- Jesteśmy teraz w dziwnym stanie zawieszenia, gdy Trump zdaje sobie sprawę, że nie zdołał osiągnąć swoich strategicznych celów - ocenił ekspert.
Jego zdaniem amerykański prezydent nie jest skłonny do eskalacji konfliktu i wolałby zawrzeć porozumienie z Iranem, ale jednocześnie odmawia porzucenia swoich maksymalistycznych żądań względem Teheranu.
- Postępując w ten sposób, nie bierze pod uwagę tego, że Iran ma ogromne możliwości nacisku dzięki Cieśninie Ormuz. I im dłużej to będzie trwało, tym bardziej czas będzie grał na korzyść Iranu, a niekoniecznie na korzyść Stanów Zjednoczonych - podkreślił, odnosząc się do blokowania przez Irańczyków szlaku wodnego, kluczowego dla światowego transportu ropy i gazu.
- Więc jeśli chodzi o to, kto ma karty, to ostatecznie Iran ma kartę Trumpa, jeśli tak można powiedzieć, czyli cieśninę - dodał ekspert waszyngtońskiego think tanku.
Jego zdaniem obecnie głównym celem prezydenta USA jest "próba zakończenia konfliktu i zachowania twarzy".
- Wydaje się, że w obecnej chwili, biorąc pod uwagę żądania Trumpa, te dwa cele są ze sobą sprzeczne. Chciałby zakończyć wojnę, ale nadal oczekuje kapitulacji Iranu - zauważył Hoffman, oceniając, że Iran się nie podda.
Zawieszenie broni czy gra na czas?
Trump przedłużył we wtorek zawieszenie broni w wojnie z Iranem i ocenił, że władze tego kraju są podzielone. W czwartek powiedział dziennikarzom, że USA nie wiedzą, kto rządzi w Iranie i że wśród władz tego kraju panuje zamęt.
Hoffman podkreślił, że "nie ma dowodów świadczących o tym, że reżim jest podzielony".
- Jeśli jest, bardzo dobrze to ukrywają. Reżim obecnie konsoliduje władzę. Jestem pewien, że wśród tych, którzy rządzą, istnieją różnice zdań. Ale sam reżim się trzyma (...) I jest to mało prawdopodobne, by upadł - dodał ekspert Cato Institute.
Według niego przedłużenie zawieszenia broni ma na celu "raczej zyskanie czasu przez Trumpa". Sam prezydent zapewnia, że, w przeciwieństwie do Irańczyków, nie jest pod presją czasu.
Rozmówca PAP nie wykluczył, że Trump poprosi sojuszników z NATO o pomoc przy rozminowaniu Cieśniny Ormuz.
- Robił to już w czasie wojny, ale prośba została odrzucona. Więc może pytać, ile chce (…). Ale to jest wojna Trumpa. Dlaczego ktoś chciałby sprawiać, by była to też jego wojna? To bałagan Trumpa - kontynuował Hoffman.
Zwrócił też uwagę na chaotyczny sposób komunikacji amerykańskich władz w związku z trwającą wojną. Zaznaczył, że trudno jest "nadążyć za rzeczywistością, (...) i za tym, co wychodzi z Białego Domu, w szczególności (co pojawia się) na portalu Truth Social.
Podkreślił, na przykład, że Trump próbuje przekonać Amerykanów w mediach społecznościowych, że porozumienie z Teheranem jest o wiele bliżej niż w rzeczywistości.
- Myślę, że te posty na Truth Social, ich chaotyczna natura, to, że często są sobie sprzeczne, świadczą o ogólnym braku spójnej strategii ze strony administracji. Myślę, że często to, co widzi się na Truth Social, to myśli (prezydenta publikowane) w czasie rzeczywistym - powiedział ekspert.
Według niego rozpoczęcie wojny przez USA miało kilka przyczyn.
- Najsilniejszym czynnikiem napędowym był Izrael, (premier) Benjamin Netanjahu. Otwarcie powiedział, kiedy wybuchła wojna, że marzył o tym od 40 lat. Od ponad 30 lat agresywnie lobbował za tym w Stanach Zjednoczonych - powiedział Hoffman.
- Myślę, że Trump naprawdę uwierzył, kiedy ludzie mu mówili: hej, to będzie bardzo szybkie, jak w Wenezueli, tanie, szybkie zwycięstwo, wchodzisz i wychodzisz, bez dużego balastu - kontynuował, odnosząc się do styczniowej operacji ujęcia przez amerykańskie siły przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro.
- Sądzę więc, że to była kombinacja interesów (...) i pychy samego Trumpa - ocenił.
Rozejm bez przełomu? Eskalacja wciąż możliwa
Zdaniem Hoffmana w najbliższym czasie najprawdopodobniej nie dojdzie do zawarcia porozumienia między USA i Iranem.
- Trump musiałby znacznie obniżyć swoje oczekiwania, a trudno spodziewać się, że stanie się to w najbliższej przyszłości - powiedział Hoffman.
Przyznał, że trudno jest też prognozować dalszy rozwój wydarzeń w Iranie. - By blokady zadziałały, potrzeba czasu. (...) Nie dają szybkich rezultatów. A nawet jeśli by tak było, dla reżimu (w Teheranie) ta walka ma charakter egzystencjalny - dodał, odnosząc się do amerykańskiej blokady irańskich portów. Według niego problemy gospodarcze Iranu nie spowodują kapitulacji reżimu.
Zaznaczył, że "Iran w ciągu ostatnich kilku tygodni pokazał, że potrafi eskalować, podobnie jak Stany Zjednoczone".
- Jeśli więc Trump powróci do aktywnego konfliktu i zacznie atakować cywilną infrastrukturę, taką jak elektrownie, mosty itd., należy spodziewać się odwetu Iranu, który zaatakuje infrastrukturę naftową po drugiej stronie Zatoki Perskiej, zakłady odsalania wody - wymieniał ekspert. Nie wykluczył też zaangażowania się rebeliantów Huti z Jemenu w atakowanie statków.















