"Postępowa Partia byłego prezydenta Rumena Radewa odniosła zaskakująco wyraźny sukces. Pozwala to mieć nadzieję na konieczną reformę wymiaru sprawiedliwości. Mankamentem jest jego sympatia do Rosji" - pisze we wtorek "Sueddeutsche Zeitung".
Tak wyraźne zwycięstwo Radewa pokazuje, że jego kampania trafiła w sedno w kraju "zmęczonym korupcją i układami". Obietnica likwidacji "oligarchii" i przywrócenia stabilizacji zmobilizowała zrezygnowanych wyborców. Upadek konserwatywnego GERB i postkomunistycznej BSP pokazał, że obywatele nie mają zaufania do partii mających ugruntowaną pozycję w kraju. "Nie wiadomo, czy były głównodowodzący siłami powietrznymi spełni nadzieje, ale jego szanse nie są złe" - ocenia "SZ".
Zdaniem gazety Radew może liczyć na poparcie proeuropejskiego sojuszu PP-DB w działaniach zmierzających do reformy wymiaru sprawiedliwości i Najwyższej Rady Sądowniczej. Postępowa Partia i PP-DB mogą stworzyć w parlamencie potrzebną większość dwóch trzecich.
Wybory w Bułgarii. Radew nie będzie jak Orban
"Z punktu widzenia UE są powody do ostrożnego optymizmu jeśli chodzi o odrobienie lekcji w dziedzinie praworządności" - czytamy w "SZ". Komentator zaznaczył, że niepokój wzbudza "bliskie Kremlowi" stanowisko Radewa wobec Rosji.
Bułgarski polityk uważa, że Krym jest rosyjski, a wspieranie Ukrainy skazane jest na porażkę. Radew zastrzegł jednak, że nie będzie za pomocą weta blokował europejskiej pomocy dla Kijowa. W innych sprawach też kieruje się raczej pragmatyzmem niż ideologią.
Bruksela liczy na to, że Bułgaria będzie "trudnym ale konstruktywnym" partnerem, a Radew nie stanie się "nowym Viktorem Orbanem" - czytamy w konkluzji komentarza w "Sueddeutsche Zeitung".
Bułgaria. Ósme wybory w ciągu pięciu lat
Radew nie jest nowym Orbanem - pisze z kolei "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Niechęć Radewa do jednoznacznego potępienia agresji Rosji przeciwko Ukrainie wywołała obawy, że może przejąć rolę Orbana w UE.
"Te obawy okazały się przesadzone" - oceniła gazeta. Zwycięzcy wyborów w Bułgarii daleko jest do większości dwóch trzecich w parlamencie, dzięki której Orban mógł radykalnie przebudować państwo. Radew nie ma społecznego mandatu do prowadzenia polityki blokującej a la Orban - czytamy w "FAZ".
Bułgarzy od dawien dawna "poszukują zbawcy", a przy urnach wyborczych są "otwarci na nieortodoksyjne decyzje" - pisze "Tageszeitung". Po ośmiu wyborach w ciągu pięciu lat wyborcy chcieli położyć kres permanentnemu politycznemu kryzysowi. Radew wydaje się być właściwym człowiekiem. Korupcja jest w najbiedniejszym kraju UE dokuczliwym tematem. Radew jest pod tym względem, w przeciwieństwie do długoletniego premiera Bojko Borisowa, poza wszelkim podejrzeniem - podkreśla "Tageszeitung".
Słabość do Rosji, którą demonstrował także w kampanii wyborczej, też przyczyniła się do jego sukcesu. Jednoznaczne odrzucenie pomocy wojskowej dla Ukrainy oraz powtarzane bez ustanku ostrzeżenie przed wciągnięciem Bułgarii do wojny padło na podatny grunt - komentuje "Tageszeitung".












