Analityczka zwróciła uwagę na dwie konkurencyjne narracje, które definiują kampanię przed niedzielnymi wyborami, i które ostatecznie zdecydują o wyniku głosowania.
- Rządzący Fidesz próbuje przedstawiać wybory jedynie w kontekście wojny na Ukrainie, twierdząc, że bez Viktora Orbana Węgry zostałyby wciągnięte w ten konflikt, co jest oczywiście wysoce nieprawdopodobne - stwierdziła rozmówczyni PAP.
- Z drugiej strony opozycyjna TISZA i jej przewodniczący, Peter Magyar, skupiają się na problemach życia codziennego, takich jak sytuacja gospodarcza, wzrost kosztów utrzymania, stan szpitali czy dróg. TISZA zarzuca też Orbanowi, że jego rządy są najbardziej skorumpowanymi w historii kraju - dodała Virag.
Wojna czy portfel? Węgrzy zdecydują w niedzielę
Powołując się na badania Instytutu Republikon, powiedziała, że "to przekaz Magyara trafia do większej liczby Węgrów". - 31 proc. respondentów wskazało na wzrost kosztów utrzymania jako ich największą troskę, 21 proc. wybrało wojnę - stwierdziła.
- Dopiero w niedzielę jednak ostatecznie przekonamy się, co najbardziej przemawia do Węgrów - podkreśliła.
- Dowiemy się, czy Węgrom bardziej zależy na tym, by mieć silnego lidera, który może reprezentować kraj na arenie międzynarodowej, mając tam lepsze kontakty i doświadczenie niż Peter Magyar, czy jednak na swoich codziennych troskach i sytuacji materialnej - zaznaczyła, dodając, że "w tych kwestiach wyborcy bardziej ufają Magyarowi".
Porównując tegoroczne wybory z ostatnimi, w których od 16 lat nieprzerwanie wygrywał Fidesz, zauważyła, że "różnią się one tym, że wcześniej Orban podchodził do nich nie tylko jako bardziej doświadczony dyplomata, ale ktoś, komu można ufać w kwestiach wewnętrznych".
- Orban i Fidesz zawsze mieli silny i pozytywny przekaz w takich sprawach, jak niskie koszty energii, polityka prorodzinna czy emerytalna. Wtedy, w przekonaniu społeczeństwa, sytuacja gospodarcza mogłaby być lepsza, ale z pewnością nie była zła. Orban był w stanie połączyć mocną ofertę krajową ze swoją pozycją międzynarodową. Obecnie jednak większość społeczeństwa sądzi, że gospodarka kraju znajduje się w złym stanie, a przyszłość jest niepewna. Nie wierzą, że Orban może tę sytuację poprawić - wyjaśniła rozmówczyni PAP.
Podkreśliła, że sam Fidesz zdaje sobie sprawę z tej sytuacji i dlatego "porzucono kwestie gospodarcze, zdrowotne czy infrastrukturalne, budując kampanię wyłącznie na zagrożeniu wojną".
- Mają nadzieję, że wojna będzie dla ludzi większym zmartwieniem niż problemy codzienności - dodała.
- Tak się nie dzieję i dlatego to TISZA wyprzedza Fidesz w sondażach, a nie odwrotnie - podsumowała Virag.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w niedzielę. W ostatnich tygodniach większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla TISZY na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc. Badania wykazały również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego.
Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują z kolei przewagę Fideszu, wynoszącą kilka punktów procentowych.













