W skrócie
- Booksy planuje zwolnienia, które obejmą około 20 proc. zatrudnionych pracowników, czyli 200 stanowisk.
- Założyciel spółki, Stefan Batory, poinformował, że decyzja o redukcji etatów wynika z potrzeby realizacji nowej strategii opartej na sztucznej inteligencji.
- Stefan Batory uważa, że rozwój sztucznej inteligencji zachodzi w tempie szybszym niż poprzednie cywilizacyjne rewolucje i wpływa na rynek pracy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Money.pl (jako jeden z pierwszych napisał o planach zwolnień) przypomina, że Booksy to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich firm technologicznych. Powstały w 2014 roku startup podbił rynki, oferując aplikację umożliwiającą umawianie wizyt u fryzjerów, barberów i kosmetyczek. Z czasem firma przekształciła się w platformę dla branży beauty i wellness. Oprócz rezerwacji wizyt oferuje przedsiębiorcom m.in. system zarządzania biznesem.
Booksy ze startupu wyrósł na globalną firmę
Firma bardzo szybko "wyrosła" z polskiego, lokalnego podwórka i zawojowała międzynarodowe rynki (szczególnie USA, ale Booksy ma użytkowników w kilkudziesięciu krajach).
"Będziemy musieli się pożegnać z kolegami, których bardzo cenimy" - napisał do pracowników Stefan Batory, dodając, że zmiany (zwolnienia) mają wzmocnić firmę w przyszłości.
"Podjęliśmy decyzję o zmniejszeniu liczby pracowników Booksy o około 20 proc., co przekłada się na około 200 stanowisk" - wyjaśnił założyciel Booksy - Stefan Batory.
Sztuczna inteligencja zmienia rynek pracy
Wiosną br. sam Stefan Batory Stefan Batory przekonywał, że dziś nie ma już bezpiecznych zawodów wobec rozwoju sztucznej inteligencji i nawet "sam jako prezes spółki czuje się zagrożony".
Jak mówił Batory, największym wyzwaniem w kontekście rewolucji związanej z AI będzie tempo zmian, które wydaje się nawet szybsze od dotychczasowych wielkich rewolucji w historii ludzkości.










