Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos w sprawie programu SAFE podczas konferencji organizowanej przez Portal Obronny.
- Wyzwaniem, które padło, były słowa prezydenta USA, że Europa musi się zbroić. Najważniejszy jest efekt - został on wywołany w Europie - ocenił wicepremier i szef MON.
Kosiniak-Kamysz przekazał, że odbył "długą rozmowę" z ambasadorem USA.
- Chcę zapewnić o sile sojuszu. Europa jest zależna od USA pod względem militarnym. Europa musi robić więcej i robi więcej. Państwa narodowe oraz Unia Europejska zwiększają wysiłki, by stać się równorzędnym partnerem w NATO. Nie ma NATO bez Amerykanów, ale też nie ma potęgi USA jako mocarstwa światowego bez ich udziału w NATO - dodał.
- Dobrze, że sojusznicy, szczególnie ci najbliżej nas, się obudzili. Niemcy zmieniły konstytucję. Państwa na szczycie NATO w Hadze podjęły decyzję o przeznaczaniu 5 proc. PKB na wydatki obronne. Nasi sąsiedzi na północy - państwa bałtyckie i skandynawskie - dołączają do nowej architektury Morza Bałtyckiego. Wektor skierowany jest także na południe, czyli Rumunię i Turcję - wyliczał wicepremier podczas konferencji.
W jego ocenie w centrum rozwoju współpracy przemysłu i wspólnych zakupów zaczyna być Unia Europejska, która "do tej pory nie chciała się angażować, mówiąc, że to nie są sprawy, którymi się zajmuje". - Agresja ze Wschodu, a także prowokacje w polskiej przestrzeni powietrznej, prowokacje na lotniskach w Kopenhadze, w niemieckich miejscowościach czy na Bałtyku powodują, że świadomość zagrożeń w Europie jest coraz większa. Zagrożenie ze strony Rosji jest wszędzie, nie tylko przy państwach granicznych. Dlatego SAFE jest takim projektem - ocenił.
Kosiniak-Kamysz broni SAFE: To nie tylko program dla wojska
Zdaniem szefa MON SAFE to nie tylko program dla wojska, ale także dla Straży Granicznej czy Policji. - To program dla infrastruktury, dla połączeń transgranicznych i mobilności militarnej, która bez dróg czy szlaków kolejowych nie może być realizowana - ocenił.
- Wiele państw zdecydowało się na SAFE, w tym największe, jak Francja, ale też np. Węgry. To powinno stanowić dla niektórych w Polsce znaczący argument, że ten projekt jest Polsce potrzebny - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
- Ten projekt zmieni pozycję polskiego przemysłu zbrojeniowego. Szacujemy, że większość tych pieniędzy, nawet 89 proc. a na pewno powyżej 80 proc., w zależności od finalnej listy - (zostanie w Polsce - red.) - dodał.
Szef MON o "potwornym ataku" na SAFE: Przyniesie straty tym, którzy się go dopuszczają
Szef MON przyznał, że "jest próba obrzydzenia projektu, potworny atak". - Dziwię się, bo to jest atak, który przyniesie tym, którzy się go dopuszczają, gigantyczne straty - bo fakty i dowody są po naszej stronie. Po stronie tych, którzy to wymyślili, wynegocjowali 44 mld zł i będą je implementować w polskim przemyśle zbrojeniowym - stwierdził.
- Jestem za najsilniejszymi relacjami z USA i kupowaniem tam najlepszego sprzętu, a także za współpracą z Koreą. Te kierunki będą się rozwijać. SAFE nie blokuje wydatków budżetowych na rzecz zakupów, które już są realizowane bądź będą realizowane - zapewnił.
- Druga kwestia dotyczy tego, co kupujemy. Wiem, że są pytania: pokażcie wszystko od razu. Aby osiągnąć te 44 mld zł i żeby większość została zainwestowana w Polsce, zasada poufności jest nam bardzo potrzebna - wyjaśnił Kosiniak-Kamysz.
Program SAFE. Wicepremier Kosiniak-Kamysz: W Europie panuje zazdrość
W ocenie szefa resortu obrony, w całej Europie panuje zazdrość. - Wielkie koncerny liczyły, że pieniądze trafią do jednego czy dwóch miejsc w Europie. Tymczasem te środki będą zostawać w Polsce - i to nie tylko te 44 mld zł, ale także pieniądze z dodatkowej puli dostępnej dla innych państw. Pożyczka będzie oprocentowana niżej niż polskie obligacje 5- czy 10-letnie. Spłata rozpocznie się po 10 latach. To są argumenty finansowe lepsze niż w jakimkolwiek innym instrumencie - stwierdził.
Wicepremier odniósł się także do zarzutów dotyczących zadłużania się na rzecz obronności. - Nie mamy innego wyjścia. Budżet na poziomie 3 proc. wydatków, który jest zagwarantowany ustawowo, nie wystarczyłby na zakupy, których dokonaliśmy w ostatnim roku - odpowiedział
- Na spłatę długu mamy 45 lat. Wierzę, że w tym czasie Unia Europejska dojdzie do wniosku, aby umorzyć część tej pożyczki - to jest nasz cel. Moim zdaniem tak się stanie. Mamy dowody, że UE zmienia zdanie, bo jesteśmy tam skuteczni. Być może to boli naszych oponentów - powiedział w trakcie konferencji.
Wyjaśnił, że środki pójdą na bezpieczeństwo, zbrojenia, rozwój prywatnych firm, infrastrukturę czy miejsca schronienia i cyberbezpieczeństwo. Zapewnił, że każdy kontrakt będzie uroczyście i jawnie podpisany - tak jak do tej pory.
SAFE jednym z tematów RBN
Pełnomocniczka Rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała z kolei, że przed nami plan wykorzystania SAFE do tego, aby Polska stała się miejscem, w którym inne kraje robią zakupy. - Żebyśmy mieli swoje hity eksportowe, żeby inne kraje były zainteresowane naszymi produktami - wyjaśniła.
Powiedziała również, że i w BBN i w sejmowej komisji obrony lista (podmiotów - red.) jest od dawna. - Każdy kto mówi, że na tej liście nie ma za dużo polskich podmiotów po prostu kłamie - stwierdziła.
Temat programu SAFE - który w ostatnich dniach budzi wiele emocji - ma być dyskutowany podczas środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołanego przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Instrument SAFE to program, który ma na celu wzmocnienie obronności państw członkowskich UE. Przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia - m.in. w postaci nisko oprocentowanych pożyczek - przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Polska złożyła wniosek o dofinansowanie na kwotę 43,7 mld euro, będąc tym samym największym beneficjentem tego programu pożyczkowego. Pod koniec stycznia polski wniosek o środki zaakceptowała Komisja Europejska.
















