Praca w zoo brzmi dla pasjonatów jak spełnienie marzeń. Możliwości znalezienia jej na polskim rynku są ograniczone: w całym kraju funkcjonuje 25 ogrodów zoologicznych. Jeden z nich mieści się we Wrocławiu. To właśnie on opublikował nietypową ofertę, a spośród wszystkich kandydatów wyłoni młodszego opiekuna w sekcji ssaków drapieżnych.
Nietypowa oferta pracy we wrocławskim zoo
Młodszy opiekun (lub młodsza opiekunka) zwierząt w sekcji ssaków drapieżnych - brzmi nazwa stanowiska, na które zatrudnia zoo w stolicy Dolnego Śląska. Informację na ten temat zamieszczono na oficjalnej stronie ogrodu zoologicznego, ale i na Facebooku. Jak w rzeczywistości wygląda ta praca?
Weronika Łysek, rzeczniczka prasowa zoo we Wrocławiu, w rozmowie z Interią Biznes wyjaśnia, że opiekun będzie pracował z następującymi gatunkami zwierząt:
- dzikie koty: lwy, tygrysy, pantery śnieżne, pantery mgliste, rysie, żbiki, manule, kotki rude,
- psowate: wilki, likaony,
- niedźwiedzie: niedźwiedzica himalajska, niedźwiedzice brunatne.
Praca odbywa się zarówno w tygodniu, jak i w weekendy oraz dni wolne od pracy. Rzeczniczka zoo wyjaśnia nam, że jest ona pełnoetatowa - 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu. Osoby pracujące w weekend lub święto otrzymują dzień wolny w ciągu tygodnia. Najczęściej pracownicy ustalają między sobą dyżury weekendowe i świąteczne.

Przewidywane wynagrodzenie to od 5200 do 5800 zł brutto miesięcznie (i dodatkowa premia). Zoo informuje również o benefitach dla pracowników: dofinansowaniach do kart Multisport, wypoczynku ("wczasy pod gruszą"), dostępie i dofinansowaniu do prywatnej opieki medycznej.
Jak wygląda praca z drapieżnikami?
"Na wstępie ostrzegamy, bez upiększeń: będzie fizycznie i będzie brudno. Czasem w deszczu, czasem w upale, czasem w weekend albo święto" - pisze zoo na Facebooku.
Bramy ogrodu zoologicznego otwierają się dla zwiedzających o godz. 9:00, ale opiekunowie zaczynają pracę wcześniej - od 7:00.
- Jak przychodzą goście o 9:00, to chcemy, żeby zwierzęta były na wybiegach. Przed 9:00 sprzątamy wybiegi. Pierwsza faza to jest sprzątanie wybiegów, żeby zwierzęta można było wypuścić, żeby były już widoczne dla gości na wybiegu. Potem jest sprzątanie boksów, przygotowanie im jedzenia, przywożenie go z magazynów, przygotowanie różnych atrakcji dla zwierząt, żeby się nie nudziły, żeby szukały sobie pożywienia, miały zabawki - opisuje w rozmowie z Interią Biznes Weronika Łysek.
Rzeczniczka prasowa ogrodu zoologicznego zaznacza od razu, że opiekun wykonuje dużo pracy fizycznej, w tym wywożenie odchodów drapieżników. Mile widziane są także kobiety, choć "trzeba się wykazać siłą fizyczną".
- Wiążemy też np. linę z mięsem i zawieszamy gdzieś wysoko na drzewach, albo dźwigamy półtusze wołowe, więc trochę tego dźwigania jest. Przygotowujemy też atrakcje na wybiegu: czasami się zbuduje daszek dla tygrysów, jakąś konstrukcję z kłód, żeby się zwierzęta wspinały - wymienia Łysek.
Rzeczniczka deklaruje przy tym, że jest to praca różnorodna, a wymyślanie zwierzętom zajęć i atrakcji czyni ją kreatywną.
- One się uwielbiają bawić - jak to koty, uwielbiają kartony. Chodzi głównie o kotowate, ale w zasadzie niedźwiedzie też lubią kartony - opisuje.
Co z ryzykiem przy ssakach drapieżnych?
To pytanie, które nasuwa się samo: skoro opiekun sprawuje pieczę nad zwierzętami drapieżnymi, to czy wiąże się z tym jakieś ryzyko?
- Nie. Jeżeli chodzi o procedury bezpieczeństwa: praca jest poprzedzona szkoleniem BHP, szkoleniem stanowiskowym. Jest to oczywiście specyficzne miejsce pracy, więc my musimy dopełnić wszelkich procedur, natomiast każdy obiekt jest też odpowiednio zabezpieczony, tj. kontakt z podwójnym zabezpieczeniem: jest podwójna krata między zwierzętami w tych nowszych pawilonach; w tych starszych jest tak, że tych najgroźniejszych drapieżnych zwierząt nie ma nigdy z opiekunami. Nigdy nie ma kontaktu na tym samym wybiegu czy w tym samym boksie z lwem czy z tygrysem - wyjaśnia Weronika Łysek.

Rzeczniczka prasowa wrocławskiego ogrodu zoologicznego dodaje, że istnieją wyjątki: opiekunowie wchodzą do manuli i żbików. Tłumaczy jednak, że te pierwsze są płochliwe i uciekają, drugie zaś to starsza para zwierząt, które nie zwracają uwagi na opiekunów. Pracownicy mieli również kontakt z tygrysimi czworaczkami, które urodziły się w zoo w 2024 roku.
- To była jedyna okazja, żeby tego tygrysa dotknąć, zważyć, zmierzyć, no bo trzeba. A tak to nie ma kontaktu fizycznego w ogóle z tymi zwierzętami - mówi.
W odpowiedzi na nasze pytanie rzeczniczka wyjaśnia, że młode oddziela się od rodziców: zawołane, dorosłe osobniki przechodzą przez zautomatyzowane śluzy do innego boksu lub na wybieg, a młode zostają.
- Waży się je, chipuje - to wszystko w rękawicach skórzanych, i też do pewnego momentu. W pewnym momencie zaczynają być za duże, żeby do nich wchodzić. Ale pierwszy etap to ten najfajniejszy, kiedy jeszcze są malutkie i można mieć kontakt bezpośredni, i trzeba go mieć - ze względów weterynaryjnych, szczepień itd. - opowiada Łysek.
Zarobki opiekuna drapieżnych w zoo. Zgłaszają się dziesiątki chętnych
Pensja dla młodszego opiekuna zwierząt drapieżnych ma wynosić od 5200 do 5800 zł brutto, czyli od niespełna 3900 do poniżej 4300 zł "na rękę". Część internautów uważa tę stawkę za niską, biorąc pod uwagę specyfikę pracy, ale rzeczniczka ogrodu zoologicznego wyjawia, że chętnych nie brakuje. Precyzuje również, że do podstawy należy doliczyć premię regulaminową w wysokości do 30 proc. wynagrodzenia.
- Mamy naprawdę bardzo duże kolejki chętnych, niejednokrotnie jest to kilkadziesiąt osób na miejsce. To są osoby, które latami chcą pracować w zoo. Mamy taką sytuację, że często są to osoby, które chcą się zatrudnić w jakimkolwiek dziale, gdzie jest rekrutacja, a potem sobie np. przechodzą do tego wymarzonego działu już w obrębie zoo - opowiada. - Nasza kadra jest wręcz przekwalifikowana, czyli mówiąc obrazowo - często kupy sprzątają osoby z wyższym wykształceniem i jest kolejka chętnych na to.
Jednocześnie Weronika Łysek podkreśla, że ogród ceni sobie praktyków - np. absolwentów techników hodowli koni lub innych zwierząt czy zootechniki, a także osoby posiadające doświadczenie hodowlane w pracy w gospodarstwie. Zanim kandydat otrzyma tę pracę, musi jednak przejść rekrutację.
- Takie rekrutacje zawsze prowadzimy dwuetapowo: jest czas na nadsyłanie CV, potem mamy również rozmowy. Z nich wynika, jak ktoś jest gotowy na tę pracę i świadomy, ale myślę, że mimo wszystko najważniejszym czynnikiem jest miłość do zwierząt.
Rzeczniczka podkreśla, że tę pasję widać u zatrudnionych obecnie opiekunów, którzy odpowiadają na pytania zwiedzających oraz angażują się np. w karmienia pokazowe i występują w social mediach - chętnie robią to właśnie osoby pracujące z drapieżnikami, choć jest to dobrowolny element pracy.
Ilu kandydatów zgłosiło się do pracy na tym stanowisku? Weronika Łysek przyznaje, że nie ma jeszcze takiej wiedzy, ale zoo spodziewa się dużego zainteresowania ofertą.
- Zawsze są to dziesiątki, czasami się zdarzają setki. Myślę, że tutaj będzie można to liczyć w setkach, m.in. ze względu na to, że są osoby, które od lat bardzo chcą aplikować, plus pasjonaci, którzy myślą nawet o przebranżowieniu się. Nie mówię, że nie mają szans, ale zainteresowanie jest ogromne, bo praca jest atrakcyjna - uprzedza.












