W środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła plan zmian w systemie ochrony zdrowia. Zakłada on m.in. wprowadzenie limitów wynagrodzeń dla lekarzy.
"Chcemy zaproponować przelicznik do 240 zł brutto za godzinę jako ten przelicznik, który będzie stanowił górną granicę zarobków w publicznym systemie ochrony zdrowia" - powiedziała, dodając, że przeliczając to na etat da to "mniej więcej do 40 tys. zł brutto".
Zmiany w systemie ochrony zdrowia
O ocenę tych propozycji zapytany został na antenie TVN24 marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Ocenił, że minister zdrowia "poszła w dobrym kierunku", a Lewica ma w kwestii reformy ochrony zdrowia jasne zdanie.
"Powiedzieliśmy i w ramach koalicji, i w ramach resortu: Jesteśmy w stanie poprzeć każde, nawet najbardziej radykalne rozwiązanie, zarówno w sprawach instytucji, jak i w sprawach kadrowych. O tym mówił premier (Krzysztof - red.) Gawkowski" - powiedział. Wiceszef rządu wskazywał bowiem na konieczność zdymisjonowania prezesa NFZ.
Marszałek Sejmu przypomniał, że od pięciu miesięcy Lewica nawołuje do zmian w ochronie zdrowia, w tym o wprowadzeniu limitów wynagrodzeń dla lekarzy.
"Jest kwestia (Narodowego - red.) Funduszu Zdrowia. Musi być jakiś podział (...). Trzeba ustalić jakieś relacje między praktyką prywatną a praktyką publiczną" - ocenił.
"To jest koalicja, która nie wszystko robi dobrze"
Zdaniem Czarzastego rząd przystąpił do prac nad reformą systemu ochrony zdrowia za późno.
"Powinniśmy to zrobić wcześniej. Powinniśmy się za to wziąć. Jeżeli tego nie zrobimy, przegramy wybory. Przyszedł taki moment. Bardzo możliwe, że ten przykład w szpitalu (Szpitalu Południowym - red.) wylał kubeł zimnej wody na na różne głowy, między innymi moją" - podkreślił.
Jednocześnie podkreślił, że chce, aby doszło do realnych zmian.
"To jest koalicja, w którą wierzę. To jest koalicja, która nie wszystko robi dobrze. To jest koalicja, która ten temat akurat schrzaniła - to jest grzeczne słowo. W związku z tym musimy to naprawić" - zaznaczył, dodając, że jako jeden z liderów politycznych ma za zadanie dawać pomysły i pomagać, "a nie zabierać krzesło spod tyłka".











