Związkowa Alternatywa apeluje o całkowite odejście od obowiązującego zakazu handlu w niedziele. Zdaniem organizacji przepisy, które weszły w życie w 2018 r., są niespójne i pełne wyjątków, przez co nie realizują celu, dla którego zostały wprowadzone - czytamy na za.org.pl.
Związkowcy chcą sklepów otwartych w niedzielę. Mówią o "kompletnej fikcji"
Jak podkreśla przewodniczący związku Piotr Szumlewicz, ustawa przeforsowana przez ówczesny rząd i NSZZ "Solidarność" stała się w praktyce "kompletną fikcją". Jego zdaniem obecna koalicja rządząca zapowiadała przegląd przepisów, jednak do tej pory nie przedstawiła żadnych nowych rozwiązań, a prace legislacyjne w tym zakresie nie są prowadzone.
Według Związkowej Alternatywy obecne regulacje uderzają zarówno w pracowników, jak i konsumentów. Organizacja przekonuje, że w niedziele niehandlowe działa wiele placówek korzystających z ustawowych wyjątków, natomiast zamknięte pozostają przede wszystkim hipermarkety i galerie handlowe, gdzie naruszenia przepisów prawa pracy występują rzadziej niż w mniejszych sklepach.
Szumlewicz ocenia, że obowiązujące przepisy sprzyjają niestandardowym formom zatrudnienia oraz pogarszają warunki konkurencji na rynku. Jak wskazuje, konsumenci często są skazani na zakupy w mniejszych placówkach oferujących droższe produkty, a jednocześnie gorzej traktujących pracowników.
Związek zwraca również uwagę na nowelizację przepisów z 2021 r., która umożliwiła przedsiębiorcom korzystanie z nieodpłatnej pomocy członków rodziny. Chodzi m.in. o małżonków, dzieci, rodziców, rodzeństwo, dziadków czy wnuki. W ocenie organizacji oznacza to, że w niedziele zamknięte pozostają duże sklepy, podczas gdy w części mniejszych placówek członkowie rodzin właścicieli mogą wykonywać pracę bez wynagrodzenia.
Przewodniczący Związkowej Alternatywy zwraca także uwagę na zmiany zachodzące za granicą. Jak wskazuje, Niemcy złagodziły niedawno przepisy dotyczące handlu w miejscowościach turystycznych, a z badań ma wynikać, że blisko 60 proc. obywateli tego kraju opowiada się za całkowitą likwidacją zakazu handlu w niedziele.
Zamiast zakazu wyższe wynagrodzenie za pracę w niedzielę
Związkowcy proponują, aby zamiast administracyjnego zakazu wprowadzić znacznie wyższe dodatki za pracę wykonywaną w niedziele. W ich ocenie byłby to skuteczniejszy sposób ochrony pracowników niż obecnie obowiązujące ograniczenia.
Propozycja zakłada, że każda godzina pracy w niedzielę byłaby wynagradzana stawką 2,5 razy wyższą niż w dni powszednie. Przy obecnej minimalnej stawce godzinowej oznaczałoby to wynagrodzenie na poziomie 78,50 zł za godzinę. Z kolei minimalna płaca za ośmiogodzinny dzień pracy wyniosłaby 628 zł.
"Obecnie obowiązująca ustawa nie sprzyja nikomu - ani pracownikom, ani pracodawcom, ani klientom. W tej sytuacji uważamy, że ustawa o handlu w niedziele powinna być całkowicie odrzucona" - przekonuje Piotr Szumlewicz.
Jak argumentuje Związkowa Alternatywa, dzięki takiemu rozwiązaniu w niedziele działałyby tylko te sklepy, które byłyby gotowe odpowiednio wynagradzać swoich pracowników. Organizacja uważa również, że praca w tym dniu powinna pozostać dobrowolna i być rekompensowana nie tylko wyższą płacą, ale także dodatkowym dniem wolnym w tygodniu.
Według autorów propozycji otwarcie hipermarketów i galerii handlowych w niedziele mogłoby także rozłożyć ruch klientów na cały weekend, odciążając sklepy w piątki i soboty.
Związkowa Alternatywa chce jednocześnie, aby nowe zasady nie ograniczały się wyłącznie do sektora handlu. W jej ocenie wyższe wynagrodzenie za pracę w niedziele powinno objąć wszystkie branże, w których wykonywana jest praca tego dnia, w tym m.in. gastronomię, transport, ochronę zdrowia, policję, pomoc społeczną, energetykę czy sektor rozrywki.
Na razie propozycja ma charakter postulatu przedstawionego przez Związkową Alternatywę. Obecnie nie są prowadzone prace legislacyjne nad całkowitym zniesieniem zakazu handlu w niedziele. W 2026 r. nadal obowiązują przepisy przewidujące, że sklepy będą otwarte przez osiem niedziel handlowych.











