W skrócie
- Rzeczniczka generalna TSUE wskazała, że Komisja Europejska powinna cofnąć decyzję o przekazaniu Węgrom 10 miliardów euro w 2023 roku.
- Europosłowie twierdzą, że decyzja KE o odmrożeniu funduszy dla Węgier była motywowana politycznie, a nie oparta na rzetelnej ocenie rzeczywistych postępów rządu Viktora Orbana w zakresie praworządności.
- Ostateczne orzeczenie TSUE w tej sprawie może określić kompetencje KE w sytuacjach naruszeń praworządności przez państwa członkowskie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Trybunał Sprawiedliwości UE rozpatruje skargę Parlamentu Europejskiego. Europosłowie twierdzą, że Komisja Europejska złamała własne zasady, odmrażając 10 mld euro z funduszy spójności dla Węgier. Środki te były wcześniej wstrzymane z uwagi na obawy o przestrzeganie praworządności przez rząd w Budapeszcie (chodziło o niezależność węgierskiego sądownictwa).
Europarlament: Węgrom nie należały się pieniądze za praworządność
Dość nieoczekiwanie 13 grudnia 2023 r. KE uznała, że Węgry poczyniły na tyle istotne kroki w celu poprawy sytuacji, że środki można odblokować. Decyzja ta została podjęta w przededniu szczytu przywódców UE, na którym postanowiono o rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych z Ukrainą. "Politico" przypomina, że unijni liderzy mocno zabiegali wtedy o to, by Viktor Orban nie blokował tej inicjatywy. To właśnie dlatego europarlamentarzyści są zdania, że doszło do swoistej transakcji wiązanej - środki dla Węgier zostały odmrożone w zamian za przyzwolenie Budapesztu na rozpoczęcie rozmów na linii UE-Kijów.
Opinia rzeczniczki generalnej TSUE Tamary Ćapety będzie stanowić podstawę dla sędziów Trybunału do wydania ostatecznego orzeczenia (za kilka miesięcy) - zauważa "Politico", podkreślając, że rzecznicy generalni nie są sędziami, lecz doradcami prawnymi, którzy pomagają TSUE w skomplikowanych lub bezprecedensowych sprawach.
W komentarzu dla "Politico" René Repasi, niemiecki europoseł i profesor prawa unijnego na Uniwersytecie Erazma w Rotterdamie i Uniwersytecie Genewskim, stwierdził, że uchylenie decyzji KE przez TSUE oznaczałoby, że Komisja powinna "zażądać zwrotu pieniędzy" od Węgier.
"Jeśli Węgry nie zwrócą środków, Komisja może obniżyć inne należne Węgrom kwoty o sumę, którą Węgry są zobowiązane zwrócić" - powiedział.
"Politico" pisze, że orzeczenie TSUE, kiedy już zostanie wydane, ustanowi precedens dotyczący zakresu uprawnień KE przy ocenie naruszeń praworządności przez państwa członkowskie, zwłaszcza w kontekście rozporządzenia w sprawie wspólnych przepisów, które określa rygorystyczne warunki dotyczące praw podstawowych i niezależności sądownictwa w zakresie wypłaty środków UE.
Podczas rozprawy w październiku 2025 r. KE broniła się, twierdząc, że Budapeszt formalnie osiągnął konkretne, ustalone wcześniej techniczne "kamienie milowe" w zakresie rozwiązywania problemów związanych z niezależnością sądownictwa, w związku z czym Komisja musiała uwolnić środki dla Węgier. Ale prawnicy Parlamentu Europejskiego są zdania, że KE powinna była spojrzeć szerzej na systemowe uchybienia węgierskiego rządu wobec praworządności.
"Bruksela przegrała własną wiarygodność"
"Politico" poprosiło także o komentarz europosła Zielonych Daniela Freunda, który stwierdził, że opinia rzeczniczki generalnej TSUE to "ostra reprymenda" dla KE. Jeśli Trybunał w swoim ostatecznym orzeczeniu zastosuje się do tego rozumowania, oznaczać to będzie zwycięstwo praworządności w Europie" - powiedział Freund.
Europoseł dodał, że opinia rzeczniczki generalnej "potwierdza to, co Parlament Europejski od dawna potępia: przekazanie 10 miliardów euro rządowi węgierskiemu było nielegalne i motywowane politycznie". "Działając w ten sposób, Komisja przegrała własną wiarygodność" - zauważył.
"Fundusze UE mogą być wypłacane tylko wtedy, gdy ich odbiorca przestrzega prawa, wartości europejskich i praworządności. Oczekujemy, że Komisja Europejska będzie stosować się do tych zasad w przyszłości. Nie może pozwalać, by manipulowali nią autokraci pokroju Viktora Orbana" - dodał Freund.












