W skrócie
- Usmanow i Fridman zostali usunięci z listy sankcyjnej UE, co spotkało się z krytyką niemieckich gazet, które oceniły tę decyzję jako ośmieszającą wspólnotę i jej stanowisko.
- Usunięcie z listy wiąże się z interesami Francji i Luksemburga, które dążyły do uwolnienia swoich obywateli z Azerbejdżanu lub rozstrzygnięcia sporu arbitrażowego z Fridmanem.
- Niemieccy komentatorzy ostrzegają, że wykorzystywanie zasady jednomyślności do realizacji partykularnych interesów państw osłabia wiarygodność unijnych sankcji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Decyzja UE, podjęta na życzenie Francji i Luksemburga, wywołała ostrą reakcję niemieckich gazet. "Sueddeutsche Zeitung", "Frankfurter Allgemeine Zeitung" i "Tageszeitung" krytykują sposób, w jaki doszło do usunięcia obu Rosjan z listy sankcyjnej.
Usmanow i Fridman zdjęci z listy sankcyjnej UE
"Sueddeutsche Zeitung" napisał, że zdejmując sankcje z Usmanowa i Fridmana, UE "ośmiesza się". "Czy tak wygląda twarde stanowisko Europy wobec Władimira Putina?" - pyta autor komentarza Jan Diesteldorf.
Gazeta przypomniała, że Usmanow utrzymuje bliskie relacje z Putinem, a Fridman jest jedną z najważniejszych postaci rosyjskiej elity finansowej. Usmanow "może znów bez przeszkód podróżować, jego miliony zostaną odmrożone".
Jak zaznaczył komentator "SZ", powody, dla których w 2022 r. umieszczono Usmanowa na liście sankcyjnej, nie uległy zmianie.
Francja i Luksemburg miały własne interesy
Według "Sueddeutsche Zeitung" Paryż liczył na zwolnienie z więzienia w Azerbejdżanie dwóch obywateli Francji. Luksemburg z kolei wstawił się za Fridmanem, który w postępowaniu arbitrażowym domaga się od Księstwa 16 miliardów dolarów.
ZOBACZ TAKŻE: Gospodarka straci tempo. Najnowsze prognozy nie napawają optymizmem, otwiera się w nowym oknie
"SZ" przypomniał także, że przed przerwą wakacyjną Grecja, wstrzymując tygodniami decyzję o zakazie transportu rosyjskiego gazu skroplonego, pokazała, jak można "w imię narodowego egoizmu wziąć instrument unijnych sankcji za zakładnika".
Obawy o "słabe punkty" Unii
O "fatalnej decyzji" UE napisał "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Gazeta przewiduje, że inni beneficjenci rosyjskiego reżimu, którzy chcieliby pozbyć się sankcji, będą analizować sytuację i szukać w krajach UE słabych punktów, aby je wykorzystać.
Pozytywną stroną decyzji jest - według "FAZ" - przedłużenie sankcji o trzy lata, co pozwoli uniknąć "teatru" odbywającego się co pół roku.
"Ale cena jest wysoka - Usmanow i Fridman zostali zdjęci z listy sankcyjnej, chociaż powody, dla których się na niej znaleźli, nie zniknęły" - zaznaczył komentator.
"Zasada jednomyślności staje się instrumentem szantażu"
"Kraje, które mają specjalne życzenia, sięgają po kartę blokady. W ten sposób zasada jednomyślności staje się instrumentem szantażu. Stawianie pojedynczych interesów ponad wspólne działania przeciwko rosyjskiej machinie wojennej, prowadzi do erozji wiarygodności Europy" - napisał komentator "SZ".
"Tageszeitung" również ostro ocenił decyzję. "Cóż za dowód nieudolności" - napisała komentatorka Barbara Oertel. Jej zdaniem w przyszłości nie tylko Francja będzie bardziej narażona na szantaż, zwłaszcza w sytuacji, gdy trzeba będzie wyciągać rodaków z więzień w Rosji, Azerbejdżanie czy Białorusi.
"Dla jednych może to być »realpolitik«, ale w rzeczywistości jest to dowód na nieudolność UE" - podsumowała komentatorka "TAZ".










