Monika Krześniak-Sajewicz, Interia: Prezydent podpisał ustawę nadającą nowe uprawnienia PIP, choć skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa została właśnie opublikowana w Dzienniku Ustaw. Czy PIP będzie ją od razu stosować i wykorzystywać nowe uprawnienia, czy na wszelki wypadek poczeka na rozstrzygnięcie Trybunału?
Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy: - Będziemy od razu wykonywać przepisy ustawy. Nie będziemy czekali na wyrok Trybunału Konstytucyjnego - ustawa została podpisana i opublikowana, więc będzie obowiązywać. Oczywiście trzeba pamiętać, że większość przepisów wejdzie w życie po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia, to jest od 8 lipca, więc nie wszystko da się wdrożyć natychmiast. Dla nas ten czas nie oznacza jednak pauzy - wręcz przeciwnie. Jako Inspekcja musimy w pierwszej kolejności przygotować strategię budowania zdolności organizacyjnych, w tym obsadzenia wakatów, szkoleń dla pracowników, przygotować zarządzenia dotyczące metodyki kontroli i audytu. Czeka nas tytaniczna praca żeby wykonać przepisy ustawy.
Czyli od razu po wejściu w życie przepisów PIP sięgnie po narzędzia pozwalające na przekształcenie pozornych umów?
- Tak. Od 8 lipca na pewno zaczniemy zajmować się kwestią badania zgodności umów cywilnoprawnych. Będziemy wykorzystywać instrumenty, które daje ustawa, przede wszystkim polecenia, natomiast decyzje - moim zdaniem - nie będą wydawane masowo. Najwięcej będzie poleceń i na tym chcemy się skupić, do tego będziemy szkolić inspektorów. Decyzje będą należały do kompetencji okręgowych inspektorów pracy stąd ich liczba siłą rzeczy będzie ograniczona.
Czy PIP ma odpowiednie "moce" przeprowadzania większej liczby kontroli?
- Mamy przyznane etaty w budżecie i środki w rezerwie celowej, ale przeszkolenie nowych pracowników to co najmniej rok, a zdobywanie doświadczenia - kolejne lata. To proces rozłożony w czasie. Dla nas priorytetem w tym roku są skargi, bo ich liczba bardzo rośnie. W Krakowie obserwujemy wzrost o ok. 30 proc., podobnie w Warszawie. W największych ośrodkach całe siły koncentrujemy właśnie na skargach.
Czego głównie dotyczą te skargi?
- Widzimy nowy, bardzo wyraźny trend. Skargi dotyczą przede wszystkim mobbingu oraz przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak dużej skali skarg w tym zakresie.
Czyli można powiedzieć, że sama ustawa - a nawet już prace nad nią - zaczęły działać jeszcze przed wejściem w życie przepisów?
- Zdecydowanie tak. Skala skarg zaskoczyła nas wszystkich. Myśleliśmy, że skargi będą się koncentrowały głównie w Warszawie, a tymczasem wzrost widać w całej Polsce. Co ważne, w przypadku skarg nie mamy żadnych limitów - jeśli chodzi o ich rozpatrywanie. Jeżeli wpłynie 10 tys. skarg, skontrolujemy 10 tys. podmiotów. Zapowiadane wcześniej 200 kontroli dotyczyło wyłącznie kontroli planowych.
A jak wygląda sytuacja kadrowa Inspekcji?
- Liczba inspektorów wzrosła do blisko 1600 - jeszcze niedawno było ich 1500. Oczywiście nie wszyscy będą zajmować się przekształcaniem umów cywilnoprawnych. Musimy też uczciwie powiedzieć, że 30 dniowy termin na rozpatrzenie skargi w dużych miastach - takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań - będzie w wielu przypadkach bardzo trudny do zachowania i będziemy musieli wydłużać te postępowania. Natomiast priorytet jest jasny: sprawdzanie napływających skarg.
Dlaczego jest tak duży nacisk na polecenia, a nie na decyzje?
- Decyzje wydają okręgowi inspektorzy pracy - jest ich tylko 16. To osoby obciążone wieloma obowiązkami i muszą się liczyć z tym, że każda ich decyzja dotycząca kontraktów cywilnoprawnych będzie zaskarżana. Pracodawcy zapowiadają korzystanie z całego wachlarza środków prawnych. Dlatego uważam, że polecenia mogą przynieść najbardziej spektakularny efekt.
Czym w praktyce są polecenia?
- Najprościej mówiąc, to forma negocjacji - coś na kształt ugody. Pracodawca i osoba pracująca na umowie cywilnoprawnej zasiadają do rozmowy w obecności inspektora pracy, który dąży do tego, by - jeśli zachodzą ku temu przesłanki - umowa cywilnoprawna została przekształcona w umowę o pracę.
A co w sytuacji, gdy cechy umowy o pracę i umowy cywilnoprawnej są "pół na pół"?
- Wtedy inspektor spyta o wolę stron. Jeżeli obie strony chcą kontynuować umowę cywilnoprawną, inspektor wyda polecenie usunięcia z niej elementów charakterystycznych dla stosunku pracy. Nie będziemy ignorować woli stron - zresztą ustawodawca wprost wpisał obowiązek ich wysłuchania do ustawy.
Jak PIP podejdzie do kontraktów lekarzy i pielęgniarek? To był jeden z najbardziej kontrowersyjnych wątków w trakcie prac nad ustawą. To powszechnie stosowany standard zatrudniania w służbie zdrowia.
- To nie jest takie zero-jedynkowe, bo tu są także cechy typowe dla kontraktów. W ubiegłym tygodniu rozmawiałem z dyrektorem jednego z największych szpitali, który chciał ze mną porozmawiać właśnie o tej ustawie.
Trzeba bowiem pamiętać, że ustawa o działalności leczniczej wprost dopuszcza wykonywanie zawodu lekarza na podstawie kontraktu cywilnoprawnego po wpisaniu do rejestru podmiotów leczniczych. Skoro sam ustawodawca na to pozwala, my - jako inspektorzy - musimy podchodzić do takich przypadków z dużą rozwagą i rozsądkiem.
Dlatego wydaje mi się, że służba zdrowia nie będzie dla nas aż tak dużym wyzwaniem. Zresztą skarg dotyczących ochrony zdrowia praktycznie u nas nie ma. Ku mojemu zaskoczeniu znacznie więcej sygnałów dociera z innych obszarów - przede wszystkim z instytucji kultury i nie tylko prywatnych, ale także z publicznych.
Trzeba też pamiętać, że rzeczywistość nie jest czarno-biała. Kontrakty cywilnoprawne są dla wielu podmiotów wygodne i wiele osób - w tym lekarze - świadomie je wybiera, choćby po to, by zachować większą swobodę świadczenia swoich usług i wynegocjować wyższe wynagrodzenie. To nie jest tak, że wszyscy pracodawcy są nieuczciwi i wykorzystują kontrakty cywilnoprawne.
Czyli ostatecznie decydujące nie będą cechy charakterystyczne dla stosunku pracy, ale wola stron?
- Decydujące znaczenie mają cechy stosunku pracy, ale kontrakty często są wykonywane w warunkach charakterystycznych dla umów cywilnoprawnych i granica między różnymi formami zatrudnienia bywa płynna. Dlatego ustawodawca na ostatnim etapie prac nad ustawą wprowadził poprawki uwzględniające wolę stron. Jeżeli te cechy będą się równoważyły, to właśnie wola stron będzie miała znaczenie.
Czyli podobne podejście będzie do innych grup zawodowych, często pracujących na umowach cywilnoprawnych - np. pilotów?
- Proszę pamiętać, że będziemy mieli nowe narzędzia, takie jak analiza ryzyka, która pomoże nam wytypować podmioty do skontrolowania. Sam jestem ciekaw, jakie efekty przyniosą nasze wspólne działania z ZUS em i KAS em, bo być może ta analiza ryzyka rzeczywiście wytypuje takie podmioty, gdzie będziemy mieli same "strzały w dziesiątkę" i gdzie okaże się, że umowy cywilnoprawne są zawierane w sposób rażąco sprzeczny z przepisami.
Zresztą dyrektor generalny MRPiPS mówił podczas prac w parlamencie, że z danych ZUS wynika, iż około 150 tysięcy podmiotów powinno zostać skontrolowanych, a ponad trzy tysiące ma powyżej dziesięciu kontraktów cywilnoprawnych. Są wśród nich także zakłady, gdzie ludzie pracują na produkcji na kontraktach cywilnoprawnych, a mamy tam klasyczny, wręcz książkowy stosunek pracy.
Na pewno jednak będziemy działać ostrożnie i z rozwagą. Z tej perspektywy łatwiej nam pracować na podstawie skarg, bo mamy już wolę osoby, która mówi jasno: "chcę pomocy Inspekcji Pracy, bo zostałem oszukany albo nie miałem wyboru i musiałem zgodzić się na kontrakt w akcie desperacji". To nie jest uszczęśliwianie na siłę.
Jeżeli natomiast chodzi o kontrole planowe, tu podejście będzie ostrożne. Jeżeli okaże się, że mamy do czynienia z bardzo jednoznacznymi przypadkami, to efekty naszych kontroli mogą być wręcz spektakularne. Trzeba jednak pamiętać, że nikt z nas tych danych jeszcze nie weryfikował - tę wiedzę ma resort, a my dopiero będziemy to sprawdzać w praktyce.
W mediach społecznościowych pojawiają się informacje, że pracodawcy prewencyjnie podsuwają pracownikom oświadczenia o tym, że chcą pracować na umowie cywilnoprawnej.
- To nic nieznaczący świstek papieru. Takie oświadczenia są bezwartościowe i nie będą brane pod uwagę. Inspektor ma obowiązek spotkać się z osobą pracującą na kontrakcie i wysłuchać obu stron. Nie da się "zabezpieczyć" wadliwej umowy takim oświadczeniem. Jedynym realnym zabezpieczeniem jest taka konstrukcja umowy, która nie zawiera cech stosunku pracy i wykonywanie jej w sposób, który nie wypełnia definicji określonej w kodeksie pracy.
Czy Inspekcja planuje działania informacyjne skierowane do pracodawców i pracowników?
- Tak, szykujemy szeroką kampanię informacyjną zwłaszcza w drugiej połowie roku. Będzie głośno o przekształceniach i o umowach cywilnoprawnych i moim zdaniem to spowoduje prawdziwą rewolucję. Już teraz, przez to że jest tak głośno na ten temat, ta ustawa odnosi skutek, zanim zaczęła obowiązywać.
Wiele osób się o niej dowiaduje i składa skargi do inspekcji pracy, więc ta wiedza staje się powszechna i efekt już jest widoczny. W wielu firmach uporządkowano umowy cywilnoprawne, usunięto z nich elementy charakterystyczne dla stosunku pracy, ale były też takie przypadki, gdzie pracownikom zaczęto oferować umowy o pracę. Te pozytywne działania już dziś są widoczne.
Uświadamianie młodym ludziom, że istnieje umowa o pracę, a nie tylko kontrakt cywilnoprawny, moim zdaniem też się powiodło. Ja już dziś mogę powiedzieć, że ta reforma przyniosła spektakularny efekt, bo przybliżyła ludziom Inspekcję Pracy i pokazała, czym jest umowa o pracę, jakie daje poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa i pewnej przyszłości.
Rozmawiała Monika Krześniak-Sajewicz















