakaz pełnienia funkcji. To by wyjaśniło sytuację i ułatwiło podjęcie decyzji - podkreślił Biernat.
Referendum w Częstochowie. Śledztwo ws. prezydenta
Klub radnych PiS nie chciał czekać z sesją do decyzji sądu. Z informacji PAP wynika jednak, że w klubie nie było jednomyślności w tej sprawie. Nie wiadomo jak z kolei w środę zagłosują radni KO. Według informacji mediów, zdania w klubie są podzielone.
Zażalenia obrony na środki zapobiegawcze zastosowane przez prokuraturę wobec Krzysztofa Matyjaszczyka, a także zażalenie na jego zatrzymanie, sąd w Katowicach rozpatrzy w poniedziałek 27 kwietnia.
Prezydent Częstochowy został zatrzymany przez CBA 25 lutego w ramach śledztwa śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, w którym wcześniej zarzuty usłyszało kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z tego miasta. PK przedstawiła Matyjaszczykowi dwa zarzuty:
- Pierwszy dotyczy przyjęcia (w latach 2018-2022) co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców.
- Drugi zarzut związany jest z przyjmowaniem (od co najmniej września 2020 r. do co najmniej 31 października 2025 r.) od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.
Katowicki sąd rejonowy nie zgodził się na aresztowanie samorządowca, w marcu sąd okręgowy nie uwzględnił zażalenia prokuratury na tę decyzję. Następnie, prokuratura zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze:
- podejrzany został zobowiązany do wpłaty 200 tys. zł poręczenia majątkowego,
- ma zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu,
- trafił pod dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami,
- ma też zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy
- i został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta.
Obowiązki prezydenta przejął jego pierwszy zastępca Zdzisław Wolski.
Krzysztof Matyjaszczyk w oświadczeniu na Facebooku uznał zarzuty jako wynik pomówienia, zapewnił, że jest niewinny. Zgodził się na podawanie nazwiska.
Częstochowa. Mieszkańcy chcą odwołania prezydenta miasta
200-tysięczna Częstochowa jest największym miastem w Polsce z prezydentem z Lewicy. Krzysztof Matyjaszczyk rządzi nią od 2010 r. W wyborach samorządowych w 2024 r. w drugiej turze pokonał kandydatkę PiS Monikę Pohorecką. Obecna kadencja jest jego czwartą. Po zatrzymaniu, do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych, został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.
W Częstochowie w tej kadencji była próba przeprowadzenia referendum: w sierpniu 2025 r. inicjatywę zarejestrował Dariusz Goliszek, społecznik o prawicowych poglądach, nie związany z żadną partią. Goliszka w zbieraniu podpisów wsparła Konfederacja, jednak nie zebrano ich wymaganej liczby i do referendum nie doszło.
- Teraz, po postawieniu prezydentowi zarzutów korupcyjnych, sytuacja jest inna, inne są nastroje mieszkańców - mówił po złożeniu projektu uchwały o referendum przewodniczący klubu radnych PiS Paweł Ruksza. Zapowiadał w rozmowie z PAP, że jeśli uchwała referendalna nie uzyska w radzie miasta wymaganej większości, to "PiS poprze inicjatywę mieszkańców, o ile taka się pojawi".














