W skrócie
- Wizyta prezydenta USA w Chinach i rozmowy Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem mają potencjał zmienić sytuację dotyczącą Iranu oraz relacji na linii USA-Chiny.
- Spotkanie ma dotyczyć m.in. takich tematów, jak blokada cieśniny Ormuz, wysokie ceny ropy, wojna handlowa, rywalizacja technologiczna czy kwestia Tajwanu.
- Eksperci przewidują, że celem obu stron jest utrzymanie stabilizacji i kontynuacja dialogu w sprawach gospodarczych oraz bezpieczeństwa.
- Kwestii dzielących oba mocarstwa jest jednak cała lista.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Do spotkania przywódców dojdzie podczas wizyty Trumpa w Pekinie w dniach 13-15 maja. Będzie to pierwsza wizyta amerykańskiego prezydenta w Chinach od niemal dekady.
- Stawka spotkania Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie może być najwyższa od szczytu z udziałem Richarda Nixona i Mao Zedonga w 1972 r. - twierdzi były zastępca sekretarza stanu USA Kurt Campbell na łamach "Foreign Affairs". Jego zdaniem ustalenia mogą wpłynąć m.in. na to, które państwo obejmie pozycję globalnego lidera technologicznego, jak rozwinie się konflikt USA z Iranem oraz jak w przyszłości będzie wyglądał układ sił w Azji i status Tajwanu.
Spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. Na stole szeroki zakres tematów
Wśród spodziewanych tematów rozmów amerykańskiego prezydenta z chińskim przywódcą znajduje się pięć głównych kwestii:
- Wojna w Iranie i odblokowanie cieśniny Ormuz, przez którą przepływa jedna trzecia światowego transportu morskiego ropy naftowej;
- Cła i wojna handlowa zawieszona w październiku ubiegłego roku podczas spotkania Trumpa z Xi w Korei Południowej;
- Sztuczna inteligencja (AI) i kwestie bezpieczeństwa narodowego;
- Metale ziem rzadkich i półprzewodniki;
- Sprawa Tajwanu.
Starsza dyrektor Global China Hub w Atlantic Council Melanie Hart zauważyła w opublikowanej analizie, że po obu stronach podejmowanie decyzji jest silnie skoncentrowane w rękach najwyższego przywódcy, więc spotkanie twarzą w twarz jest kluczowe dla kontrolowania napięć.
Z kolei Damian Wnukowski, ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), w rozmowie z Interią Biznes przyznaje, że celem obu stron jest przede wszystkim utrzymanie względnej stabilizacji w relacjach dwustronnych. - Z perspektywy prezydenta USA jest to istotne m.in. w obliczu wojny z Iranem i spowodowanych przez nią problemów gospodarczych - komentuje.
Świat patrzy na spotkanie Trumpa z przywódcą Chin. Nadzieje na przełom ws. Iranu
Z punktu widzenia administracji Trumpa - Chiny, które są dużym nabywcą irańskiej ropy, mogą wykorzystać swoje wpływy w Teheranie, aby powstrzymać dalszą eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. W konsekwencji taki scenariusz mógłby przełożyć się na spadek cen surowca. Z kolei dla przywódcy ChRL - jak wskazuje ekspert - ograniczenie wstrząsów w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi jest ważne dla rozwoju chińskiej gospodarki, mającej problemy strukturalne, a także zwiększania potencjału technologicznego i militarnego Chin.
- ChRL angażuje się w działania dyplomatyczne na rzecz zakończenia konfliktu i będzie zachęcała do osiągnięcia porozumienia w sprawie cieśniny Ormuz, aby ograniczyć koszty ekonomiczne jej zamknięcia, chcąc jednocześnie pokazać, że nie działa pod presją USA i ostrożnie wspierają Iran. Zaangażowanie USA w konflikt na Bliskim Wschodzie może być uznane przez ChRL za ich słabość i służyć chińskim interesom, w tym pogarszaniu się wizerunku Stanów Zjednoczonych na świecie i odciąganiu ich uwagi od sytuacji wokół Tajwanu - uważa Wnukowski.
Jednak w ocenie ekspertki Global China Hub w Atlantic Council, szczyt prawdopodobnie nie przyniesie znaczącego chińskiego poparcia dla działań USA w sprawie Iranu. "Chiny chcą ponownego otwarcia cieśniny Ormuz (przepływa przez nią połowa ropy naftowej do Chin - red.), ale nie są zainteresowane wydawaniem realnego kapitału dyplomatycznego na ratowanie administracji Trumpa przed kosztami związanymi z wojną" - wypunktowała w swojej analizie.
Nie mogą jednak lekceważyć tego problemu. Choć Chiny są bardziej odporne na szok energetyczny niż inne kraje Azji, Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega, że wojna z Iranem może wywołać globalną recesję, co byłoby poważnym zagrożeniem dla chińskiej gospodarki. Eksport odpowiada za około jedną piątą PKB Chin, dlatego spadek światowego popytu mógłby mocno uderzyć w kraj.
Uśpiona wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami palącym problemem
Jednak nie tylko kwestia Bliskiego Wschodu znajdzie się na agendzie spotkania przywódców dwóch światowych mocarstw. Palącym problemem pozostaje wojna handlowa między USA a Chinami, w której kraje nałożyły na siebie cła sięgające ponad 100 proc. Co prawda zostały one wstrzymane po ostatnim spotkaniu Trumpa i Xi Jinpinga w Korei Południowej w październiku ubiegłego roku, jednak groźby z obu stron i ryzyko nowej eskalacji nie ustały.
W ocenie eksperta PISM, po wizycie można spodziewać się kontynuacji "rozejmu" handlowego. - Dotyczy to głównie nienakładania nowych restrykcji przez Chiny w obszarze eksportu surowców krytycznych, w tym metali ziem rzadkich i niepodnoszenia ceł przez administrację Trumpa - ocenia Wnukowski i dodaje, że leży to w interesie obu stron, głównie z przyczyn wewnętrznych.
Nadzieje na taki scenariusz są tym większe, gdyż Biały Dom poinformował w poniedziałek, że prezydentowi Trumpowi podczas wizyty w Pekinie towarzyszyć będzie ponad tuzin prezesów i wysokich rangą menedżerów. Reuters wskazał, że delegacja biznesowa jest częścią szerszych strategii ustabilizowania relacji amerykańsko-chińskich i rozwiązania kluczowych kwestii gospodarczych. Na liście zaproszonych mają znaleźć się m.in. menedżerowie Nvidii, ExxonMobilu, Qualcomma, Blackstone czy Visy.
Co więcej, jak donosi agencja, spodziewane są ogłoszenia znaczących umów handlowych, w tym potencjalnego dużego zamówienia samolotów od Boeinga i zobowiązań Chin do zakupu większej ilości amerykańskich produktów rolnych.
Głosy w tej kwestii są jednak podzielone. Melanie Hart z Atlantic Council uważa, że ogłoszenie istotnych inwestycji jest mało prawdopodobne.
Napięcia między USA a Chinami ws. nowoczesnych technologii
W czasie spotkania przywódców spodziewane jest też poruszenie m.in. kwestii dialogu na temat użycia sztucznej inteligencji czy dostaw chipów. "The Wall Street Journal" podał, że zarówno Biały Dom, jak i chiński rząd, zdają sobie sprawę, że niekontrolowany pęd do tworzenia coraz potężniejszych modeli AI może wywołać kryzys systemowy o skali niemożliwej do opanowania.
- Strategiczne napięcie polega na tym, że o ile Chiny kontrolują 90 proc. światowego eksportu robotów humanoidalnych, o tyle każda z tych maszyn wciąż potrzebuje "duszy" w postaci oprogramowania, w którym Stany Zjednoczone chcą utrzymać prymat - tłumaczy Marcin Stypuła, ekspert firmy Semcore. Zaznacza, że w AI wzmacnia niemal każdy sektor - wywiad, wojsko, przemysł, propagandę, logistykę, cyberbezpieczeństwo i naukę. - W praktyce oznacza to efekt kuli śnieżnej: państwo dominujące w AI może szybciej projektować nowe technologie, szybciej rozwijać gospodarkę i szybciej zwiększać własną przewagę militarną. Dlatego coraz więcej analityków traktuje AI nie jako kolejny sektor gospodarki, ale jako podstawową infrastrukturę XXI wieku - dodaje.
- W dłuższej perspektywie napięcia w sferze handlu - przeplatane okresami deeskalacji - będą się zapewne pojawiać, co będzie efektem systemowej rywalizacji obu państw - przyznaje Wnukowski.
Wyzwaniem we wzajemnych relacjach pozostaje również fakt, że amerykańska administracja oskarżyła Chiny o kradzież amerykańskich modeli sztucznej inteligencji na skalę przemysłową. Doprowadziło to m.in. do ograniczeń w eksporcie najnowszych mikroprocesorów, pomimo sprzeciwu amerykańskich producentów.
Reuters podał na początku tygodnia, że Nvidia podczas rozmów z chińską stroną ma zabiegać o rozwiązanie kwestii ograniczeń eksportu układów scalonych. Kolejnym kluczowym tematem jest możliwe przedłużenie porozumienia dotyczącego minerałów krytycznych i metali ziem rzadkich - w tym sektorze Chiny dysponują znaczną siłą przetargową.
Cele Trumpa i Xi Jinpinga na szczyt w Pekinie
Melanie Hart z Global China Hub w Atlantic Council przyznaje w opublikowanej analizie, że oczekiwania, co do wizyty są skromne. "Najlepszym możliwym scenariuszem dla USA jest szczyt, podczas którego Donald Trump unika poważnych potknięć w kwestii Tajwanu i kontroli eksportu, łagodzi napięcia handlowe i osiąga umiarkowany postęp z Chinami w innych spornych sprawach dwustronnych" - komentuje.
Również zdaniem Wnukowskiego, w czasie wizyty raczej nie należy spodziewać się przełomowych decyzji, a bardziej kroków zmierzających do rozwoju dialogu, np. w sferze handlu i inwestycji. - Prezydent Trump będzie zapewne chciał pokazać sprawczość w relacjach z Chinami w obliczu tegorocznych wyborów połowy kadencji - może to dotyczyć np. zapowiedzi zwiększenia importu przez ChRL amerykańskich produktów rolnych czy surowców energetycznych - prognozuje. - Chiny, chcąc wykorzystać transakcyjny charakter działania Trumpa, mogą starać się uzyskać korzystne dla siebie deklaracje dotyczące ważnych dla nich kwestii, np. Tajwanu - dodaje.
Ekspert PISM ocenia, że dla rynków istotne mogą być przede wszystkim sygnały świadczące o stabilizacji stosunków pomiędzy dwiema największymi gospodarkami świata. Wskazuje, że jest to szczególnie ważne w kontekście efektów wojny USA i Izraela z Iranem, w tym wzrostu cen surowców energetycznych, a także niepewności co do zakończenia tego konfliktu. - Utrzymanie amerykańsko-chińskich ustaleń z października ub.r. dotyczących ceł czy metali ziem rzadkich miałoby pozytywny wpływ na kondycję gospodarki światowej - dodaje.
Przypomina, że relacje USA-Chiny w ostatnich miesiącach stały się bardziej pragmatyczne. Miało na to wpływ m.in. pokazanie przez ChRL w 2025 r. możliwości uderzenia w gospodarkę amerykańską poprzez ograniczenia dostaw surowców krytycznych (wykorzystywanych np. w przemyśle obronnym, motoryzacyjnym i nowoczesnych technologii), których jest największym światowym eksporterem.
- Skłoniło to USA do ograniczenia "wojny celnej" z ChRL. Dzięki temu Chiny czują się obecnie dość pewnie w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Możliwości negatywnego oddziaływania obu stron na siebie, w tym w sferze gospodarczej, wpływają na zwiększenie stabilności w relacjach bilateralnych. Zarówno dla USA, jak i Chin istotne jest utrzymywanie kanałów komunikacji i zarządzanie relacjami opartymi na rywalizacji, jednak obie strony będą chciały poruszać we wzajemnych kontaktach ważne dla nich sprawy - komentuje.
Kwestia Tajwanu mocno obciąża relacje USA-Chiny
Nierozwiązaną i budzącą napięcia kwestią pozostaje kwestia Tajwanu i wsparcia dla niego ze strony USA. - Może pojawić się także kwestia wspierania Rosji przez Chiny i rozwoju chińskiego potencjału nuklearnego. Strategiczne interesy obu stron mogą jednak ograniczać możliwość osiągnięcia porozumienia w tych obszarach - prognozuje ekspert.
Prezydent USA ma dotrzeć do Chin w środę wieczorem czasu lokalnego. W czwartek rano weźmie udział w ceremonii powitalnej oraz rozmowach dwustronnych z Xi Jinpingiem, a następnie po południu wspólnie odwiedzi z nim Świątynię Nieba. Wieczorem zaplanowano bankiet państwowy. W piątek z kolei odbędzie się kameralne spotkanie przy herbacie oraz roboczy lunch obu przywódców, po którym prezydent Trump rozpocznie podróż powrotną. Co ważne, obecny program nie przewiduje konferencji prasowej. Jednak w każdej chwili może się to zmienić.
Biały Dom poinformował również, że Xi Jinping planuje złożyć wizytę rewanżową w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie roku.
Sebastian Tałach















