Tajwańskie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (NSB) oświadczyło, że udostępniona w niedzielę platforma jest odpowiedzią na "rosnące" problemy społeczne i ścisłą kontrolę polityczną w ChRL, co "podsyca niezadowolenie społeczne".
"W ostatnim czasie coraz więcej osób zgłaszało się do odpowiednich agencji na Tajwanie, chcąc przekazywać różnego rodzaju informacje" - argumentuje NSB powstanie strony.
Z uwagi na powszechną cenzurę i ścisłą inwigilację w Państwie Środka, tajwańskie służby opublikowały precyzyjne wytyczne dotyczące bezpieczeństwa dla potencjalnych informatorów. Zalecają w nich używanie wyłącznie urządzeń zagranicznych producentów, korzystanie z wirtualnych sieci prywatnych (VPN), anonimowych połączeń Wi-Fi oraz otwieranie platformy w trybie incognito.
Jedna strona internetowa wystarczyła, by zezłościć Chiny
"Wartość pracy wywiadowczej nie polega na liczbie nawiązanych kontaktów, ale na tym, czy można uzyskać kluczowe informacje" - ocenił cytowany przez "Taipei Times" deputowany rządzącej Demokratycznej Partii Postępowej Chen Kuan-ting, popierając działania biura. "Nawet niewielka liczba wiarygodnych tropów może okazać się niezwykle cenna dla bezpieczeństwa narodowego" - dodał.
Tajwan i Chiny od dekad prowadzą przeciwko sobie działania szpiegowskie. NSB zaznaczyło, że nowy kanał inspirowany jest rozwiązaniami z USA i Wielkiej Brytanii. W 2024 roku Pekin wdrożył własny system, pozwalający obywatelom donosić na tajwańskich "separatystów".
Komunistyczne władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzoną wyspę za część własnego terytorium i nie wykluczają użycia siły w celu przejęcia nad nią kontroli.













