Negocjacje prowadziła cypryjska prezydencja w imieniu państw członkowskich i przedstawiciele Parlamentu Europejskiego. W kolejnym kroku kompromis będą musiały zatwierdzić państwa członkowskie, które poprzednio odrzuciły już dwa razy wynik negocjacji prezydencji z PE.
Nie będzie zmian w przypadku podróży służbowych
Jedną z kwestii spornych pomiędzy instytucjami jest kwestia ustanowienia obowiązku zawiadomienia kraju przyjmującego o delegowaniu pracownika przed jego wysłaniem do innego państwa. Oznacza to, że zanim pracownik wyruszy do pracy w innym państwie członkowskim UE, będzie musiało ono zostać o tym zawiadomione.
Według części krajów członkowskich, w tym Polski, takie rozwiązanie może ograniczać mobilność pracowników na rynku wewnętrznym UE. W ocenie PE jest ono niezbędne do walki z dumpingiem socjalnym.
W ramach wynegocjowanego kompromisu zgodzono się na wyjątki od obowiązku wcześniejszego powiadomienia: nie będzie ono obowiązywać w przypadku podróży służbowych oraz wyjazdów trwających do trzech dni w okresie 30 dni.
Jak poinformowało PAP źródło w PE, wyjątkowo zostanie potraktowany sektor budowlany, który zostanie wyłączony z wyjątku trzech dni.
"Przepływ pracowników musi iść w parze z przepisami"
Zmiany w przepisach o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego mają zapewnić obywatelom UE, by mogli łatwo przenosić swoje prawa do zabezpieczenia społecznego, gdy mieszkają lub pracują w innym państwie Wspólnoty.
Nowe regulacje dotyczą pięciu obszarów: zasiłków dla bezrobotnych, świadczeń z tytułu opieki długoterminowej, świadczeń dla osób nieaktywnych zawodowo, świadczeń rodzinnych oraz przepisów dla pracowników delegowanych i osób pracujących w dwóch lub więcej państwach członkowskich.
Negocjatorka z ramienia PE, niemiecka europosłanka Gabriele Bischoff po zakończeniu negocjacji uznała, że jest to dobry dzień dla milionów pracowników mobilnych.
Według niej obywatele będą mogli korzystać z jaśniejszych i bardziej przewidywalnych przepisów dotyczących koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. - Jednocześnie wzmacniamy współpracę między państwami członkowskimi, aby lepiej zapobiegać nadużyciom i zwalczać dumping socjalny. Swobodny przepływ pracowników jest prawem podstawowym, ale musi iść w parze ze sprawiedliwymi i możliwymi do wyegzekwowania przepisami - dodała socjaldemokratka.
Zmiany mogą przysporzyć kłopotów
Ekspert z Europejskiego Instytutu Mobilności Pracy dr Marcin Kiełbasa wcześniej w rozmowie z PAP nazwał przyjęty w negocjacjach obowiązek rewolucją, która może utrudnić funkcjonowanie zarówno firmom, jak i samym pracownikom skierowanym do innych państw członkowskich. Według niego w praktyce trudno będzie taki przepis realizować.
Chodzi o to, że zaświadczenia A1, które potwierdza prawo osoby delegowanej do pracy za granicę do zabezpieczenia socjalnego, "podróżują" wolniej niż sam pracownik. - Pracodawcy niekiedy decydują o wysłaniu pracowników z dnia na dzień. Powiedzmy, że wyjazd jest dzisiaj po południu i wniosek o zaświadczenie A1 zostaje złożony tego samego dnia jeszcze przed wyjazdem, a osoba wysłana zacznie pracę np. we Francji jutro. Jeśli przyjdzie kontrola, to ona po prostu tego wniosku nie zobaczy, bo on będzie procedowany - zaznaczył dr Kiełbasa.












