W lipcu br. prezydent Karol Nawrocki skierował do Senatu wniosek o referendum w sprawie Zielonego Ładu, w którym Polacy mieliby odpowiedzieć na pytanie: "Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?".
Zgodnie z konstytucją o możliwości przeprowadzenia referendum decyduje Senat.
Drugie weto Senatu do wniosku prezydenta
Wcześniej, w środę, senackie komisje zarekomendowały senatorom niewyrażenie zgody w tej sprawie. Wniosek złożył podczas posiedzenia komisji senator Piotr Masłowski (Klub Senacki NOWA Polska-Centrum). Wskazał, że Europa powinna inwestować w odnawialne źródła energii, żeby zmniejszyć jej ceny.
- Ja tylko przypomnę, że kiedy Solidarna Polska (...) próbowała w poprzedniej kadencji złożyć wniosek o wycofanie Polski z ETS-u, to wtedy zarówno premier (Mateusz) Morawiecki, jak i Jarosław Kaczyński twierdzili, że tego się po prostu nie da zrobić, bo tego się nie da zrobić, o czym wy doskonale wiecie - powiedział Masłowski, zwracając się do przedstawicieli prezydenta.
To już druga decyzja Senatu w sprawie propozycji referendum. Pierwsza odrzucona propozycja dotyczyła pytania: "Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej"? Wówczas senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz większość senacka zgłosiły obiekcje formalno-prawne, wskazując na nieprecyzyjne sformułowanie pytań oraz sugerujący charakter ich treści, co doprowadziło do odrzucenia wniosku w głosowaniu plenarnym.
Prezydent krytykuje politykę klimatyczną UE
Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker informował, że z poprzedniego wniosku usunięto wszelkie sformułowania mające charakter subiektywny. - Teraz, gdy nie ma już żadnego alibi, jedynym uczciwym i demokratycznym wyjściem jest oddanie głosu Polakom - powiedział.
Szefernaker, przedstawiając uzasadnienie potrzeby przeprowadzenia referendum, zaznaczył, że "unijna polityka klimatyczna jest projektem skrajnie kosztownym, a zarazem dramatycznie nieefektywnym w skali globalnej". Jak dodał, narzucanie drastycznych rygorów w Europie nie eliminuje globalnych emisji.
- Produkcja przemysłowa jest przenoszona z Europy do krajów trzecich o znacznie niższych standardach ekologicznych i wyższej emisyjności. Produkcja znika z Europy, ale zapotrzebowanie na towary pozostaje, tylko importujemy je z zagranicy, co paradoksalnie zwiększa globalne emisje jednocześnie niszcząc europejskie miejsca pracy i wpływy podatkowe - powiedział szef gabinetu prezydenta.
W uzasadnieniu do wniosku prezydenta wskazywano, że ponowne złożenie wniosku o przeprowadzenie referendum wynika z woli, by to naród jako suweren podjął decyzję o kluczowym znaczeniu dla polskich gospodarstw domowych, rolnictwa i gospodarki.













