Reklama

Reforma oświaty: Nauczycielom dorabiać nie wolno

Dyrektorzy szkół i samorządy nie zamierzają korzystać z nowego prawa i nie będą stosować zakazu konkurencji.

Związek Nauczycielstwa Polskiego szacuje, że na skutek likwidacji gimnazjów pracę może stracić co najmniej 37 tys. nauczycieli. I choć minister oświaty Anna Zalewska twierdzi, że informacje te są nieprawdziwe, to nie bagatelizuje obaw związkowców. W przepisach wprowadzających nową ustawę - Prawo oświatowe przewidziała rozwiązania, które mają złagodzić skutki ewentualnych zwolnień.

Zgoda na dorabianie

Reklama

Jednym z pomysłów, który ma zapobiegać masowemu rozwiązywaniu umów, jest ograniczenie liczby pedagogów pracujących równocześnie w dwóch placówkach oświatowych. I tak art. 118 projektu ustawy wprowadzającej prawo oświatowe przewiduje, że od wejścia w życie nowych regulacji aż do 31 sierpnia 2019 r. podjęcie dodatkowego zatrudnienia w innym przedszkolu, szkole lub placówce przez nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć (18 godzin tygodniowo w szkołach i 25 w przedszkolach) będzie wymagać pisemnej zgody pracodawcy, wskazanego jako podstawowe miejsce zatrudnienia. Nowe regulacje obejmą osoby, które już uczą w dwóch placówkach. Od roku szkolnego 2017/2018 nauczyciel, który zatai dorabianie, może zostać zwolniony z pracy wraz z końcem roku szkolnego.

Pomysł resortu jest przez środowisko nauczycielskie ostro krytykowany. - MEN nie powinien wchodzić w kompetencje pracodawców, tylko przygotować rozwiązania osłonowe dla nauczycieli - twierdzi Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

- To jest jakieś absurdalne rozwiązanie - wtóruje mu Hieronim Górski, były wieloletni dyrektor szkoły podstawowej w Chmielniku. Jego zdaniem dyrektorzy nie będą blokować podwładnym podjęcia dodatkowego zatrudnienia.- Przepis jest sztuczny i nie zwiększy liczby pracujących nauczycieli - mówi Waldemar Bartosik, dyrektor liceum ogólnokształcącego w Ostrowi Mazowieckiej. - Moi pracownicy nie będą mieli problemów z uzyskaniem zgody na dodatkowe zatrudnienie, jeśli tylko wystąpią do mnie z takim wnioskiem - deklaruje.

- Nie widzę powodów, dla których miałabym nie wyrazić zgody na dorabianie. Nauczyciele zarabiają słabo, nie mają zbyt wielu godzin ponadwymiarowych, a z czegoś muszą żyć - tłumaczy Ewa Nowakowska, dyrektor liceum ogólnokształcącego w Sierpcu.Z kolei Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych, dodaje, że taka zgoda dotyczy nie tylko dodatkowej pracy na etacie, ale też innych form zatrudnienia, w tym umowy o dzieło lub zlecenia.

Pieniądze za lojalkę

Część związkowców jest jednak skłonna zaakceptować ograniczenia proponowane przez MEN. Pod pewnymi warunkami. - Z jednej strony jest to krok w dobrym kierunku, bo porządkuje zatrudnienie nauczycieli. Tym bardziej że z systemu informacji oświatowej wynika, że są tacy, którzy wypracowują ponad dwa etaty, ale nie brakuje też tych z kilkoma godzinami zajęć tygodniowo - mówi Sławomir Wittkowicz. - Jeśli resort chce zabronić dorabiania nauczycielom, to powinien zadbać o ich wyższe wynagrodzenie - dodaje.

Związkowcy zwracają uwagę, że dyrektorzy co do zasady nie będą blokować dorabiania, bo kandydując na kolejną kadencję, są uzależnieni od rady pedagogicznej, której przedstawiciele zasiadają w komisji konkursowej. Z kolei samorządy, które są organem założycielskim dla szkół, nie zamierzają w tym zakresie wywierać żadnego nacisku. - Nie widzę powodów, aby ingerować w politykę kadrową dyrektorów - mówi Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Nie zakazują

Dyrektorzy placówek oświatowych już dziś mogą zawierać z nauczycielami umowy o zakazie konkurencji. Zezwala na to art. 91c ust. 1 Karty nauczyciela. Zgodnie z nim w zakresie spraw wynikających ze stosunku pracy, nieuregulowanych przepisami karty, mają zastosowanie przepisy kodeksu pracy.Jednak z sondy przeprowadzonej w blisko 100 gminach wynika, że żadna nie zdecydowała się na wprowadzenie takiego ograniczenia. Zakaz wprowadził tylko starosta wadowicki Bartosz Kaliński. Zgodnie z uchwałą zarządu powiatu w Wadowicach, nauczyciele podległych szkół muszą podpisywać lojalki, w których deklarują, że nie podejmą dodatkowego zatrudnienia w prywatnych placówkach.

Artur Radwan, 27.09.2016


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »