W piątek prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński poinformował o rezygnacji ponad 30 posłów z partii, co ma związek z działalnością stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Uznał, że stało się ono "elementem podziału" PiS. Zwolennicy Morawieckiego nie zdecydowali się podpisać deklaracji, która, zdaniem Kaczyńskiego, miała oznaczać rezygnację w pracach stowarzyszenia.
Były premier, oprócz pełnienia funkcji wiceprezesa PiS, został wcześniej przewodniczącym Zespołu Pracy dla Polski, wewnętrznej grupy w partii, proponującej rozwiązania programowe. Oprócz tego nadal szefuje w Parlamencie Europejskim Konserwatystom i Reformatorom (EKR).
Kto ma nadzór nad pieniędzmi EKR?
W sobotę na antenie Telewizji Republika Morawiecki został zapytany o dostęp do pieniędzy partyjnych, gdy PiS boryka się ostatnio z problemami finansowymi. Podkreślił, że "kłamstwa są powtarzane w różnych miejscach, z dwóch źródeł jakoby te pieniądze do grupy związanej ze mną miały płynąć z EKR i Zespołu Pracy dla Polski".
- W EKR pełną władzę nad pieniędzmi przynależnymi do polskiej delegacji, stuprocentową i całkowitą ma pan prezes Jarosław Kaczyński, co jest zrozumiałe jako szef formacji. Dodatkowo osobą numer 2, która trzyma rękę na dużym budżecie jest szef Solidarnej Polski, czyli pan Patryk Jaki. Osobą numer 3, która ma pewne znaczenie, ale konsultuje wszystko z panem prezesem jest szef delegacji polskiej, pan Adam Bielan. Ja nie miałem żadnych środków do własnej dyspozycji z EKR - zapewnił były premier.
Dodał, że swoje budżety mieli za to europarlamentarzyści (Dominik Tarczyński, Piotr Müller, Daniel Obajtek).
- Ja z EKR nie miałem żadnych pieniędzy - powtórzył.
Morawiecki: Dołożyłem sto kilkadziesiąt tysięcy złotych
Odnosząc się do kwestii Zespołu Pracy dla Polski przyznał, że sam współfinansował jego działanie.
- Dołożyłem z własnych pieniędzy do pracy Zespołu Pracy dla Polski sto kilkadziesiąt tysięcy złotych, a z partii popłynęło tam kilkanaście tysięcy złotych. Nie wygłupiajmy się, że jakiekolwiek pieniądze otrzymywałem - powiedział.
Dodał, że sam starał się wspierać z prywatnych środków kampanię prezydenta Karola Nawrockiego i PiS po odebraniu partii dotacji.
Przychody PiS spadają
Po decyzji Państwowej Komisji Wyborczej z 2024 roku o odrzuceniu sprawozdania komitetu wyborczego PiS i nałożeniu kar finansowych za za nieprawidłowości w kampanii partia Kaczyńskiego straciła około 46 mln zł. Dlatego też, decyzją prezesa, nałożono obowiązek dla parlamentarzystów i europosłów współfinansowania partii, odpowiednio po tysiąc i 5 tys. zł miesięcznie.
Jak wynika z analiz "Faktu" w ubiegłym roku przychody partii spadły o ponad 61 proc. w stosunku do 2024 roku i wyniosły 32 mln 286 tys. zł. Pieniądze pochodziły głównie z budżetu państwa (13,40 mln zł) i darowizn od osób fizycznych (11,29 mln zł).












