Lada chwila, bo już 8 lipca, w życie wejdzie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, w ramach której instytucja otrzyma uprawnienia do zamiany "pozornych umów cywilnoprawnych" i B2B na umowę o pracę. Zmiana uprawnień była jednym z tzw. kamieni milowych potrzebnych do wypłaty środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Szef PIP o pracujących na B2B: Czeka ich ubóstwo emerytalne
Szef PIP Marcin Stanecki zaznaczył, że "ukryte etaty", tj. umowy cywilnoprawne czy B2B, które działają w zasadzie jak umowa o pracę, są problemem od dawna znanym inspekcji. Jak dodał, wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie - niższe daniny publiczne - chwaląc też sobie swobodę.
"W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach. Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny" - powiedział Stanecki w wywiadzie dla PAP.
PIP zajmie się przekształcaniem "ukrytych etatów" w umowy o pracę. Ale najpierw skargi
Stanecki dodał, że wejście w życie nowych przepisów nie oznacza, że wszystkie "ukryte etaty" będą od razu przekształcane w umowy o pracę. W pierwszej kolejności PIP będzie skupiać się na napływających skargach do inspekcji o nieprawidłowo zawartych kontraktach cywilnoprawnych.
Szef instytucji przypomniał, że rozpatrywanie skarg jest ich ustawowym obowiązkiem. A pism z prośbą o interwencję przybywa w każdym z okręgów inspekcji.
"Dane za pierwsze miesiące tego roku wskazują na 100 proc. wzrost liczby skarg, w ujęciu rok do roku, na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne. Po wejściu w życie reformy można się spodziewać, że będzie ich więcej. Każda kontrola w tym zakresie będzie zapowiadana przedsiębiorcom z wyprzedzeniem" - powiedział główny inspektor pracy.
Stanecki zwrócił także uwagę, że od początku roku napływ skarg we wszystkich obszarach prawa pracy jest większy, nie tylko w zakresie umów cywilnoprawnych. Jak dodał, w większości mniejszych województw rozpatrzenie skargi zajmuje 3 miesiące.
"Im większe województwo tym większa liczba skarg i możliwie dłuższe oczekiwanie na ich rozpatrzenie. No i jest też okręg mazowiecki, z siedzibą w Warszawie, w którym notujemy rekordowy napływ skarg. Co piąta skarga napływająca do Inspekcji trafia do Okręgu z siedzibą w Warszawie albo jednego z oddziałów Inspekcji w województwie mazowieckim" - mówił Stanecki.
Pracodawcy obawiają się ostrych kontroli PIP. Szczególnie, że niedługo zmieni się kierownictwo
Reforma ma wprowadzić także możliwość zdalnych kontroli. Stanecki uspokoił, że przedsiębiorcy nie muszą przygotowywać się do elektronicznej wymiany danych z PIP.
"Nowością będzie to, że te połączenia będą szyfrowane, by jeszcze lepiej chronić dane przedsiębiorców. Taka wymiana danych drogą elektroniczną odbywa się już teraz. Po zmianach będzie to uregulowane w przepisach i odbywało się na szerszą niż dotychczas skalę" - powiedział Stanecki.
Na stanowisku szefa PIP szykuje się zmiana, bo odwołania Staneckiego chce marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, a instytucja podlega Sejmowi. Nowym kandydatem na Głównego Inspektora Pracy ma być Janusz Krasoń, będący obecnie Dyrektorem Ośrodka Szkolenia PIP we Wrocławiu.
Stanecki powiedział, że zostawia w PIP "drogowskaz, co należy uczynić, żeby była ona super nowoczesnym urzędem". Tymczasem jak pisaliśmy w Interii Biznes, przedsiębiorcy obawiają się ostrych kontroli po zmianie na stanowisku szefa inspekcji i wchodzącej w lipcu reformie.

















