Alicja Grabowska i Michał Cejer od kilku lat łączą sezonową pracę za granicą z podróżowaniem. Jak opowiedzieli "Faktowi", tym razem zatrudnili się na kempingu w Norwegii. Wcześniej pracowali m.in. w Islandii, Szwajcarii, Grecji, Japonii i Nowej Zelandii.
Ile można zarobić w Norwegii? Kwota robi wrażenie
Na norweskim kempingu formalnie są sprzątaczami, ale ich obowiązki , otwiera się w nowym oknieobejmują także dbanie o teren, prace gospodarcze i pomoc w działaniach marketingowych. Pracodawca zapewnił im również darmowe zakwaterowanie. Mieszkają w domku z widokiem na fiord i góry. To istotny element ich finansowego planu, który pozwala sporo zaoszczędzić.
"W Norwegii płacimy około 25 proc. podatku. Na rękę zostaje nam mniej więcej 10 tys. zł miesięcznie na osobę" - wyjaśnia Alicja w rozmowie z "Faktem".
Dzięki bezpłatnemu zakwaterowaniu i oszczędnemu stylowi życia większość tych pieniędzy mogą odkładać. Po trzech miesiącach pracy zakładają zgromadzenie około 25 tys. zł na osobę.
"Jako para wrócimy więc z mniej więcej 50 tysiącami złotych" - mówi "Faktowi" Michał.
To nie pierwsza tego typu praca
Norwegia to tylko jeden z przystanków na ich zawodowej trasie. Szczególnie nietypowe zajęcie para wykonywała w Nowej Zelandii. Zbierała tam pyłek z kwiatów kiwi, który później wykorzystywano do zapylania plantacji. Jak opowiada Michał, kilogram pyłku kosztował około 16 tys. zł.
ZOBACZ TAKŻE: W Polsce przybywa bogaczy. Sprzyja temu mocny złoty, otwiera się w nowym oknie
W najbardziej intensywnym okresie pracy udało im się zarobić około 10 tys. zł na osobę w ciągu tygodnia.
Para zaznacza jednak, że taki styl życia nie jest rozwiązaniem dla każdego. Sezonowa praca oznacza ciągłą zmianę kraju i pracodawcy, a także brak pewności co do warunków kolejnego zatrudnienia.
"Za każdym razem jest stres. Nigdy nie wiadomo, jaki będzie szef, jak będzie wyglądało zakwaterowanie, czy atmosfera okaże się dobra" - mówi Alicja w rozmowie z dziennikiem.
Oszczędności chcą przeznaczyć na działkę
Pieniądze zarabiane za granicą mają dla nich konkretny cel. Para jest w trakcie zakupu, otwiera się w nowym oknie działki na południu Polski. Chce stworzyć tam własne miejsce z widokiem na góry, choć na razie nie zdecydowała, czy powstanie tam dom, przyczepa czy niewielki drewniany domek.
Michał chciałby również, aby przyszłe miejsce było otwarte dla podróżników poznanych podczas zagranicznych wyjazdów.
Na razie para kontynuuje swój dotychczasowy rytm. Po pobycie w Polsce planuje wyjazd na Tajwan, później do Japonii, a następnie ponownie do Nowej Zelandii.
"Tak wygląda nasze życie. Najpierw praca, potem podróż i znowu praca. I szczerze? Bardzo nam to odpowiada" - podsumowuje mężczyzna.










