Reklama

Elastyczny czas pracy nie oznacza wyzysku

Dziś wchodzą w życie nowe przepisy. Pracodawcy liczą, że łatwiej będzie prowadzić biznes. Związki obawiają się wykorzystywania pracowników ponad ich siły.

Zmiany w kodeksie pracy umożliwiają elastyczne organizowanie czasu pracy. Nie będzie już formalnych przeszkód, by zaczynać obowiązki w różnych godzinach w poszczególne dni tygodnia. To korzystna zmiana dla pracowników, zwłaszcza tych, którzy wychowują małe dzieci. Firmy będą mogły w szczycie zamówień zwiększyć liczbę godzin pracy załogi, a po zakończeniu sezonu oddać im nadpracowany czas bez płacenia za nadgodziny. Oczywiście, takiego rozwiązania nie mogą narzucić, tylko muszą je uzgodnić z reprezentującym zatrudnionych związkiem czy wyłonionymi ich przedstawicielami.

Reklama

Łatwiej poza sezonem

- Długie, niekoniecznie 12-miesięczne okresy rozliczeniowe pozwolą uniknąć zwolnień wyszkolonej załogi. Jestem przekonany, że nowe przepisy szybko zostaną zastosowane. Każdy pracodawca będzie jednak indywidualnie decydował, jak je zastosować - komentuje Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska.

Podkreśla, że w branży AGD sezonowość jest wyjątkowo odczuwalna. Poszczególne rodzaje produktów sprzedają się w określonych cyklach. - By zapewnić towar, załoga czasem musi pracować intensywniej, a po tym okresie następuje spadek produkcji i ludzie dostają czas wolny - tłumaczy.

W teorii przepisy są korzystne dla obu stron, jednak w praktyce dialog pracodawców ze związkami o wprowadzeniu elastycznego czasu pracy jest trudny.

- Związkowcy są stawiani pod ścianą. Pracodawca stawia sprawę jasno: albo godzicie się na zmiany w organizacji rozliczania czasu pracy, albo będą zwolnienia. Wtedy pracodawca winą za redukcję zatrudnienia obciąży związek - mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ. Obawia się też, że w większości przypadków pracownicy nie otrzymają dodatkowych świadczeń w zamian za zgodę na elastyczny czas pracy.

Strona związkowa uważa, że sytuację zmieniłby przepis, który pozwala na wprowadzenie długich okresów rozliczeniowych jedynie w układach zbiorowych pracy. W czasie ich negocjowania związki mają silniejszą pozycję i łatwiej im wywalczyć dodatki w zamian za ustępstwa. Takie rozwiązanie nie znalazło uznania parlamentarzystów, m.in. z powodu małej liczby firm, w których działają związki. Intencją rządu było, by z nowych zasad mogło skorzystać jak najwięcej pracodawców.

Rozsądni pracodawcy

NSZZ "Solidarność" uważa też, że proponowane przez rząd przepisy nie zawierają ograniczeń w stosowaniu 12-miesięcznych rozliczeń czasu pracy. Są one zdaniem związku wyjątkiem od zasady 4-miesięcznych okresów rozliczeniowych i powinny być stosowane w ściśle określonych okolicznościach. Zbyt łatwy dostęp do nich narusza dyrektywę 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 4 listopada 2003 r. dotyczącą niektórych aspektów organizacji czasu pracy (Dz.U. UE L 299/9 z 18 listopada 2003 r.).

Specjaliści prawa pracy potwierdzają spore zainteresowanie przedsiębiorców nowym prawem. Niespodzianką jest to, że pytają głównie nie o kwestionowane przez związki rozwiązania, lecz o te korzystne dla pracowników.

- Pracodawcy najczęściej będą stosowali przepisy pozwalające na stosowanie ruchomego czasu pracy i odpracowywanie prywatnych wyjść pracowników. Wbrew pozorom nie są masowo zainteresowani wprowadzaniem 12-miesięcznych okresów rozliczeniowych - uważa Sławomir Paruch, radca prawny, partner w Kancelarii Raczkowski i Wspólnicy. Dodaje, że wolą prostsze systemy, które nie rodzą problemów w codziennym stosowaniu.

Wkrótce z inicjatywy resortu mają zostać wznowione konsultacje na temat kompleksowych zmian w przepisach o czasie pracy.

- Być może będzie szansa na odkręcenie niekorzystnych zmian, które zostały przeforsowane przez rządzących z uwzględnieniem jedynie interesu pracodawców. Czekamy na refleksję rządu - zaznacza wiceszef OPZZ.

Elastyczny czas pracy korzystną zmianą dla pracowników? Podyskutuj na Forum INTERIA.PL

Tomasz Zalewski

Etap legislacyjny
Wchodzi w życie 23 sierpnia 2013 r.

Przy ustawie antykryzysowej uchybień było niewiele

Halina Tulwin, dyrektor departamentu prawnego Głównego Inspektoratu Pracy

W czasie obowiązywania ustawy antykryzysowej pozwalającej na wprowadzanie elastycznego rozliczania czasu pracy sprawdzaliśmy pracodawców, którzy korzystali z tego rozwiązania. Wyniki kontroli pokazały, że uchybień przy stosowaniu przepisów pozwalających na wydłużenie okresów rozliczeniowych nawet do 12 miesięcy było niewiele. Nowe przepisy zobowiązują pracodawców do przekazywania do PIP porozumień o przedłużeniu okresów rozliczeniowych zawartych ze związkami i z przedstawicielami pracowników. Podczas kontroli będziemy sprawdzali, jak są one realizowane, a jeżeli pojawią się skargi - będziemy interweniowali.

23 sierpnia 2013 (nr 163)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »