Wpływ sztucznej inteligencji (AI) na rynek pracy jest niezaprzeczalny. W niektórych przypadkach pomaga ona w wypełnianiu obowiązków, w innych - zastępuje ludzi. To właśnie obawa przed zastąpieniem przez AI lub technologię towarzyszy 20 proc. uczestnikom badania ManpowerGroup - pracownikom w Polsce i na świecie. Wyżej plasuje się tylko niepewność gospodarcza (33 proc.).
Tymczasem OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) przeanalizowała realne ryzyko w dużych miastach na świecie i ostrzega, że jest ono wyraźnie największe na kilkumilionowym rynku pracy w Londynie. Aż trzy na cztery stanowiska pracy są (lub będą "w niedalekiej przyszłości") zagrożone przez sztuczną inteligencję.
AI problemem dla rynku pracy w Londynie
Stoimy u progu rewolucji AI, a automatyzacja może zmienić rynki pracy na świecie. Jak na razie miastem najbardziej zagrożonym przez technologiczną rewolucję jest Londyn - uważają specjaliści z OECD. 76,6 proc. stanowisk pracy jest zagrożonych przez sztuczną inteligencję - oceniają.
Dla porównania, odsetek ten w czeskiej Pradze, którą umieszczono na drugim miejscu, wynosi 69,6 proc., tymczasem w amerykańskim mieście Columbia - stolicy Karoliny Południowej - 68,9 proc. Tuż za ścisłą czołówką eksperci umieścili Warszawę z wynikiem 68,8 proc.
Jak opisuje "The Telegraph", przewidywania dotyczące Londynu uwzględniają dużą liczbę miejsc pracy w sektorach: finansowym, usług profesjonalnych i kreatywnym. Firmy wdrażają sztuczną inteligencję, korzystając z nowych narzędzi w różnych obszarach, a nawet powierzając złożone zadania agentom AI.
W ocenie OECD 3/4 miejsc pracy w Londynie jest "w dużym stopniu narażonych" na sztuczną inteligencję - to znaczy, że ponad połowę codziennych zadań pracowników może wykonywać bot. Dodajmy, że tamtejszy rynek pracy, jak wynika z danych Office for National Statistics, liczy 4,9 mln zatrudnionych pracowników.
Kryzys może szczególnie dać się we znaki pracownikom dominującego sektora usług finansowych - m.in. "białym kołnierzykom" wykonującym powtarzalne zadania administracyjne.
"The Telegraph" przypomina, że również Office for Budget Responsibility ostrzega przed możliwym scenariuszem, według którego w ciągu następnej dekady pracę z powodu AI mogłoby stracić 3,4 mln Brytyjczyków. Organ nadzoru finansowego uważa, że około 10 proc. siły roboczej w kraju "może być narażone na zastąpienie przez AI" do 2036 roku, a kolejne 30 proc. (10,2 mln osób) w ciągu dekady prawdopodobnie skorzysta z rozwiązań sztucznej inteligencji w pracy, bo ta szybko się rozwija i wykonuje zadania pracowników.
Brytyjski dziennik przypomina też, że firmy z "Wielkiej Czwórki" (Big Four) - PwC, Deloitte, EY i KPMG - poinformowały o zredukowaniu liczby pracowników na stanowiskach juniorskich, bo ten typ zadań może wykonywać AI.
Przewidywania dotyczą zresztą nie tylko Londynu, ale i Wielkiej Brytanii, która uplasowała się na drugim miejscu pod względem ryzyka zastąpienia na 38 krajów OECD (ustępując tylko Luksemburgowi). Według ekspertów największe ryzyko zastąpienia przez AI zachodzi w regionach o szczególnie dużym zatrudnieniu w sektorach: teleinformatycznym, finansowym i edukacyjnym, a także w zawodach wymagających zadań poznawczych i nierutynowych.
Autorzy badania uważają, że sztuczna inteligencja może być zagrożeniem dla 60,9 proc. miejsc pracy na brytyjskim rynku. "The Telegraph" przypomina zresztą, że burmistrz Londynu sir Sadiq Khan w dorocznym przemówieniu ostrzegał, że AI może "zapoczątkować nową erę masowego bezrobocia", o ile nie będzie odpowiednio kontrolowana; nawoływał do działań mających pozwolić na wykorzystanie potencjału technologii do "pozytywnej transformacji".
Burmistrz na początku tego roku powołał nową grupę - London AI and Jobs Taskforce - która ma zbadać, jak AI zmienia rynek pracy w stolicy Wielkiej Brytanii.
OECD przypomina też, że dopiero pojawiają się dowody na wpływ sztucznej inteligencji na lokalne rynki pracy, ale ostrzega, że ta może mieć "silniejszy wpływ w przyszłości, w miarę postępu technologicznego i wykorzystywania [dużych modeli językowych] przez firmy". W ocenie ekspertów międzyregionalne różnice w dostępie do pracy w sektorze AI mogą też "pogłębić istniejące podziały między obszarami miejskimi i wiejskimi w zakresie dochodów i wyników na rynku pracy".
AI wpłynie na rynek pracy. Jak? Eksperci kreślą różne wizje
Rewolucja technologiczna, której jesteśmy świadkami, prawdopodobnie sporo namiesza na rynku pracy. Więcej niż pewne jest, że zajdą na nim zmiany. Jakie - co do tego wciąż trwa dyskusja, bo eksperci mają różne wizje przyszłości w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji.
Zdaniem Carlsona Blocka, szefa firmy badawczej i inwestycyjnej Muddy Waters Research, którego cytuje serwis Naukawpolsce.pl, sztuczna inteligencja przyniesie "załamanie rynku pracy, krach giełdowy i koniec obowiązującego kontraktu społecznego, który wiąże wzrost gospodarczy ze skalą zatrudnienia". W artykule do tygodnika "Economist" Block twierdzi też, że gdy za kilka lat doświadczymy kryzysu wywołanego rewolucją AI, to "ustabilizowanie rynków będzie łatwym zadaniem w zestawieniu z reorganizacją i przystosowaniem społeczeństwa do AI".
Część specjalistów uważa jednak, że rozwój technologiczny przyczyni się do ewolucji rynku pracy, a nie rewolucji. I tak np. eksperci Banku Pekao, którzy obserwują też nasze, polskie "podwórko", są bardziej optymistyczni - przynajmniej w ocenie skali krajowej. "Widzimy ograniczone ryzyka dla polskiego rynku pracy w związku z adopcją AI, która naszym zdaniem będzie miała charakter raczej ewolucyjny, a nie rewolucyjny" - informowali w analizie z lutego br.
Jednocześnie eksperci Pekao wskazywali, że adopcja AI jak dotychczas nie prowadzi do zwolnień, choć "może ograniczać zatrudnianie w bardziej narażonych branżach". Podkreślali jednak, że istnieją szanse na tworzenie nowych miejsc pracy dla osób o innych kompetencjach.
"Całkowita zastępowalność człowieka przez AI jest na ten moment niemożliwa - sztuczna inteligencja potrzebuje nadzoru, 'prowadzenia za rękę', stąd rośnie zapotrzebowanie na kompetencje z zakresu AI wśród pracowników" - podkreślali specjaliści. Przypominali też, że w USA 50 proc. firm, które zwalniały pracowników w związku z AI, będą znów zatrudniać pracowników do podobnych zadań, a 55 proc. żałuje zwolnień poczynionych z tego powodu.
Eksperci Pekao wskazywali, że w wybranych branżach i na poszczególnych stanowiskach - szczególnie tych, na których realizuje się powtarzalne i mniej skomplikowane zadania - mogą wystąpić odwrotne tendencje.
"Natomiast jest zbyt wcześnie, by móc z rozsądnie niskim prawdopodobieństwem błędu ocenić, które zawody są na to narażone - nie chcielibyśmy bić się w pierś tak jak autor wypowiedzi z 2016 roku o rychłym wymarciu zawodu radiologa" - konkludowali.













