Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej we wtorek (26 maja) zapowiedziało przełomowe zmiany. Szefowa resortu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała, że do procesu legislacyjnego trafił projekt ustawy, zgodnie z którym rodzice dzieci chorych onkologicznie i przewlekle mieliby otrzymać 60 dodatkowych dni zasiłku opiekuńczego.
Dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Dziemianowicz-Bąk przekazała szczegóły
Zgodnie z obecnymi regulacjami rodzicom dzieci chorych onkologicznie i przewlekle nie przysługuje dłuższy zasiłek opiekuńczy. Jego okres wynosi więc maksymalnie 60 dni przy pociechach do 14. roku życia oraz 14 dni, jeśli chodzi o dzieci mające powyżej 14 lat. Projekt zakłada wydłużenie tego okresu o 60 dni. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zaznaczyła, że zasiłek miałby przysługiwać na dzieci do 18. roku życia. Resort nie przygotował listy chorób kwalifikujących się do jego uzyskania - miałby to określać lekarz.
"To jest najnowszy projekt ministerstwa rodziny. Wczoraj złożyłam wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu. [To] rozwiązanie, które ma pomóc mamom i ojcom w szczególnie trudnej sytuacji - w sytuacji, kiedy ich dziecko zapadnie na ciężką, np. nowotworową chorobę" - mówiła minister w "Faktach po faktach" w TVN24.
Dziemianowicz-Bąk podkreśliła, że obecny limit wolnych dni na opiekę nad dzieckiem jest zbyt niski, gdy mówimy o poważnych chorobach. Projekt zakłada znaczne wydłużenie okresu zasiłku.
"Będzie to maksymalnie 120 dni, będzie to oparte - tak samo, jak jest w przypadku wystawiania tzw. L4 czy obecnego zasiłku - o decyzję lekarza. Nie będziemy tu narzucać żadnej odgórnej listy chorób, bo [są] różne choroby - i to nie jest rola ministerstwa rodziny, tylko lekarza, żeby ocenił, czy choroba jest przewlekła, czy choroba jest poważna" - przekazała w programie na żywo.
Wydłużenie zasiłku dla rodziców chorych onkologicznie i przewlekle. Ile będzie kosztować i kiedy może wejść w życie?
Szacowany koszt nowego rozwiązania dla budżetu państwa to ok. 100 milionów złotych rocznie.
"100 milionów - to może brzmieć, że to jest dużo. Ale w sytuacji, w której chodzi o bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan rodziców dzieci najciężej chorych i samych tych dzieci, które oczywiście najbardziej potrzebują dobrej terapii, leków, lekarzy, dostępu do dobrego leczenia - ale niemal tak samo, a czasami nawet bardziej, potrzebują opieki rodzica, mamy, taty, obecności, potrzymania za rękę. A ci rodzice - mama albo tata - nie chcą się zastanawiać, czy muszą już wracać do pracy, bo ją stracą, czy mają już wyczerpany ten limit, czy jeszcze nie. Chcemy ten czas zapewnić. 100 milionów - to wydaje się naprawdę niewiele w skali ogromnych wydatków budżetowych na masę innych inwestycji. Zdrowie dzieci, bezpieczeństwo dzieci jest po prostu bezcenne" - mówiła minister.
Zapytana, kiedy projekt mógłby wejść w życie, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odparła: "W naszej propozycji mamy bardzo krótkie vacatio legis, 14 dni od uchwalenia, od podpisu prezydenta i opublikowania ustawy w Dzienniku Ustaw. Spodziewamy się sprawnego procesu legislacyjnego. Bardzo bym chciała, żeby już w przyszłym roku te rozwiązania mogły w praktyce funkcjonować, bo nie ma czasu do stracenia".
Gospodarz "Faktów po faktach", Michał Laskowski, zapytał również o to, czy projekt jest "dogadany" z ministrem finansów. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w odpowiedzi przywołała kwestię wprowadzania wcześniejszych zmian i wskazała, że gdy składano np. projekt o wydłużenie urlopów macierzyńskich dla rodziców wcześniaków, także mówiono, że "może to ileś kosztować".
"Każde rozwiązanie coś kosztuje. Ale odpowiedzialne państwo, które jest - czy aspiruje - do bycia w czołówce gospodarek świata, musi pamiętać o najsłabszych, o dzieciach, o ich rodzinach; musi pamiętać o bezpieczeństwie rozumianym szerzej niż tylko bezpieczeństwo militarne. Jesteśmy państwem, które ma rekordowe wydatki na obronność, armię, bezpieczeństwo. Ale chciałabym podkreślić, że bezpieczeństwo to nie tylko armia - bezpieczeństwo zdrowotne Polek i Polaków, bezpieczeństwo zdrowotne dzieci, bezpieczeństwo rodziców tych dzieci jest nie mniej istotne. Dlatego jestem przekonana, że minister finansów i cała Rada Ministrów, i cała koalicja rządząca, ale w ogóle cała klasa polityczna przychyli się do tego, żeby pomóc dzieciom" - podsumowała minister rodziny, pracy i polityki społecznej.












