Jak pisaliśmy w Interii Biznes w Pyszne.pl rozpoczęła się kontrola PIP po wniosku minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Powodem były doniesienia o planowanym zakończeniu współpracy z ok. 5 tys. kurierów oraz propozycji przejścia do zewnętrznych partnerów flotowych na nowych warunkach. Obecnie inspektorzy PIP mogą przekształcać pozorne umowy cywilnoprawne i B2B w umowy o pracę.
Prezes Pyszne.pl: Nie ma tu umowy o pracę
Arkadiusz Krupicz, założyciel i prezes Pyszne.pl odniósł się do zarzutów w rozmowie z Business Insiderem.
"Pyszne.pl nie łamie prawa. Model współpracy, który do tej pory stosowaliśmy, był wielokrotnie kontrolowany przez Państwową Inspekcję Pracy i kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości" - powiedział, dodając, że do tej pory w firmie było już kilka takich kontroli, które zakończyły się potwierdzeniem, że stosowany model zatrudniania kurierów jest poprawny i "nie ma tu umowy o pracę"
Tłumaczył, że kurier "sam decyduje o swojej dostępności".
"My pokazujemy jedynie, w jakich godzinach potrzebujemy kurierów. Nie możemy narzucić kurierowi, kiedy ma wykonywać zlecenia. To on sam decyduje o czasie pracy, a to nie spełnia przesłanek stosunku pracy" - tłumaczył.
"Umowa zlecenia daje większą elastyczność"
Szef Pyszne.pl wskazywał, że większość kurierów pracuje "wtedy, kiedy mają czas", a np. przy niesprzyjającej pogodzie część rezygnuje ze zmiany. Ocenił, że przy umowach o pracę byłoby to "operacyjnie trudne do obsłużenia".
Zapewnił, że celem spółki jest, aby kontynuować współpracę z jak największą liczbą kurierów. Wskazał, że obecnie firma przechodzi do innego modelu, także zgodnego z prawem, który będzie różnić się sposobem wynagradzania,
"Obecnie obowiązuje stawka godzinowa. W nowym modelu wynagrodzenie będzie naliczane za wykonane zamówienie" - wyjaśnił, dodając, że poziom wynagrodzeń będzie po zmianach zbliżony do obecnego.
Arkadiusz Krupicz ocenił ponadto, że "powszechne zatrudnianie kurierów na umowach o pracę doprowadziłoby do bardzo dużego wzrostu kosztów". Tłumaczył w rozmowie z portalem, że taka zmiana oznaczałaby wzrost kosztu pojedynczej dostawy o około 15 zł.
"Umowa zlecenie daje znacznie większą elastyczność. Umowa o pracę tej elastyczności nie zapewnia, a jednocześnie zwiększa koszty dla wszystkich uczestników rynku - platform, restauracji, kurierów i klientów" - dodał.












