W skrócie
- Donald Trump zrywa z dotychczasową rolą USA jako głównego gwaranta światowego porządku, stawiając na siłę i własne interesy narodowe.
- Nowa polityka USA obejmuje wycofanie się z bliskiej współpracy z Europą i nacisk na bezpieczeństwo własnych granic, odwołując się do doktryny Monroe.
- Administracja Trumpa zmienia podejście do konfliktu w Ukrainie, proponując oddanie części terytorium Rosji i dążąc do "strategicznej równowagi" z Moskwą.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W grudniowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, opublikowanej przez Biały Dom przeczytać można było, że państwo Donalda Trumpa zamierza zmienić swoje nastawienie i politykę zagraniczną.
"Skończyły się czasy, gdy Stany Zjednoczone podtrzymywały cały porządek światowy jak Atlas"
Obecna administracja przestała promować kruszejący porządek międzynarodowy oparty na zasadach, stworzony przez Amerykę po II wojnie światowej. Zamiast tego przygotowuje się do nowej epoki i porządku, w którym USA nie są jedynym dominującym graczem, a miejsce zasad zajmują naga siła i wąsko pojmowane interesy kraju.
Koniec USA jako "Atlasa" świata. Donald Trump wróci do dawnych zasad
Strategia została opublikowana po niemal 11 miesiącach Trumpa u władzy, jednak od początku kadencji jego polityka uderzała w podstawy zbudowanego przez USA porządku, który zdaniem prezydenta przestał być - lub nigdy nie był - korzystny dla jego kraju. Już w przemówieniu inauguracyjnym Trump zapowiedział zajęcie Kanału Panamskiego i Grenlandii, nie wykluczając użycia w tym celu siły. Wprowadzając wysokie cła na towary ze wszystkich krajów świata, prezydent USA w praktyce zdemontował system handlu międzynarodowego.
- Dla systemu handlowego to było prawdziwe trzęsienie ziemi - ocenił w rozmowie z PAP Gary Hufbauer, były urzędnik ministerstwa finansów USA i ekspert think tanku Peterson Institute for International Economics.
Największe zmiany w nowej polityce Waszyngtonu odczuli jego europejscy sojusznicy. Choć Trump wymusił na państwach NATO zwiększenie wydatków na obronność, łączyło się to z zapowiedzią wycofania się USA z roli głównego gwaranta bezpieczeństwa Europy. Pierwszym konkretnym tego zwiastunem stało się wycofanie z Rumunii stacjonującej tam brygady amerykańskiej piechoty.
W oczach USA Unia Europejska stała się przede wszystkim konkurentem, który w strategii bezpieczeństwa został skrytykowany najmocniej. Administracja Trumpa porzuciła też dotychczasową praktykę powstrzymywania się od otwartego ingerowania w politykę wewnętrzną państw sojuszniczych, otwarcie popierając kandydatów w wyborach, m.in. w Polsce. Zapowiedziała też kolejne interwencje na korzyść "patriotycznych" partii i ruchów, sceptycznych wobec projektu europejskiego.
W myśl wizji Trumpa głównym priorytetem amerykańskiej polityki jest zabezpieczenie własnych granic oraz ustanowienie na półkuli zachodniej amerykańskiej strefy wpływów, w myśl doktryny prezydenta USA Jamesa Monroe z 1823 r., której obecna strategia ma być dopełnieniem.
Pod wodzą Trumpa USA porzuciły bliską współpracę handlową z najbliższymi partnerami - Kanadą (której Trump wielokrotnie groził aneksją) i Meksykiem, posługując się groźbami i cłami, by wywierać na nich presję i wymuszać ustępstwa. Podobnie postępuje z lewicowymi rządami Brazylii i Kolumbii. Po nieudanych dotąd próbach wymuszenia aneksji Grenlandii (autonomicznego terytorium Danii) i ponownego zajęcia Kanału Panamskiego Trump skupił się na dążeniu do obalenia socjalistycznego przywódcy Nicolasa Maduro w Wenezueli.
Zdaniem Michaela Carpentera, byłego dyrektora Rady Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu, zarówno strategia, jak i praktyka polityki zagranicznej Trumpa stanowi "radykalne odejście od wszystkich polityk prowadzonych przez USA od czasu II wojny światowej".
- (Obecni rządzący w Waszyngtonie - red.) nie wierzą w USA jako lidera wolnego świata w sensie normatywnym - podkreślił rozmówca PAP. - Owszem, przyznają, że we współczesnym świecie istnieje rywalizacja między mocarstwami, ale nie postrzegają roli USA jako próby ograniczania innych mocarstw, takich jak Rosja i Chiny. Rolę USA postrzegają po prostu jako dbanie o interesy USA w świecie, który już stał się wielobiegunowy - dodał.
Wizja pokoju w 24 godz. i "strategiczna równowaga" z Rosją
Wizja Donalda Trumpa widoczna była też w jego podejściu do wojny w Ukrainie. Nie zdołał dotąd zakończyć tego konfliktu, choć zapowiadał, że zrobi to w ciągu 24 godz. od objęcia urzędu prezydenta, a nawet wcześniej.
Pod jego rządami USA zaczęły za to otwarcie mówić o oddaniu Rosji części ukraińskiego terytorium, a nawet o oficjalnym uznaniu anektowanych przez Rosję obszarów Ukrainy, wbrew podstawowym zasadom. Próbując mediować w konflikcie, Trump oświadczył, że USA nie opowiadają się po żadnej ze stron. Jednocześnie zakończył darmowe wsparcie dla Ukrainy i zaczął sprzedawać państwom NATO broń z przeznaczeniem dla Kijowa. Rosja z przeciwnika numer 2 (po Chinach) stała się potencjalnym partnerem gospodarczym USA, a celem amerykańskiej polityki jest teraz zachowanie "strategicznej równowagi" w relacjach z Moskwą.














