- Każde europejskie państwo ma własną armię, a armie 23 krajów są również częścią struktur NATO, dlatego nie wyobrażam sobie, by państwa tworzyły odrębną europejską armię - oświadczyła Kallas przed posiedzeniem ministrów spraw zagranicznych UE.
Jak dodała, w sprawach wojskowych konieczna jest jasna struktura dowodzenia, aby w sytuacji kryzysowej było wiadomo, kto wydaje rozkazy. - Jeśli stworzymy równoległe struktury, obraz stanie się niejasny - zaznaczyła.
Armia Unii Europejskiej? Zdania są podzielone
Kubilius poinformował, Unia Europejska powinna rozważyć utworzenie stałych sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy oraz gruntowną przebudowę procesów politycznych regulujących kwestie obronności.
- Czy Stany Zjednoczone byłyby silniejsze militarnie, gdyby miały 50 armii na szczeblu stanowym zamiast jednej armii federalnej? - powiedział na konferencji na temat bezpieczeństwa, która odbyła się w styczniu w Szwecji. - Pięćdziesiąt stanowych polityk obronnych i budżetów obronnych na szczeblu stanowym zamiast jednej federalnej polityki obronnej i budżetu obronnego? - dodał.
- Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych armii bonsai - dodał Kubilius, zapożyczając sformułowanie od byłego szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella.
Wyrażenie "armia bonsai" jest metaforycznym określeniem używanym w języku angielskim w odniesieniu do niedostatecznie silnych sił zbrojnych, które przypominają "ozdobę" zamiast skuteczną armię. Termin ten porównuje taką armię do miniaturowych drzewek bonsai, które są małe i dekoracyjne, ale nie mają realnej siły.
Kubilius podkreślił, że Europa mogłaby zamiast tego stworzyć - "jak Jean-Claude Juncker, Emmanuel Macron i Angela Merkel proponowali już 10 lat temu" - "europejską siłę militarną" liczącą 100 tys. żołnierzy.
Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier w reakcji na tę wypowiedź powiedział, że słowa Kubiliusa o tym, że UE powinna rozważyć utworzenie stałych sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy, to zaproszenie do dyskusji, a nie zapowiedź propozycji.
Unia Europejska nie ma własnej armii, ale od lat toczy się dyskusja o potencjalnym jej powołaniu, co jest tematem politycznie wrażliwym. Część sił politycznych w UE jest zdania, że taki ruch pogłębiłby federalizację Wspólnoty, a to ograniczyłoby suwerenność państw. Własna armia, to dla wielu krajów UE symbol niepodległości. Dla części państw, zwłaszcza wschodniej części UE, ważne są też relacje z USA i znaczenie NATO jako sojuszu obronnego.













