W wywiadzie dla dziennika "The Nation" szef tajlandzkiej dyplomacji przekazał, że rząd w Bangkoku skontaktował się już z Moskwą, która zadeklarowała gotowość sprzedaży ropy.
Jak dodał, zdaniem premiera Anutina Charnvirakula należy podjąć wszelkie wysiłki w celu znalezienia źródeł, z których będzie można zabezpieczyć niezbędne dostawy surowca. Bangkok kontaktował się także z Brazylią, Nigerią i Kazachstanem.
Sihasak poinformował, że Tajlandia posiada rezerwy ropy wystarczające na 95 do 100 dni. Zaznaczył jednak, że "szalejąca wojna" stwarza niepewność co do stabilności dostaw w dłuższej perspektywie.
Z kolei minister transportu Phiphat Ratchakitprakarn, cytowany przez agencję Reutera, zapowiedział próby utrzymania krajowych cen oleju napędowego na maksymalnym poziomie 33 bahtów (ok. 1 USD) za litr w obliczu rosnących cen paliw.
Wzrost cen paliw. Na eksporcie zarobi Rosja
Konflikt zbrojny między USA i Izraelem a Iranem doprowadził do gwałtownego wzrostu napięcia w Zatoce Perskiej, będącej kluczowym szlakiem dla światowego eksportu ropy naftowej. Zachwiało to globalnymi rynkami energii i wymusiło na azjatyckich importerach poszukiwanie alternatywnych kierunków dostaw.
W ubiegłym tygodniu ministerstwo finansów USA poinformowało o wydaniu 30-dniowej licencji zezwalającej na zakup objętych sankcjami rosyjskiej ropy i produktów naftowych znajdujących się na morzu i załadowanych na tankowce przed 12 marca. Tę decyzję skrytykowali kongresmeni, wzywając administrację prezydenta Donalda Trumpa do zmiany kursu i utrzymania wszystkich sankcji w mocy.














