Wybory parlamentarne. Polacy mieli zagłosować na jedną z dwóch koalicji
Gdyby w wyborach do Sejmu starły się dwie koalicje, to 55 proc. Polaków oddałoby głos na blok wyborczy tworzony przez:
- KO,
- PSL,
- Nową Lewicę, Polskę 2050,
- Unię Centrum,
- Partię Razem.
Tymczasem 43 proc. ankietowanych wybrało oddanie głosu na koalicję partii prawicowych złożoną z:
- PiS,
- Konfederacji Wolność i Niepodległość
- Konfederacji Korony Polskiej,
- Rozwój Plus.
Na inną partię głos oddałoby 2 proc. uczestników badania.
ZOBACZ TAKŻE: W Rosji szerzy się niepokój. "Nie da się żyć, trzeba wyjechać"
Ekspert tonuje nastroje. Według politologa scenariusz takiego starcia jest nierealny
Jak zwraca jednak uwagę politolog Sergiusz Trzeciak, w przypadku dużego prawicowego bloku szansa na zjednoczenie tak różnych formacji jest niemal żadna. Głównie ze względu na sprzeciw środowiska Mateusza Morawieckiego do układania się z Grzegorzem Braunem i jego ludźmi.
- Prawdopodobieństwo starcia się dwóch takich bloków jest nikłe. Oczywiście system d'Hondta faworyzuje duże ugrupowania, ale dla mniejszych start w dużej koalicji oznacza utratę tożsamości na rzecz większego hegemona - ocenił w rozmowie z "SE" politolog Sergiusz Trzeciak.
Politolog przypomniał, że czym innym jest tworzenie koalicji rządowej po wyborach, a czym innym wspólnego bloku wyborczego.
- W przypadku koalicji rządowej pokusa objęcia władzy jest na tyle silna, że pojawia się znacznie większa skłonność do kompromisu i dogadywania się z ugrupowaniami, z którymi "niewiele nas łączy". Z kolei start z jednej listy z tak różnorodnymi partnerami mógłby być całkowicie niezrozumiały dla wyborców - stwierdził.
Badanie przeprowadzono na zlecenie Super Expressu przez Instytut Badań "Pollster". Wykonano je w dniach 19 i 20 sierpnia na próbie 1001 dorosłych Polaków.










