Reklama

Policjanci chcą po 600 zł podwyżki. Są gotowi jechać do Brukseli

W ciągu dwóch tygodni znana będzie kwota, o jaką wzrośnie uposażenie funkcjonariuszy podległych ministrowi spraw wewnętrznych. Nowe stawki mają obowiązywać od 1 stycznia 2016 roku.

Związkowcy nie mają złudzeń. Bez pikiet i protestów nie mogą liczyć na zwiększenie uposażenia. Akcje protestacyjne dodatkowo wzmocni masowe wysyłanie listów do premier Ewy Kopacz z żądaniem podwyżki. Na 23 lipca policjanci planują też demonstrację pod kancelarią premiera.

- Nie możemy dalej czekać. W najbliższych dniach zapadną decyzje o sposobie podziału 2 mld zł na podwyżki dla całej budżetówki. Teraz ministrowie w swoim gronie decydują, ile poszczególne służby dostaną pieniędzy. Z naszych wyliczeń wynika, że tylko po 600 zł dla każdego funkcjonariusza może zrekompensować siedmioletni okres zamrożenia naszych płac - tłumaczy Andrzej Szary, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów województwa wielkopolskiego.

Reklama

Natomiast Tomasz Krzemieński, wiceprzewodniczący zarządu głównego NSZZ Policjantów wyjaśnia, że mundurowi będą się domagać realizacji obietnicy ówczesnego premiera Donalda Tuska z 2011 r. Wówczas padła deklaracja, że pod koniec tej kadencji Sejmu policjanci dostaną po 300 zł.

- Jeśli rząd nie będzie chciał z nami o tym rozmawiać, to pojedziemy do Brukseli przypomnieć Donaldowi Tuskowi jego słowa - dodaje Tomasz Krzemieński.

Zdaniem mundurowych sytuacja funkcjonariuszy jest dramatyczna: wielu z nich kwalifikuje się do korzystania z pomocy społecznej. Jednak ze względu na wykonywaną służbę w formacjach mundurowych wstydzą się występować o taką pomoc.

- Naszym zdaniem konieczna jest nowa ustawa modernizacyjna na najbliższe lata, która będzie uwzględniać wzrost płac we wszystkich służbach mundurowych. Jednak z informacji, jakie do nas docierają, wynika, że strona rządowa chce, aby nowe rozwiązania dotyczyły wyłącznie wyposażenia, czyli sprzętu. A na to się nie zgodzimy - podkreśla Tomasz Krzemieński.

Związkowcy zwracają uwagę, że rząd powinien jak najszybciej zlikwidować około 5 tys. wakatów, które są zapisywane w każdej ustawie budżetowej. - Liczba wolnych etatów powinna być dostosowana do poziomu faktycznej fluktuacji kadr. I na to w ubiegłym tygodniu zwróciliśmy uwagę pani minister Teresie Piotrowskiej - ujawnia Andrzej Szary.

Dodaje, że w ocenie mundurowych pilnego rozwiązania wymaga także problem ogromnej liczby nadgodzin. To efekt niedoboru funkcjonariuszy, świadczący o przeciążaniu obowiązkami tych, którzy pełnią służbę - co odbija się nie tylko na ich zdrowiu, lecz także na jakości pracy. Związki zwracają także uwagę, że konieczne jest przygotowanie rozwiązań umożliwiających wypłatę rekompensaty za czas służby pełnionej w porze nocnej, w niedziele i święta oraz dni ustawowo wolne od pracy. Skoro bowiem system zaopatrzeniowy upodabnia się do pracowniczego, to te sprawy także muszą zostać uregulowane.

Bożena Wiktorowska

14.07.2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »