Warszawski radny Dawid Kacprzyk opublikował oświadczenie majątkowe, które wywołało dyskusję na temat zarobków medyków. Jak pisaliśmy w Interii Biznes, z dokumentu wynika, że 28-letni lekarz w 2025 r. uzyskał w rok niemal 1,6 mln zł przychodu z działalności związanej ze świadczeniem usług medycznych.
Zwiększył się także jego majątek - środki zgromadzone na rachunkach bankowych wzrosły z ok. 233 tys. zł do ponad 730 tys. zł. W najnowszym oświadczeniu majątkowym pojawiło się również Porsche Panamera z 2025 r., podczas gdy rok wcześniej radny deklarował, ze posiada BMW z 2019 r.
Lekarz zarobił w rok 1,6 mln złotych. "Nie on jeden"
Do sprawy odniosła się wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska, która zapowiedziała, że miasto przeprowadzi kontrolę dotyczącą pracy wykonywanej przez Kacprzyka.
"Czy doktor Dawid Kacprzyk zarobił skandalicznie dużo? Uważam, że tak. Ale nie on jeden" - stwierdziła w rozmowie z "Rynkiem Zdrowia".
Jednocześnie zaznaczyła, że według posiadanych przez nią informacji Kacprzyk otrzymywał taką samą stawkę godzinową jak inni lekarze pracujący na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i wykonywał swoje obowiązki rzetelnie. Mimo to zadeklarowała, że miasto chce zweryfikować wszystkie okoliczności sprawy. Jak zapowiedziała, jeśli kontrola wykaże nieprawidłowości, zostaną podjęte odpowiednie działania.
Wiceprezydent Warszawy o problemach w służbie zdrowia. Takie rozwiązania proponuje
Zdaniem wiceprezydent Warszawy przypadek Kacprzyka nie jest odosobniony. Jak wskazuje, w części specjalizacji standardem stały się stawki wynoszące od 250 do 300 zł za godzinę pracy, a niektóre placówki oferują jeszcze więcej, aby utrzymać obsadę dyżurów. "Jestem oburzona, bo stawka 250-300 zł za godzinę pracy lekarza pracującego na kontrakcie w podmiocie publicznym to skandal" - ocenia wiceprezydent.
Kaznowska ocenia, że obecny model prowadzi do silnej presji finansowej na szpitale. Wynagrodzenia personelu pochłaniają już nawet 85-90 proc. kosztów funkcjonowania placówek, a dyrektorzy szpitali mierzą się z kolejnymi żądaniami podwyżek, szczególnie przed lipcowymi wzrostami płac wynikającymi z obowiązujących przepisów.
Wiceprezydent uważa, że rozwiązaniem powinny być zmiany systemowe. Wśród propozycji wymienia wprowadzenie maksymalnych stawek godzinowych w publicznej ochronie zdrowia oraz limitów czasu pracy lekarzy.











