Kuba "stanowi problem dla każdego prezydenta USA" od lat 50. XX wieku - podkreśliła ekspertka think tanku Chicago Council on Global Affairs. - Wygląda na to, że prezydent Trump chce przejść do historii jako ten, który w końcu zmusi Kubę do otwarcia gospodarki i reformy systemu politycznego. Jestem pewna, że sekretarz stanu Marco Rubio, który jest Amerykaninem kubańskiego pochodzenia, też by tego chciał - dodała.
- Paradoksalnie, dotychczasowe działania prezydenta Trumpa wydają się skuteczne, ale on odmawia uznania tego za sukces. Jeśli doniesienia prasowe są prawdziwe, Kuba zaoferowała USA tego rodzaju ustępstwa gospodarcze i dotyczące praw człowieka, których Stany Zjednoczone oczekiwały od wielu dekad - mówiła była dyplomatka.
- Chciałbym, aby prezydent Trump przyjął te propozycje, zakładając, że są one szczere, z jednym dodatkowym warunkiem: powinniśmy powiedzieć Kubie, że musi przeprowadzić wybory powszechne w określonym terminie, być może za dwa lub trzy lata. Zamiast jednak przyjąć sukces, grozimy Kubie przemocą. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - kontynuowała dyplomatka.
Shea podkreśliła, że "państwo nie może przetrwać bez ropy, a Kuba praktycznie jej nie ma". Zdaniem dyplomatki "zagrożeniem dla administracji Trumpa jest to, że skończymy z rządem gorszym niż obecny albo z państwem upadłym". - Pozwolenie na wewnętrzny upadek Kuby byłoby ogromnym ryzykiem i potencjalną katastrofą dla bezpieczeństwa regionalnego USA, a do tego byłoby straszne dla Kubańczyków - ostrzegła ekspertka.
Pytana o to, czy prognozuje rozpoczęcie przez USA działań militarnych wobec wyspy, odparła: - Cóż, nauczyłam się nie próbować przewidywać prezydenta Trumpa w tej kadencji. Podjęcie działań wojskowych na Kubie byłoby ogromnym ryzykiem. Mogłoby na dziesięciolecia pogorszyć nastawienie Kubańczyków wobec USA i uczynić Stany Zjednoczone większym pariasem na świecie, niż są obecnie. Istniałoby ryzyko, że niektóre państwa zbliżą się bardziej do Chin lub Rosji, jeśli uznają, że nie mogą już ufać USA. I oczywiście moglibyśmy skończyć z państwem upadłym lub wrogim, znajdującym się około 140 km od Florydy - dodała.
Według niej to, że Stany Zjednoczone nie pozwoliły Wenezueli i Meksykowi eksportować ropy na Kubę "jest ogromnym sukcesem wizerunkowym dla Chin i Rosji". - Mogą one wskazywać na cierpienie w kraju oddalonym zaledwie o 140 km od USA jako na dowód, że Stany Zjednoczone nie są tak dobroczynną potęgą, za jaką się podają - oceniła Shea.
Trump próbuje swoich sił na Kubie. Ekspertka ocenia
Ekspertka podsumowała, że Trump "ma szansę osiągnąć to, czego nie udało się żadnemu prezydentowi od 65 lat". - Mógłby pomóc Kubie otworzyć gospodarkę, co oznaczałoby, że USA mogłyby eksportować do tego kraju wszystko: od samochodów i części zamiennych po elektronikę i inne dobra, co ostatecznie wspierałoby również amerykańską gospodarkę. Mógłby doprowadzić do obietnicy przejścia do demokracji i zakończenia ponad 60 lat autorytarnych rządów - wymieniała.
- Z drugiej strony, jeśli zdecyduje się wysłać tam wojsko albo jeśli Kuba załamie się pod presją niedoboru ropy, USA mogą skończyć z państwem upadłym lub naprawdę wrogim krajem 140 km od swoich granic - ostrzegła ekspertka.
Według portalu Politico Pentagon od miesięcy rozmieszcza żołnierzy i uzbrojenie, by USA mogły przeprowadzić atak na Kubę. Prezydent Trump sugerował, że interwencja wojskowa nie będzie konieczna, choć jednocześnie zapowiadał "wzięcie" wyspy lub zmianę rządzącego reżimu.
Z kolei serwis Axios napisał w ubiegłym tygodniu, że administracja w Waszyngtonie przygotowuje się na możliwy upadek władz w Hawanie, co może nastąpić nawet latem br. Według informatorów portalu USA liczą, że przyczynią się do tego amerykańskie sankcje.
W ostatnich miesiącach sytuacja gospodarcza Kuby gwałtownie się pogarsza. Szczególnie dotkliwe okazało się wstrzymanie dostaw ropy naftowej od tradycyjnego sojusznika wyspy w regionie, Wenezueli.
Na wyspie reglamentuje się sprzedaż paliw oraz dostawy energii elektrycznej. Urząd statystyczny w Hawanie poinformował, że w ciągu czterech miesięcy 2026 r. na Kubę przybyło rekordowo mało turystów, o prawie 56 proc. mniej w porównaniu z tym samym okresem w ubiegłym roku. Turystyka jest jedną z głównych gałęzi gospodarki tego państwa.













