- Próba odwołania Włodzimierza Czarzastego, zwłaszcza podjęta w koalicji, oznaczałaby jej koniec i o tym wiedzą wszyscy - ocenił we wtorkowym wywiadzie dla RMF 24 szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec.
To jego reakcja na pytanie, czy doszyły do niego głosy, że "rzeczywiście ktoś się zastanawia nad odwołaniem marszałka Sejmu i powołaniem w jego miejsce z powrotem Szymona Hołowni" - obecnie wicemarszałka.
Jego zdaniem taka decyzja byłaby częścią "dużo większego procesu" i "to nim by się martwił bardziej, niż losem marszałka". Dopytany wskazał, że chodzi o "proces nowych wyborów".
- W tym pytaniu był kontekst marszałka Sejmu. Otóż marszałek, to mogę powiedzieć ponad wszelką wątpliwość, nie da się szantażować takim ultimatum, że "jakbyście wy tutaj poparli odwołanie tego ministra, to my nie odwołamy pana jako marszałka, panie Czarzasty". Taki szantaż nie wchodzi w rachubę - dodał.
Według informacji podanych we wtorek przez RMF, politycy Polski 2050 twierdzą, iż "są gotowi złożyć wniosek o odwołanie Włodzimierza Czarzastego ze stanowiska marszałka Sejmu i powołać w jego miejsce Szymona Hołownię, jeśli premier wyciągnie konsekwencje wobec Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz".
Głosowanie ws. Hennig-Kloski "testem koalicyjnej lojalności"
Pod koniec marca do Sejmu trafił wniosek o odwołanie Hennig-Kloski z funkcji ministra klimatu i środowiska - podpisali się pod nim m.in. posłowie Konfederacji oraz PiS. W miniony czwartek szefowa MKiŚ chciała spotkać się ze wszystkimi klubami koalicji rządzącej, a według informacji PAP, z zaproszenia na spotkanie nie skorzystały kluby Polski 2050 i PSL.
Również w czwartek doszło do spotkania premiera Donalda Tuska i szefowej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Z informacji PAP zbliżonych do zarządu Polski 2050 wynika, Tusk bronił minister klimatu, a Pełczyńska-Nałęcz decyzję swego klubu "uzależniła od działań Hennig-Kloski do czasu wotum".
Na piątkowej konferencji prasowej premier podkreślił, że głosowanie ws. odwołania Hennig-Kloski z funkcji szefowej resortu będzie "testem koalicyjnej lojalności". - Jak się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy - zwrócił się wówczas do Polski 2050. Szefowa tej partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że język ultimatum to łamanie umowy koalicyjnej.












