Jak przekonuje Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", znaczna część pracowników czy związków zawodowych popiera te zmiany, a większość Polaków czeka na wzmocnienie PIP i skuteczną walkę ze śmieciówkami.
Dodaje przy tym, że w nowelizacji przewidziane są "narzędzia stopniowalne" - oprócz decyzji administracyjnej jest też narzędzie polecenia doprowadzenia do stanu zgodnego z prawem. "Chcemy ścigać patologie, a nie karać za drobne niedopatrzenia" - podkreśla minister.
Będzie podpis prezydenta pod reformą PIP? Dziemianowicz-Bąk: Jeśli prezydent ma wątpliwości, chętnie je wyjaśnię
Zapytana o to, jak sądy pracy będą miały udźwignąć nowe sprawy, skoro w reformie przewidziano tylko 9 dodatkowych etatów sędziowskich, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odpowiada, że ustawa wprowadza mechanizmy przyspieszające: wyroki wstępne, prekluzję dowodową czy możliwość rozpraw niejawnych. Kluczowe będzie jednak odtwarzanie wydziałów sądów pracy. W tym roku ma wrócić 13 jednostek zlikwidowanych za czasów Zbigniewa Ziobry.
Na pytanie "DGP", czy spodziewa się, że prezydent Karol Nawrocki podpisze reformę PIP, minister odpowiada, że tego nie wie, lecz - jej zdaniem - powinien to uczynić, bowiem "dotyczy bezpieczeństwa milionów pracowników, niezależnie od ich barw partyjnych. Bo na śmieciówki wypychani w swoim życiu byli wyborcy wszystkich partii".
Dziemianowicz-Bąk zadeklarowała, że gdyby prezydent miał w sprawie nowelizacji jakieś pytania, jest "gotowa wszystko wyjaśnić".
Drugie podejście do reformy PIP
Pierwsza wersja projektu przygotowana w MRPiPS nie została zaakceptowana przez premiera Tuska, który stwierdził w połowie stycznia, że przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Nowa wersja projektu ukazała się pod koniec stycznia na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Podtrzymano w niej nadanie PIP kompetencji do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, doprecyzowany został jednak proces odwoławczy od decyzji inspektora. Odwołanie to będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy. Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja.













