Reklama

Praca sezonowa: Na co uważać, podpisując umowę

Sezonowe zatrudnienie w czasie wolnym od nauki podejmują najczęściej uczniowie i studenci, a więc osoby mało obeznane w przepisach prawa pracy. Fakt ten potrafią wykorzystać nieuczciwi pracodawcy. Omijajmy ich z daleka.

Praca w wakacje to dobry sposób na zarobek i zdobycie pierwszych doświadczeń zawodowych lub po prostu dorobienie do stałych dochodów. Ale na ambitnych czekają również pułapki: fikcyjni pracodawcy wyłudzający dane osobowe, nieuczciwe agencje zatrudnienia, czy też przedsiębiorcy liczący na tanią siłę roboczą.

Reklama

Dlatego też, decydując się na zarobkowanie w okresie letnim, należy zachować ostrożność na każdym kroku. Pułapki czekają już na samym początku. W internecie, głównym źródle ofert pracy, obok prawdziwych można natknąć się na fikcyjne ogłoszenia. W ich zalewie trudno o wyłapanie tych fikcyjnych. Oszuści, wykorzystując łatwowierność kandydatów, a także ich dużą chęć podjęcia pracy, wyłudzają dane osobowe i kopie dokumentów (np. skany dowodu osobistego, skany podpisu), które następnie wykorzystują do popełniania przestępstw, jak wyłudzanie pożyczek czy nawet pranie brudnych pieniędzy.

Dlatego należy uważać, jakie dane o sobie podajemy. I pamiętać o naczelnej zasadzie: nie można dążyć do zdobycia pracy za wszelką cenę. Jeśli mamy wątpliwości co do wiarygodności oferty, lepiej zrezygnować ze starań o zatrudnienie.

Pracodawcy, korzystając ze swojej przewagi ekonomicznej nad kandydatami do pracy, szczególnie młodymi i niedoświadczonymi, potrafią mocno naginać przepisy, a nawet je łamać. Najpopularniejszym sposobem jest tzw. syndrom pierwszej dniówki.

Pracodawca zwleka z podpisaniem umowy, a w razie kontroli tłumaczy, że pracownik jest dopiero pierwszy dzień w pracy. Tymczasem warunki umowy o pracę powinny być przedstawione pracownikowi najpóźniej w dniu rozpoczęcia zatrudnienia.

Sytuacja zmieni się od września 2016 r., gdy w życie wejdzie nowelizacja polegająca na wprowadzeniu obowiązku przedstawienia pracownikowi warunków pracy przed dopuszczeniem do wykonywania obowiązków służbowych.

Obok syndromu pierwszej dniówki niektórzy pracodawcy lubią tworzyć u nowych podwładnych przekonanie, że ci muszą odbyć bezpłatny okres próbny, by zasłużyć na przyjęcie do firmy. Przykładowo przez pierwszy dzień lub tydzień pracownicy wykonują obowiązki bez wynagrodzenia, mamieni obietnicą zatrudnienia po tym okresie. Problem polega na tym, że polskie prawo nie przewiduje pracy w ramach bezpłatnego okresu próbnego. Taka praktyka przedsiębiorców jest więc niezgodna z przepisami.

Niestety, coraz częściej słychać również o oszustwach, które polegają na tym, że pracodawca przedstawia do podpisu umowę o pracę lub umowę-zlecenie, ale pole do wpisania wynagrodzenia pozostaje puste. Dopiero gdy podwładny podpisze dokument, luka jest uzupełniana niższym wynagrodzeniem niż to, na które ustnie się umawiano. Pracownikowi trudno wówczas podważyć kontrakt, który sam podpisał.

Zarobkując w wakacje, trzeba również pamiętać o dochowaniu formalności w całym okresie wykonywania pracy. Ważne jest nie tylko zawarcie umowy w formie pisemnej, ale także rozliczenie się z pracodawcą na zakończenie, choćby z użytkowanego sprzętu. Dzięki temu zabezpieczamy się przed ewentualnymi pretensjami i roszczeniami przedsiębiorcy podnoszonymi już po zakończeniu współpracy.

Podstawa prawna

Art. 29 ustawy z 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (Dz.U. z 2014 r. poz. 1502 ze zm.).

30.06.2016


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »