Reklama

Tarcza zetnie odprawy. Wiele wątpliwości interpretacyjnych wokół rządowego projektu

W czasie pandemii świadczenia na zakończenie zatrudnienia będą wynosić maksymalnie 26 tys. zł. Zyskają na tym przedsiębiorstwa, w tym te publiczne.

Przedsiębiorstwo dotknięte skutkami pandemii będzie mogło obniżyć świadczenia należne w związku z zakończeniem zatrudnienia. Zapłaci zwolnionemu maksymalnie 26 tys. zł. Takie rozwiązanie przewiduje projekt tarczy 4.0. Firmy, w tym także publiczne, zaoszczędzą w ten sposób na hojnych odprawach przewidzianych np. w układach zbiorowych lub pakietach socjalnych (czasem na warunkach przesadnie korzystnych dla pracowników, np. w wysokości kilkudziesięciu pensji). Projekt wywołuje jednak wiele wątpliwości interpretacyjnych.

Reklama

Ograniczenie wysokości odpraw do 10-krotności płacy minimalnej przewiduje kolejna wersja tarczy antykryzysowej.

- To nie jest radykalne ograniczanie świadczeń. Limit wyniesie 26 tys. zł. Rozwiązanie to dotyczy pracodawców, którzy odnotują spadek obrotów gospodarczych w związku z epidemią. To przepisy, które mają ułatwić zachowanie zatrudnienia - wskazała wicepremier Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju.

Była to odpowiedź na zarzuty posłów, którzy wskazywali, że nowe rozwiązanie zdecydowanie pogarsza uprawnienia zatrudnionych. Umożliwi ono firmom, w tym publicznym, zaoszczędzenie znacznych kwot na hojnych odprawach przewidzianych np. w układach zbiorowych lub pakietach socjalnych (czasem absurdalnie wygórowanych, np. równowartości kilkunastu lub kilkudziesięciu pensji). Mogą na niej jednak stracić przeciętnie zarabiający pracownicy branż, którzy w przeszłości wywalczyli korzystne warunki zatrudnienia. Nowe przepisy są niejasne. Nie precyzują, jakie świadczenia obejmie limit.

Kto i ile?

Omawiane ograniczenie będą mogli stosować pracodawcy, którzy odnotują albo spadek obrotów gospodarczych (o 25 proc. w ciągu miesiąca lub 15 proc. w ciągu dwóch miesięcy), albo istotny wzrost obciążenia funduszu wynagrodzeń (jeśli udział płac do przychodów wzrośnie o co najmniej 5 proc. w ciągu miesiąca).

Ma to ograniczyć cięcia odpraw jedynie do przypadków, gdy firmy rzeczywiście odczuwają problemy ekonomiczne w związku z pandemią. Limitowane będą tylko te odprawy lub odszkodowania w związku z zakończeniem zatrudnienia, których wypłata jest przewidziana w przepisach. Na pewno ograniczenie obejmuje świadczenia przewidziane w ustawach (np. maksymalnie trzymiesięczna odprawa w razie rozwiązania umowy w ramach grupowego zwolnienia lub z przyczyn dotyczących wyłącznie pracodawcy).

Projekt nie przesądza za to jednoznacznie, czy limit obejmuje też odprawy przewidziane w przepisach wewnątrzzakładowych (np. układach zbiorowych pracy, pakietach socjalnych, regulaminach wynagradzania). Ma to istotne znaczenie, bo właśnie te akty najczęściej przewidują prawo do dodatkowych świadczeń dla pracowników w związku z zakończeniem zatrudnienia (w szczególności w przedsiębiorstwach państwowych).

- Można twierdzić, że skoro pracodawca zobowiązał się do wypłacenia świadczeń wyższych niż wspomniany limit, powinien wypłacać je w ustalonej wysokości. Ale sytuacja ekonomiczna istotnie się zmieniła i nowe ograniczenie wprowadza się właśnie po to, aby ułatwić funkcjonowanie firmom, które odczuwają skutki tych zmian. Moim zdaniem limit obejmuje świadczenia określone w przepisach wewnątrzzakładowych, a przynajmniej te wprowadzone przed wejściem w życie tarczy 4.0 - wskazuje Robert Stępień, radca prawny i partner w kancelarii PCS Paruch Chruściel Schiffter.

Podobnie uważa Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak. - Nie chodzi tylko o odprawy przewidziane w układzie zbiorowym, ale także te ustalone w regulaminie wynagradzania. To akt wewnątrzzakładowy, który ma taką samą moc obowiązującą jak układ. Można domagać się jego egzekwowania przed sądem - wskazuje.

Podkreśla, że firma, która odnotuje wymagany spadek obrotów, będzie mogła powoływać się na nowy limit (i ciąć odprawę, jeśli go przekroczy), ale nie musi tego robić. Może też wypłacić zatrudnionemu wyższą kwotę.

- Wciąż działa bowiem zasada K.p., zgodnie z którą zatrudniający może stosować korzystniejsze rozwiązania dla pracowników, niż te przewidziane w przepisach prawa pracy - dodaje mec. Orłowski.

Z punktu widzenia zatrudnionych problematyczne może być weryfikowanie uprawnienia pracodawcy do cięcia świadczeń. Trudno bowiem samodzielnie sprawdzić, czy przedsiębiorca rzeczywiście np. odnotował 25-proc. spadek obrotów gospodarczych w okresie miesiąca (przepisy nie uzależniają ograniczenia odpraw od ubiegania się o dopłaty do pensji z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych; w przypadku starania się o taką pomoc firma musi potwierdzać wspomniany spadek).

- W razie wątpliwości pozostaje odwołanie się do sądu z żądaniem zapłaty odprawy w nieobniżonej wysokości - dodaje mec. Orłowski.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Na zleceniu

Z projektu wynika, że limit będzie dotyczył nie tylko odpraw wypłacanych w związku z rozwiązaniem umów o pracę, lecz także kontraktów cywilnoprawnych (zlecenia, dzieła, umów o świadczenie usług) albo w razie ustania odpłatnego pełnienia funkcji.

Teoretycznie mógłby więc być to sposób na często patologiczne zawyżanie świadczeń dla osób odchodzących z wysokich stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Ale w przypadku menedżerów wyższego szczebla wysokość odpraw najczęściej przewidziana jest w ich kontraktach, a nie w przepisach wewnątrzzakładowych.

- A postanowień umownych ograniczenie odpraw nie obejmuje. Ma ono dotyczyć świadczeń, których obowiązek wypłaty wynika z przepisów - wskazuje mec. Orłowski.

Co z rekompensatą?

Wątpliwości budzi też to, że limit 26 tys. zł ma objąć nie tylko odprawy, lecz także odszkodowania wypłacane w związku z rozwiązaniem umowy o pracę.

- Pojawia się pytanie, czy będzie on dotyczyć także odszkodowania orzekanego przez sąd w razie uznania zwolnienia za bezprawne. Moim zdaniem trzeba w tym przypadku kierować się zdrowym rozsądkiem i uznać, że ograniczenie dotyczy świadczeń, które mają zrekompensować utratę źródła zarobkowania, a nie tych zasądzonych w związku z naruszeniem prawa przez pracodawcę - wskazuje Alina Giżejowska, radca prawny i partner w kancelarii Sobczyk i Współpracownicy.

Podobnie uważa Robert Stępień. - Należy odwołać się do celu przepisu. Ograniczenie ma dotyczyć świadczeń w związku z rozwiązaniem umowy, ale nie bezprawnym. W przeciwnym razie pracodawca, który złamał przepisy, byłby nagrodzony, bo mógłby wypłacić niższe odszkodowanie - podsumowuje.

Łukasz Guza

28.05.2020

Dowiedz się więcej na temat: tarcza antykryzysowa | odprawy | kodeks pracy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »