Reklama

Najłatwiej stracić dzisiaj pracę w branży spożywczej i meblarskiej

Już 23 tys. osób zatrudnionych w przemyśle dostało wypowiedzenia. A to dopiero półmetek zwolnień.

Od początku roku, z miesiąca na miesiąc spada zatrudnienie w firmach przemysłowych, w których liczba pracujących przekracza 9 osób. Jeszcze w styczniu było ono tylko o 0,3 proc. mniejsze niż przed rokiem, a w maju skurczyło się już w skali roku o 0,9 proc. W rezultacie liczba osób pracujących w przedsiębiorstwach przemysłowych zmniejszyła się o 23 tys. do 2 mln 469 tys. - wynika z danych GUS.

Reklama

Wśród 25 branż zatrudnienie spadło w 11. Najbardziej skurczyło się w przemyśle spożywczym, w którym pracę straciło aż 11 tys. osób. I to w sytuacji, gdy produkcja w tej branży szybko rośnie - w maju była o 12,2 proc. większa niż przed rokiem. Co oznacza, że przybywa jej zamówień. Także z zagranicy, bo w pierwszych czterech miesiącach tego roku eksport artykułów rolno-spożywczych skoczył o 9 proc., podczas gdy wzrost całego polskiego eksportu wyniósł w tym czasie 1,5 proc. - Spadek zatrudnienia w tej branży przy rosnącej produkcji można tłumaczyć przede wszystkim wysokimi inwestycjami z poprzednich lat. Zwiększyły one znacznie wydajność pracy, co spowodowało, że spadło zapotrzebowanie na pracowników - ocenia Tadeusz Pokrywka, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysł Spożywczy.

Mocno zmniejszyło się również zatrudnienie w przemyśle meblarskim - o 9 tys. do 126 tys. - W naszej firmie zatrudnienie nie spada, bo koncentrujemy się na rynku krajowym. Ale w przedsiębiorstwach nastawionych na eksport mogło się zmniejszyć z powodu kryzysu, który dotknął część Unii - mówi Andrzej Marek, prezes firmy Kler, która jest znanym producentem mebli. Innego zdania jest dr Tomasz Wiktorski, właściciel firmy B+R Studio, analityk branży meblarskiej. - Zatrudnienie spadło, bo drożały materiały do produkcji i rosły wynagrodzenia. To podniosło koszty firm. Część z nich, aby utrzymać rentowność, ograniczało koszty osobowe poprzez zwolnienia - wyjaśnia Wiktorski.

Eksperci ostrzegają: słabnie zarówno popyt zagraniczny, jak i krajowy. I obniżają prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok. Według NBP PKB zwiększy się w tym roku o 2,9 proc. wobec 4,3 proc w ubiegłym,. Ale już dr Ernest Pytlarczyk z BRE Banku, oczekuje wzrostu zaledwie o 2,6 proc. - Spowolnienie niekorzystnie wpłynie na rynek pracy, m.in. na zatrudnienie w przemyśle. Bo jest on czuły na koniunkturę i dość szybko dostosowuje zatrudnienie do jej zmian - twierdzi Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku.

Perspektywy nie są więc dobre. - Z naszych prognoz wynika, że w tym roku zatrudnienie w przemyśle spadnie jeszcze o około 15 tys. Część ze zwolnionych osób zasili szeregi bezrobotnych - uważa Karolina Sędzimir, ekonomistka banku PKO BP. Do nich dołączyć może wielu bankowców czy doradców klienta, bo sektor finansowy szykuje zwolnienia dla około 2 tys. osób. Analitycy przestrzegają też przed dużą redukcją zatrudnienia w budownictwie, m.in. z powodu przewidywanych licznych bankructw w tej branży. - Dlatego spodziewamy się, że w końcu roku stopa bezrobocia osiągnie poziom 13 proc., a liczba bezrobotnych wyniesie prawie 2,1 mln - podkreśla Sędzimir. I nie będziemy wyjątkiem. Bezrobocie wzrośnie w całej Unii Europejskiej.

12 lipca 2012 (nr 134)

Janusz K. Kowalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama