Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty pod koniec listopada 2025 roku podjął decyzję, aby sejmowa gastronomia przestała serwować alkohol. W tym samym czasie w izbie toczono dyskusję na temat ograniczenia sprzedaży alkoholu w nocy. Marszałek argumentował, że Sejm musi dać przykład społeczeństwu, gdy samemu wprowadza limity dotyczące sprzedaży napojów alkoholowych.
Co z sejmowymi zapasami alkoholu? Urzędnicy wyjaśnili, do czego go zużyją
Jak dowiedział się "Fakt" od Kancelarii Sejmu, aż 500 litrów trunków (m.in. wódki, wina i piwa) zalega w zapasach izby. Jednocześnie po analizie prawnej okazało się, że nie ma możliwości sprzedaży ani przekazania za opłatą towaru innemu podmiotowi. W związku z tym zdecydowano, że alkohol będzie sukcesywnie wykorzystywany podczas dyplomatycznych wydarzeń organizowanych przez Sejm, w przypadkach uzasadnionych względami protokolarnymi.
Co zaś z piwem, które z reguły ma krótszy okres przydatności od mocniejszych alkoholi? Kancelaria Sejmu przekazała, że aby uniknąć strat, piwo zostanie wykorzystane w kuchni do przygotowania posiłków. Zadeklarowano także, że do bufetu i sejmowej restauracji kolejne zapasy alkoholu nie będą dokupowane. Przekazano, że "żadna część zinwentaryzowanego alkoholu nie została przeznaczona do utylizacji".
Parlamentarzyści mieli dać przykład obywatelom. Dlatego zakazano sprzedaży alkoholu
Zarządzenie o zakazie sprzedaży alkoholu w Sejmie weszło w życie 24 listopada 2025 roku.
"Trudno jest informować społeczeństwo o konieczności zakazu sprzedaży na stacjach benzynowych, konieczności zakazu sprzedaży alkoholu w nocy, nie dając przykładu ze strony Sejmu, czyli od strony tych osób, które takie prawo będą uchwalały" - mówił Czarzasty przy wprowadzaniu zakazu.













