Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz w rozmowie z PAP stwierdził, że choć w życie weszły zmiany z nowelizacji Karty Nauczyciela, takie jak nagroda po 45 latach pracy, to dalej nie zmieniło się wiele przepisów, na które liczyli. Wśród nich choćby powiązanie pensji nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem o pracę.
Prezes ZNP: lekarze zarabiają w miesiąc tyle ile nauczyciele nie zarobią w rok
"Chcielibyśmy by wreszcie parlament powiedział, czy ma zamiar pracować nad inicjatywą obywatelską ZNP powiązania wysokości wynagrodzeń nauczycieli z wysokością średniego wynagrodzenia w gospodarce. Klimat, który wytworzył się w ostatnich dniach dotyczący służby zdrowia nakręcił emocje. Politycy pytani o inicjatywę ZNP odpowiadają, że rząd nie chce różnicować różnych grup lub nie chce powielać złych rozwiązań płacowych ze służby zdrowia. To wymówka, bo takiego ryzyka nie ma, w oświacie nie ma kontraktów" - powiedział Broniarz.
Jak powiedział prezes ZNP, nauczyciele nie chcą być traktowani tylko jako "wydatek dla budżetu", oraz nie chcą "by proponowano im wzrost płac tylko o 3 proc., gdy lekarze zarabiają w miesiąc tyle ile nauczyciele nie zarobią w rok". Przypomniał, że obecna władza obiecywała poparcie tej inicjatywy, ale na razie jej nie realizuje.
Prezes ZNP przypomniał także, że choć weszły w życie zmiany wynikające z nowelizacji Karty Nauczyciela (m.in. nagroda po 45 latach pracy), tak dalej nie poczyniono żadnych ruchów w kierunku maksymalnej liczby uczniów w oddziałach w kontekście dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, nie uregulowano kwestii wynagrodzeń za wycieczki szkolne i nic się nie zmieniło w kontekście ochrony prawnej nauczycieli w sytuacji narastających konfliktów, ani nie było kampanii społecznej na rzecz odbudowy prestiżu zawodu.
Za mało środków na edukację z budżetu? "3 proc. to nie podwyżka"
Z kolei Przewodniczący Sekcji Krajowej NSZZ "Solidarność" Waldemar Jakubowski stwierdził, że to "kolejny rok szkolny, który można spisać na straty".
"Jeśli mamy dorównać poziomowi OECD, czyli finansowaniu na poziomie 4,7 PKB, a nie 4,1 PKB, to trzeba do systemu oświaty dołożyć 70-80 mld zł. Tyle trzeba dołożyć, jeśli chcemy mówić poważnie o tym, że oświata jest inwestycją w przyszłe pokolenia, inwestycją w rozwój gospodarczy, inwestycją w społeczeństwo. Bez tego się po prostu tego nie da zrobić" - mówił PAP Jakubowski.
Jak podkreślił przewodniczący oświatowej "Solidarności", na Radzie Dialogu Społecznego podnoszono postulat podwyżki 15 proc. dla nauczycieli i całej strefy budżetowej. Jego zdaniem proponowane 3 proc., to nie podwyżka, a "rekompensata inflacyjna".
Jakubowski dodał, że dalej są nierozwiązane problemy z odpowiedzialnością dyscyplinarną nauczycieli, czy ochroną zawodu nauczyciela. Wskazał także, że związek zwracał się do Ministerstwa Zdrowia, aby tak jak w innych grupach zawodowych stworzyć specjalny program ochrony zdrowia dla nauczycieli, ale "niestety nic się nie dzieje w tej sprawie".
Nauczyciele niezadowoleni z niespełnionych obietnic rządu
Z kolei przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego "Forum-Oświata" Sławomir Witkowicz mówił, że mijający rok szkolny był "rokiem straconych szans i wywoływania chaosu przez kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowe". Skrytykował "Brak dialogu" i zamrożenie rozmów o obywatelskich projekcie powiązania płac nauczycieli z średnim wynagrodzeniem.
"Opowiadanie o podwyżkach o 30 proc. dwa czy trzy lata temu, powoduje tylko i wyłącznie wzrosty agresji. [...] Warto, by ministerstwo miało tego pełną świadomość, bo kręceniem "rolek" na mediach społecznościowych nie rozwiązuje się problemów" - mówił Witkowicz.
Przypomnijmy, że przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku Koalicja Obywatelska w ramach "100 konkretów" obiecała podwyżkę wynagrodzeń nauczycieli o co najmniej 30 proc.; minimum 1500 zł brutto podwyżek, wprowadzenie stałego systemu waloryzacji wynagrodzeń, oraz "przywrócenie prestiżu zawodu". W 2024 roku rząd faktycznie wprowadził podwyżki wysokości 33 proc. dla nauczycieli początkujących i 30 proc. dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych. Wciąż jednak nie ma mechanizmu waloryzacji płac w oświacie.
Ministra edukacji o podwyżce dla nauczycieli o 3 proc. "Minister finansów proponował 2,5 proc."
We wtorek ministra edukacji Barbara Nowacka w TOK FM odniosła się do obiekcji związkowców wobec proponowanych 3 proc. podwyżki i projekt obywatelski ZNP. Stwierdziła, że minister finansów proponował podwyżkę 2,5 proc.; a ona "wnioskowała i cały czas będzie wnioskowała o więcej".
"Chociaż mam też świadomość, że dla części nauczycieli - coraz bardziej znaczącej - prawdziwym wyzwaniem jest to, że mimo tego [...] że wcale nie zarabiają tak super, to wpadają w drugi próg podatkowy. Stąd zmiany dotyczące wynagrodzeń [...] i o tym też mówiłam ministrowi finansów, powinny być połączone albo z kwotą wolną od podatku, albo z drugim progiem podatkowym" - mówiłą Nowacka.
Zapewniała także, że do końca kadencji koalicja rządząca zaproponuje, aby pensje nauczycieli były powiązane ze średnią krajową.













