Płace w Polsce galopują - w ślad za wzrostem średniego wynagrodzenia rośnie również płaca minimalna. Ta w 2025 roku wynosi 4806 zł brutto (ok. 3,6 tys. zł na rękę), a prognozy resortu finansów są jednoznaczne: w przyszłym roku może ona przekroczyć 5 tys. zł brutto, a w kolejnych latach zbliżyć się do 6 tys. zł (ponad 5,7 tys. zł w 2029 roku) - wylicza "Fakt". Wszystko to mimo prognoz wyhamowania wzrostu płac w gospodarce.
Płaca minimalna obiektem szczególnej troski Brukseli
Zgodnie z unijną dyrektywą, kraje powinny wprowadzić przejrzysty mechanizm ustalania płacy minimalnej, powinna być ona adekwatna i wynosić 60 proc. mediany lub 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia - przypomina w środę (18 lutego) "Fakt". Dodajmy, że obecnie wyliczanie płacy minimalnej trudno uznać za krzywdzący dla pracowników - stanowi ona 51 proc. przeciętnego wynagrodzenia.
Dodajmy, że na szybki wzrost płacy minimalnej narzekają pracodawcy (znacząco podnosi koszty pracy), związkowcy zaś wciąż sugerują, że należy szczególnie zadbać o adekwatny wzrost najniższych uposażeń.
Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt wdrażający unijną dyrektywę. Co ważne, choć Bruksela tego nie narzuca, projekt resortu pracy proponuje 55-proc. poziom przeciętnego wynagrodzenia jako wartość referencyjną dla ustalania minimalnej płacy. Różnica niby niewielka - działająca na korzyść pracowników (51 vs 55 proc.), jednak organizacje pracodawców nie mają złudzeń, że to może zmniejszyć konkurencyjność polskich przedsiębiorstw.
Nie wiadomo, jak w toku prac legislacyjnych do propozycji resortu pracy odniesie się Ministerstwo Finansów i Gospodarki, ale można się spodziewać, że będzie krytyczne.
Zmiany zasad wyliczania płacy minimalnej - kto zyska, kto straci?
Zbliżenie płacy minimalnej do 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia oznacza "spłaszczenie" siatki wynagrodzeń, a to - jak już wiele razy wskazywali ekonomiści - nie musi być dobre dla konkurencyjności firm, ale także dla całego ryku pracy. W skrajnym wypadku może być nawet czynnikiem wzrostu bezrobocia.
To nie koniec niepokojących pracodawców zapowiedzi (korzystnych dla pracowników). Wygląda bowiem na to, że po zmianach do płacy minimalnej nie będą wliczane premie. Dla firm oznacza to realne podwyżki wynagrodzeń i ewentualnie ograniczenie motywowania pracowników premiami.
Prace legislacyjne nad wdrożeniem unijnej dyrektywy są mocno opóźnione (zakładanym terminem jej wdrożenia była jesień 2024 roku).













