- Mamy prawdziwy pożar na rynku pracy i to nie jest sezonowy wzrost bezrobocia - mówił poseł Krystian. - Mamy wzrost o blisko 100 tysięcy osób zarejestrowanych w urzędach pracy. To już jest poziom blisko miliona osób pozostających bez pracy i zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy - wyliczał w Sejmie.
Wskazywał, że w Polsce mamy największy przyrost bezrobocia wśród młodych osób do 25. roku życia spośród całej Unii Europejskiej. - To jest wzrost rok do roku o 30 proc. Mamy absolutny (...) pożar na rynku pracy, ponieważ skala redukcji i masowych zwolnień, które zostały zgłoszone, jest największa od 2009 roku - tłumaczył.
Stellantis zwolni blisko 750 osób w Tychach. PiS ostrzega: Sytuacja na rynku pracy w regionie stanie się trudna
Jednym z przykładów takich działań są masowe zwolnienia w koncernie Stellantis, dawnej fabryce Fiat Auto Poland w Tychach, gdzie pracodawca zgłosił taki zamiar wobec blisko 750 osób. - Cała trzecia zmiana idzie na bruk. To jest jedna trzecia załogi - mówił poseł PiS.
Parlamentarzysta zastanawiał się, jak minister rodziny, pracy i polityki społecznej zamierza rozwiązać sytuację na lokalnym rynku pracy po zwolnieniach w fabryce, skoro zmniejszono o 1,5 mld złotych środki na aktywizację osób bezrobotnych, które trafiały do urzędów. - Powiatowe urzędy pracy mają o 80 proc. mniej środków na programy zatrudnieniowe, staże, roboty publiczne, prace interwencyjne - wskazywał.
- Skala masowych zwolnień pokazuje, że te wskaźniki będą rosły, a rząd w tej sprawie w zasadzie nie robi nic - stwierdził polityk.
Wiceminister pracy: Mówienie o fatalnej sytuacji na rynku pracy jest wyolbrzymione
W odpowiedzi wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Małgorzata Baranowska wskazywała, że w województwie śląskim stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec 2025 roku wyniosła 4,4 proc., w województwie małopolskim 4,7 proc., natomiast w Tychach 2,5 proc. - W styczniu zanotowaliśmy tam niewielki wzrost stopy bezrobocia, zbliżony do średniego w kraju. Zatem mówienie o fatalnej sytuacji na rynku pracy, jeśli chodzi o województwo śląskie, jest wysoce wyolbrzymione - stwierdziła.
Przedstawicielka resortu podnosiła, że zapowiedzi zwolnień grupowych nie zawsze oznaczają pełną realizację tych zamierzeń, a część miejsc pracy udaje się uratować. Tłumaczyła, że zwolnienia są m.in. zjawiskiem towarzyszącym zmianom gospodarczym i strukturalnym, takim jak restrukturyzacja przedsiębiorstw, automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych, optymalizacja działalności międzynarodowych koncernów czy wahania koniunktury.
W ocenie resortu, dane krajowe nie potwierdzają tezy o masowej skali zwolnień. Baranowska wyliczała w Sejmie, że w 2025 r. pracodawcy zwolnili grupowo 29,5 tys. pracowników, a więc znacznie mniej, niż wynikało to z wcześniejszych zapowiedzi. W styczniu bieżącego roku zwolnienia grupowe objęły 1200 osób, czyli o ponad jedną trzecią mniej niż rok wcześniej, a także mniej niż w styczniu 2023 i 2022 roku.
Jaka sytuacja Stellantisa w Polsce?
Przedstawicielka resortu wskazywała, że pierwsze zgłoszenia dotyczące planowanych redukcji zatrudnienia w podmiotach należących do tej grupy pojawiły się już w lutym 2023 r. Zakład w Bielsku-Białej poinformował wówczas o zamiarze zwolnienia 300 osób. Ostatecznie w latach 2023-2024 zwolniono 227 pracowników. Spółka ta łącznie zredukowała zatrudnienie o 779 osób, natomiast drugi zakład tej grupy o 87 osób.
Z kolei w styczniu tego roku w Tychach firma zgłosiła zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych obejmujących kolejnych pracowników. - Bezpośrednią przyczyną redukcji zatrudnienia jest utrzymujący się spadek popytu na produkowane pojazdy oraz trudna sytuacja europejskiej branży motoryzacyjnej - oceniła Baranowska.
Jak wyjaśniała, znaczna część pracowników skorzystała z programu dobrowolnych odejść, uzgodnionego ze związkami zawodowymi, który przewiduje rekompensaty zależne od stażu pracy. Z programu skorzystało 260 osób. Zwalniani mogą korzystać ze wsparcia finansowanego z rezerwy Funduszu Pracy. Miasto Tychy w 2025 roku otrzymało na ten cel 800 tys. zł, jednak ostatecznie wykorzystało 160 tys. zł. Samorząd Bielska-Białej nie wnioskował o dodatkowe środki.
W kontekście sytuacji zwalnianych pracowników - jak przekazała przedstawicielka resortu - obecnie prowadzone są działania aktywizacyjne dla zwalnianych osób. 16 lutego na terenie zakładu Stellantis w Tychach odbędą się targi pracy z udziałem m.in. lokalnych pracodawców.
- W styczniu 2026 roku w całej Polsce zgłoszono ponad 25 tysięcy ofert pracy, w województwie śląskim 3 tys., w małopolskim blisko 2,5 tys., natomiast w samych Tychach 156 ofert - wyliczała wiceminister.
Część zwolnionych pracowników ma znaleźć pracę w sąsiednich zakładach. Opozycja oburzona postawą rządu
- Część zwalnianych osób będzie mogła znaleźć zatrudnienie w sąsiednim Jaworznie, oddalonym od Tychów o 25 km, w ElectroMobility Poland, czyli w polskim hubie motoryzacyjnym, którego rozpoczęcie budowy planuje się jeszcze w tym roku. Pierwsze ogłoszenia o pracę do fabryki w Jaworznie powinny się pojawić już niedługo - zapewniła przedstawicielka resortu.
PiS jednak zarzucało rządowi, że "z lekkością" wypowiada się o "dramatach tysięcy ludzi". - Fala bezrobocia rośnie i oczekujemy od rządu (...) konkretnych działań, a nie przytaczania danych statystycznych, które mają się nijak do rzeczywistości - alarmowała Józefa Szczurek-Żelasko z PiS.
Przedstawicielka MRPiPS zapewniała z kolei, że rząd monitoruje sytuację, a rozmowy na ten temat mają toczyć się m.in. w resorcie finansów.















