Reklama

Unijna płaca minimalna będzie jeszcze bardziej propracownicza​

Wspólnotowe przepisy będą jednoznacznie wskazywać, że krajowe płace minimalne muszą stanowić co najmniej 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia i 60 proc. mediany płacowej.

Co więcej, nie będzie można wliczać do niej napiwków, bonusów (np. premii rocznych), dodatków za nadgodziny. Jeśli co najmniej 90 proc. pracowników nie jest objętych rokowaniami zbiorowymi (układami), państwo członkowskie będzie musiało podejmować działania, które zwiększą ten wskaźnik. Tak wynika z propozycji poprawek zgłoszonych do projektu dyrektywy dotyczącej adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w UE. 

Przedstawili je eurodeputowani (sprawozdawcy projektu) w trakcie ostatniego posiedzenia Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego. Kolejne poprawki mogą być zgłaszane przez europarlamentarzystów do 11 maja br. Będą rozpatrzone na posiedzeniu komisji 3 czerwca.

Reklama

- Mam nadzieję, że głosowanie odbędzie się przed przerwą wakacyjną lub bezpośrednio po niej - wskazała Agnes Jongerius, sprawozdawczyni projektu. 

Wtedy będą mogły ruszyć działania w ramach tzw. trialogu, czyli wypracowania wspólnego stanowiska przez Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE. 

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Duże zmiany

Przedstawione propozycje poprawek są korzystne dla zatrudnionych. To przepisy dyrektywy, a nie jedynie jej motywy (preambuła), miałyby wiązać wysokość minimalnej pensji w danym kraju z przeciętnym wynagrodzeniem i medianą płacową w tym państwie. Jednoznacznie zakazane byłoby też uwzględnianie w niej niektórych świadczeń/składników (wspomniane dodatki i premie oraz np. środki na zakwaterowanie lub narzędzia do pracy). 

Państwa musiałyby zapewnić, że płaca jest nie tylko adekwatna, lecz także sprawiedliwa (godziwa). Spełnianie pierwszego z wymienionych kryteriów byłoby oceniane poprzez odniesienie np. do siły nabywczej minimalnej płacy i jej relacji do poziomu wynagrodzeń brutto (ale - zgodnie z poprawkami - nie byłby uwzględniany wzrost produktywności, na który często powołują się pracodawcy). 

Europarlamentarzyści chcą też zobowiązać państwa do skuteczniejszego upowszechniania układów zbiorowych. Działania w tym względzie musiałyby podejmować kraje, w których nie jest nimi objętych co najmniej 90 proc. zatrudnionych (w pierwotnej wersji przedstawionej przez KE było to 70 proc.). 

Konieczne byłoby przedstawianie planu poprawy sytuacji, określającego harmonogram i konkretne środki, które zwiększyłyby poziom objęcia układami. Poprawki w znaczący sposób wzmocniłyby też prawa związkowe. Zamówienia publiczne miałyby być udzielane tylko firmom, które szanują prawo pracowników do wstąpienia do związków zawodowych i rokowań zbiorowych. Tylko związki byłyby uprawnione do prowadzenia negocjacji z pracodawcami (a nie inne przedstawicielstwa zatrudnionych). Miałyby też jednoznacznie zapewniony dostęp do miejsc pracy oraz możliwość spotkań z pracownikami na terenie firm. 

Wielki spór

To, czy nowa dyrektywa wejdzie w życie (w szczególności w przedstawionym kształcie), zależy od trójstronnego porozumienia. A stanowiska w tej sprawie są wyjątkowo spolaryzowane. KE i - najprawdopodobniej - większość w PE jednoznacznie popiera konieczność wprowadzenia nowych przepisów. 

Dużo bardziej problematyczne mogą być uzgodnienia w Radzie UE, czyli na szczeblu państw. W trakcie posiedzenia Komisji Zatrudnienia wielu europarlamentarzystów, w szczególności z krajów skandynawskich, wyraziło ewidentny sprzeciw wobec projektu. 

Zarzucali, że ujednolicenie zasad ustalania płacy minimalnej może zdestabilizować funkcjonujące od lat rozwiązania krajowe (oparte na specyfice poszczególnych rynków pracy). Podnoszono też argument, że UE przekroczy swoje uprawnienia, bo na podstawie traktatów nie przysługuje jej kompetencja do regulowania kwestii wynagrodzeń (z tym nie zgodzili się posłowie sprawozdawcy; powoływali się na opinię m.in. biura prawne PE, zgodnie z którymi nie dochodzi w tym przypadku do złamania zasady pomocniczości).

Tego typu wątpliwości zgłosiła też Elżbieta Rafalska, eurodeputowana i była minister pracy w rządzie PiS. Podkreśliła, że konieczne jest zapewnienie godnej oraz stabilnej pracy i płacy. - Poprawki zakładają jednak istotne zmiany w stosunku do propozycji wyjściowej. Następuje większa radykalizacja rozwiązań - dodała. 

Wskazała, że nie sprzeciwia się np. prawu do zrzeszania się pracowników i prowadzenia rokowań zbiorowych, ale przekraczaniu kompetencji UE w tym względzie. coraz bardziej sceptyczne jest też stanowisko pracodawców (pisaliśmy o tym: "Unijna i rządowa ofensywa socjalna", "DGP" nr 67/2021). 

W ubiegły piątek krytyczny list otwarty w  tej sprawie skierowano m.in. do szefowej KE Ursuli von der Leyen. Jego sygnatariuszami jest 25 organizacji pracodawców, stowarzyszeń i think thanków (w tym Związek Przedsiębiorców i Pracodawców). Wskazali oni, że europejska płaca minimalna może utrudnić UE wyjście z obecnego kryzysu i zakłócić dobrze funkcjonujące, krajowe systemy rokowań zbiorowych. 

Łukasz Guza

26.04.2021

Dziennik Gazeta Prawna

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Dowiedz się więcej na temat: UE | Prawo w Uniii Europejskiej | płaca minimalna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »