Reklama

Praca w branży lotniczej – jednej z bezpieczniejszych gałęzi gospodarki

Są wśród nas tacy, którzy odczuwają spory lęk przed lataniem. Na pokład wsiadają niechętnie, obawiając się wypadku. Tymczasem prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi 1:29 mln, co oznacza, że prędzej coś nam się stanie, jeśli zdecydujemy się na podróż samochodem lub… rowerem. Tak wysoki poziom bezpieczeństwa nie bierze się jednak znikąd. Odpowiadają za niego pracownicy portów lotniczych, którzy na co dzień dwoją się i troją, aby zapewnić wszystkim pasażerom statków powietrznych komfort podróżowania i spokój ducha.

Praca dla ludzi z zasadami

Pracę w porcie lotniczym może podjąć właściwie każdy, kto chce się uczyć i nie zniechęci się, że nie od razu będzie mógł trafić do wieży kontroli lotów. Warunek jest tylko jeden: trzeba posiadać nieposzlakowaną opinię potwierdzoną stosownym zaświadczeniem o niekaralności. Lotnisko nie jest bowiem - z przyczyn, których chyba nie trzeba nikomu wyjaśniać - najodpowiedniejszym miejscem dla tych, którym zdarzyło się dawniej coś przeskrobać. I nie ma właściwie większego znaczenia, czy szło w ich wypadku o poważniejsze przewinienia, czy tylko o pozornie nic nieznaczące drobnostki.

Reklama

Osoby poszukujące pracy w branży lotniczej mogą mieć więc pewność, że znajdą się w gronie specjalnie "wyselekcjonowanych" osób, które nie tylko nie mają żadnych zatargów z prawem, ale które także charakteryzują się wysoką kulturą osobistą, odpowiedzialnym podejściem do wykonywanej pracy i obowiązków służbowych, a także umiejętnością pracy w zespole.

To właśnie te cechy charakteru - oraz fakt, że obdarzone nimi osoby przestrzegają prawa i zasad współżycia społecznego - stanowi jedną z przyczyn, dla których branżę lotniczą uważa się za jedną z najbezpieczniejszych gałęzi gospodarki.

Bez kwalifikacji - ani rusz!


Inaczej niż w wielu branżach i sektorach gospodarki, warunkiem koniecznym do otrzymania awansu  jest w lotnictwie ciągłe zwiększanie kompetencji i kwalifikacji zawodowych. Aby zostać pracownikiem wieży kontroli lotów, trzeba np. przejść specjalistyczny, trzyletni kurs, który w dodatku swoje kosztuje. To oczywiście przypadek dość wyjątkowy (bo usytuowany na jednym z wyższych szczebli lotniczej drabiny zawodowej), ale - trzeba przyznać - świetnie ilustrujący środowisko pracy, w jakim przyjdzie potencjalnie funkcjonować każdemu miłośnikowi awiacji.

Już nawet praca w charakterze stewarda lub stewardessy, która - jak mogłoby się pozornie wydawać - polega przecież "tylko" na pracy z ludźmi, wymaga odbycia odpowiedniego treningu i przejścia przez proces kierunkowego szkolenia.

A to właśnie na nich - na szkoleniach personelu właśnie - opiera się w pierwszym rzędzie bezpieczeństwo całego portu lotniczego i korzystających z niego podróżnych.

Szkolenia i kursy


Jednym z intensywniejszych okresów w "życiu" portu lotniczego jest wiosna. To właśnie wtedy prawie wszyscy jego pracownicy - zwłaszcza zaś zatrudnieni na stanowiskach obsługi naziemnej, czyli: kierowcy, operatorzy maszyn lub osoby zajmujące się koordynowaniem działań personelu naziemnego - przygotowują się do wyzwań, przed jakimi będą stawać przez resztę sezonu.

Przed wakacjami, zwykle późną wiosną, organizuje się więc w portach lotniczych najwięcej szkoleń. Trzeba w tym czasie zweryfikować aktualność poszczególnych procedur, uzgadniając je z najnowszymi wytycznymi SAE International (organizacji zajmującej się m.in. pojazdami wykorzystywanymi na co dzień w przemyśle lotniczym), oraz sprawdzić stan wiedzy wielu pracowników.

To bowiem od ich kompetencji zależy w pierwszym rzędzie bezpieczeństwo portu lotniczego. W rozmowie z portalem Interia potwierdza tę intuicję Marcin Warsicki, dyrektor warszawskiego oddziału firmy LS Airport Services, zajmującej się obsługą samolotów, pasażerów, bagaży i przesyłek w portach lotniczych. - Intensywniejsze przygotowania do drugiej połowy sezonu zaczynamy już wiosną. Organizujemy wówczas niezbędne szkolenia, weryfikujemy stosowane na co dzień procedury i dbamy o to, aby stan wiedzy i umiejętności naszych pracowników stał zawsze na najwyższym poziomie - deklaruje Warsicki.

Bezpieczeństwo, święty Graal lotnictwa


Port lotniczy to miejsce, w którym nic nie może okazać się dziełem przypadku. Wielkie znaczenie dla jego funkcjonowania ma już sama tylko praca operacyjno-biurowa, w innych branżach często przecież bagatelizowana. To właśnie ona pozwala ustalić i uporządkować pierwsze i, niekiedy, najważniejsze szczegóły dotyczące poszczególnych lotów.

Każdy rejs musi zostać na przykład odpowiednio udokumentowany. Oznacza to, że trzeba za każdym razem ustalić, jakich usług i prac serwisowych poszczególne loty mogą potencjalnie wymagać. Trzeba też każdorazowo potwierdzić obejmujące je ubezpieczenia, sprawdzając również wszystkie certyfikaty niezbędne do ich wykonywania.

Bez świetnej logistyki nie można byłoby mówić o bezpieczeństwie portu lotniczego - miejsca, w którym planuje się skrupulatnie właściwie każdą czynność i procedurę. A więc nie tylko "przegródki czasowe" (zwane też, z angielska, slotami), w jakich samoloty lądują, startują czy kołują na przydzielonych im stanowiskach postojowych, ale także liczne drobiazgi, jak np. ustawianie podstawek blokujących koła statku powietrznego tuż po jego pomyślnym wkołowaniu na płytę postojową czy podstawianie pojazdów umożliwiających pasażerom bezpieczne opuszczenie pokładu.

Mistrzowska koordynacja


Każde lądowanie samolotu jest dla pracowników firm zajmujących się obsługą naziemną portów lotniczych - a więc przedsiębiorstw takich, jak LS Airport Services - wielkim wyzwaniem. A także popisem koordynacji działań i wysiłków całego zespołu.

- Po lądowaniu samolotu kontrolujemy poziom paliwa w jego zbiornikach, które, jeśli trzeba, natychmiast uzupełniamy. Następnie umawiamy serwis sprzątający oraz asenizację, czyli odbiór nieczystości. Zapewniamy dostawę wody, a potem usuwamy śmieci, które zebrał zamówiony wcześniej serwis sprzątający - opowiada Michał Mandziuk, specjalista flight business operations, który w LS Airport Services zatrudnił się jeszcze w 2005 r. I zaraz jednym tchem dodaje: - Gdy cała ta krzątanina dobiegnie końca, pozostaje nam jeszcze tylko zamknąć samolot i przetransportować jego załogę do terminala. Niektórym jej członkom potrzeba niekiedy asysty podczas kontroli paszportowej lub rozwiezienia do hoteli. Jednocześnie - i równolegle z tymi czynnościami - ustalamy jeszcze z załogą wszystkie usługi i prace serwisowe, które będą potrzebne nieco później - już przed odlotem statku.

Praca w branży lotniczej wymaga więc umiejętności radzenia sobie z sytuacjami, które niejednego człowieka "z zewnątrz" mogłyby niekiedy po prostu uczynić bezradnym. Ale na tym właśnie polega jej wyjątkowość. I słusznie kojarzone z nią bezpieczeństwo - przypadkowi ludzie rzadko bowiem chcą się z nią wiązać, zwłaszcza na dłużej.

Tekst powstał we współpracy z firmą LS Airport Services.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »